Wizualizacja planet Merkury i Wenus na tle Słońca
Wizualizacja Merkurego i Wenus przy Słońcu. Obie planety cofają się tylko pozornie. Fot. buradaki / Shutterstock

Retrogradacja Merkurego trwa od soboty (24 października) i potrwa aż do 13 listopada. Planeta nie cofa się jednak sama, bo od 3 października wstecz leci też Wenus. Co ciekawe, dziś... nie zobaczymy żadnej z nich, choć obie kręcą się tuż przy Słońcu.

REKLAMA

Obie retrogradacje kończą się niemal jednocześnie, bo Wenus wraca do zwykłego ruchu 14 listopada, tuż po północy naszego czasu. Jak działa to zjawisko, tłumaczyliśmy w naTemat już przy retrogradacji Merkurego w znaku Lwa w 2025 roku. Teraz dochodzi druga planeta i kilka faktów, których horoskopy nie podają.

Dlaczego Merkury i Wenus cofają się tylko na niby?

Jak wyjaśnia NASA w serwisie edukacyjnym StarChild, planeta nie zawraca na orbicie, a jej ruch wsteczny (to właśnie fachowo nazywa się retrogradacją) jest pozorny. Pojawia się wtedy, gdy szybsza planeta dogania i wyprzedza wolniejszą.

Portal Astronomy.com sięga po porównanie z drogą i samochodami. Gdy wyprzedzamy wolniejsze auto, przez chwilę wygląda ono tak, jakby cofało, a złudzenie znika, kiedy odjedziemy dostatecznie daleko.

Merkury i Wenus okrążają Słońce szybciej od Ziemi, więc co jakiś czas mijają nas po wewnętrznym torze. Merkury robi pełne kółko w 88 dni, Wenus w około 225, a Ziemia, jak wszyscy dobrze wiemy ze szkoły, w 365 dni.

Dlaczego Merkury i Wenus są teraz niewidoczne?

Wenus przeszła między Ziemią a Słońcem 24 października nad ranem. Astronomowie nazywają to koniunkcją dolną. Planeta stoi wtedy w blasku Słońca, więc znika z wieczornego nieba i wraca dopiero rano jako Jutrzenka. To samo czeka Merkurego 4 listopada.

Retrogradacja obu planet wypada właśnie wokół takiego mijania, więc zwyczajnie giną nam z oczu. Jeszcze w sierpniu, przy okazji częściowego zaćmienia Słońca i Nocy Perseidów 2026, pisaliśmy o paradzie planet, w której Merkurego dało się dostrzec gołym okiem przed piątą rano. Dziś ta sztuka mu się nie uda.

Merkury pokaże się przed świtem dopiero 21 listopada. Osiągnie wtedy największą elongację zachodnią, czyli największy kąt oddalenia od Słońca.

Co astrologia przypisuje retrogradacji, a co mówi nauka?

W astrologii Merkury odpowiada za komunikację, a Wenus za relacje, więc ich jednoczesne cofanie się bywa odczytywane przez zodiakary jako czas nieporozumień i rozliczeń z przeszłością. Skorpionowi, w którym cofa się teraz Merkury, przypisuje się z kolei intensywne emocje i skłonność do drążenia tematów.

Według astrologów to dobry moment na powroty, a nie na nowe początki. Zalecają, by w czasie retrogradacji Merkurego dokładnie czytać umowy, dwa razy sprawdzać wiadomości przed wysłaniem i odkładać ważne decyzje na po 13 listopada.

Skorpion ma dodatkowo skłaniać do wracania do spraw, które przez lata zamiatano pod dywan. Cofająca się Wenus ma natomiast przypominać o dawnych znajomościach i zmuszać do pytania, czego naprawdę oczekujemy od bliskich.

Nauka jest mniej romantyczna, bo nie ma dowodów, że ruch planet wpływa na nasze relacje czy porozumiewanie się. I tyle. Nawet astrolog Piotr Gibaszewski mówił w rozmowie z naTemat, że gazetowe horoskopy to "raczej psychozabawa niż astrologia".

Z kolei w październiku 2021 roku wróżbita Maciej Skrzątek tłumaczył retrogradacją Merkurego globalną... awarię Facebooka. Tym razem obie planety chowają się w blasku Słońca, poza naszym wzrokiem, więc trudno je będzie o cokolwiek obwiniać.