
Jeszcze w czerwcu Karol Nawrocki cieszył się poparciem niemal 55 proc. badanych, dziś osuwa się w stronę granicy 45 proc. Jego niechętny elektorat rośnie z miesiąca na miesiąc – jest większy niż Radosława Sikorskiego. Szef MON notuje najgłębszy spadek, Donald Tusk osuwa się o kolejne dwa punkty. Na tej wojnie wygrywa tylko Adrian Zandberg.
Październikowy sondaż IBRiS dla Onetu to brutalne podsumowanie ostatnich tygodni w polskiej polityce. Tracą niemal wszyscy, z Karolem Nawrockim i Donaldem Tuskiem na czele. Władysław Kosiniak-Kamysz przechodzi ciężki kryzys, z ogólnego zniechęcenia korzysta tylko jeden polityk w kraju – Adrian Zandberg, który w miesiąc zaliczył spektakularny rajd w górę tabeli.
Zbiorowy zjazd w sondażu zaufania. Karol Nawrocki znowu traci
Na szczycie rankingu formalnie bez zmian: pierwsze miejsce zajmuje prezydent Karol Nawrocki z wynikiem 46 proc., a tuż za jego plecami melduje się szef dyplomacji Radosław Sikorski z poparciem 45 proc. Obaj politycy to jedyne postacie w całym polskim życiu publicznym, które mogą się pochwalić dodatnim bilansem zaufania (czyli większą liczbą deklaracji pozytywnych niż negatywnych). Ich rywalizacja o fotel lidera trwa od dawna – przed rokiem pisaliśmy o tym, jak w rankingu zaufania Nawrocki zamienił się z Sikorskim miejscami na podium.
Ale w przypadku Nawrockiego wynik 46 proc. to spadek o 1,1 pkt proc. względem września. Co gorsza, to kolejny miesiąc z rzędu, gdy notowania Karola Nawrockiego topnieją. Jeszcze w czerwcu prezydent mógł pochwalić się wynikiem na poziomie 54,8 proc. W niespełna pół roku roztrwonił niemal 9 punktów procentowych społecznego kapitału. To niepierwsza taka zadyszka – wiosną sprawa z sędziami TK i Orbánem zrobiły swoje w sondażu zaufania do Nawrockiego.
Minister spraw zagranicznych również stracił (spadek o 1,2 pkt proc.), ale odnotował potężne zwycięstwo na innym polu. Grupa osób deklarujących brak zaufania do Sikorskiego stopniała o 3,1 pkt proc. do poziomu 42,5 proc. To największy spadek niechęci w całym badaniu. Po raz pierwszy doszło do sytuacji, w której to Karol Nawrocki ma większy elektorat negatywny (44,2 proc., wzrost o 0,3 pkt proc.) niż Radosław Sikorski.
Zobacz także
Rządowy pożar. Tąpnięcie u Kosiniaka-Kamysza i zjazd Tuska
Największym przegranym październikowego badania jest wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Choć utrzymał trzecie miejsce na podium, jego wynik tąpnął aż o 3,1 pkt proc. – to najgłębszy jednostkowy zjazd zaufania spośród wszystkich badanych polityków. Zaufanie do lidera ludowców deklaruje obecnie 39,7 proc. badanych. Jeszcze wiosną szef MON roztaczał wizje, w których Polska chce mieć największą armię w Europie, a jego sny o potędze miały budować wizerunek męża stanu.
Nie lepiej wygląda sytuacja premiera. Donald Tusk wylądował na czwartym miejscu z poparciem 38,6 proc., tracąc w ciągu miesiąca 2,1 pkt proc. Za szefem rządu plasuje się marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty (37 proc., spadek o 1 pkt proc.).
Obraz obozu władzy jest jednoznaczny: zmęczenie rządzeniem, brak spektakularnych sukcesów gospodarczych i wieczne gaszenie koalicyjnych pożarów zaczynają drenować poparcie liderów koalicji.
Spektakularny wyskok Zandberga. Bosak i Zgorzelski lecą w dół
Na szóste miejsce wskoczył Mateusz Morawiecki (33,6 proc.). Tyle że lider Rozwoju Plus wcale nie zyskał sympatii – sam stracił 1,4 pkt proc. Jego awans to wyłącznie efekt katastrofy Krzysztofa Bosaka, którego notowania runęły o 3 pkt proc. (do poziomu 33,3 proc.).
Twarde lądowanie zaliczył też wicemarszałek Piotr Zgorzelski (28,2 proc., spadek o 2,5 pkt proc.), a za nim uplasował się Sławomir Mentzen z poparciem 26,2 proc. I wreszcie dochodzimy do jedynego fenomenu tego badania: Adriana Zandberga. Lider partii Razem, który jeszcze we wrześniu szorował po dnie stawki na przedostatnim miejscu z wynikiem 20,5 proc., w październiku zaliczył rajd, jakiego polska polityka dawno nie widziała. Skok o 5,2 pkt proc. w jeden miesiąc wywindował go na 10. miejsce z wynikiem 25,7 proc.
Zandberg zbiera dziś owoce strategii przyjętej na początku kadencji. Gdy Partia Razem nie weszła do nowego rządu (poszło o zapisy umowy koalicyjnej), wielu wróżyło mu polityczny niebyt. Dziś to właśnie dystans do zmęczonej władzy okazuje się jego największym atutem.






