Politykom daleko do porozumienia w sprawie Trybunału Konstytucyjnego. W Sejmie posłowie przerzucają się oskarżeniami, padły mocne słowa o "zorganizowanej grupie przestępczej" i groźbach 20 lat więzienia. Zobacz naszą relację.

REKLAMA

Czy spór o Trybunał Konstytucyjny właśnie się kończy, czy wchodzi w kolejną fazę? Z takim pytaniem zwróciliśmy się do parlamentarzystów. W odpowiedzi – przerzucanie się odpowiedzialnością, groźby i frazesy, ale padł też pomysł resetu.

Mimo że każdy deklaruje, iż TK powinien być niezależny, to nie przybliża polityków do uzgodnienia sposobu wyjścia z kryzysu.

Kuźmiuk grozi więzieniem: "Przestępcy!"

Zbigniew Kuźmiuk nie uznaje zgromadzenia ogólnego sędziów TK. Przekonuje, że może je zwołać prezes Trybunału, za którego uważa Bogdana Święczkowskiego.

– Nie ulega wątpliwości, że to nie on zwołał to spotkanie, więc to jest, mogę powiedzieć wprost, spotkanie zorganizowanej grupy przestępczej – stwierdza.

Dopytywany, czy określenie "zamach stanu" nie jest przesadą, podtrzymuje swoją ocenę. Działania wokół TK nazywa próbą siłowego przejęcia instytucji przez Donalda Tuska. Kwestionuje również status osób wybranych przez Sejm, wskazując na brak ślubowania przed prezydentem.

Co w takim razie z możliwością powstania dwóch konkurencyjnych Trybunałów? Kuźmiuk odpowiada, że TK to "nie budynek, tylko sędziowie", którzy mają dalej podejmować rozstrzygnięcia. Pod adresem drugiej strony formułuje zapowiedź rozliczeń.

– Myślę, że jeżeli wróci do Polski praworządność, to ci ludzie trafią za kraty – mówi.

Dwugłos w Sejmie. KO odpowiada prawicy

Przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej przekonują, że Sejm legalnie wybrał sędziów, a blokowanie im możliwości orzekania przedłuża paraliż instytucji. Zarzut ponownego upolityczniania TK Adrian Witczak odpiera krótko: "To kłamstwo. To jest odwracanie kota ogonem".

Wskazuje przy tym na okres rządów PiS oraz działalność Stanisława Piotrowicza, Krystyny Pawłowicz i Julii Przyłębskiej. W jego ocenie to właśnie wtedy Trybunał podporządkowano politycznym interesom. Obecne działania przedstawia jako realizację obietnicy przywrócenia mu sprawności.

Wtóruje mu Jerzy Fedorowicz, senator KO. – Dla mnie jako człowieka starszego to jest szok, że prezydent Polski wchodzi w ten sposób do Trybunału Konstytucyjnego, ale jeszcze w dodatku przepychając ordynarnie panią sędzię Korwin-Piotrowską. Chodzi o jedną rzecz, że my Polacy, bez względu na opcje, potrzebujemy Trybunału Konstytucyjnego – mówi.

Politycy KO odrzucają przy tym narrację o dwóch Trybunałach. Według nich służy ona podtrzymywaniu konfliktu i budowaniu politycznego poparcia.

– Mam nadzieję, że ten spór będzie się już kończył, bo sędziowie przystępują do pracy. Jest oczywiście kwestia postępowań dyscyplinarnych prezesa Święczkowskiego. I mam nadzieję, że od tego zacznie się też taki przełom pracy, normalnego orzekania dla społeczeństwa. Ponad tysiąc zaległych spraw to jest naprawdę bardzo dużo – mówi Robert Kropiwnicki.

Szczucki odcina się od TK za rządów PiS

Krzysztof Szczucki, obecnie w Rozwoju Plus, również krytykuje obecne działania, ale odpowiedzialność za kryzys rozkłada szerzej. Wymienia zarówno Platformę Obywatelską, jak i Prawo i Sprawiedliwość. – Ale metodą naprawiania nie może być pałka policyjna – zaznacza.

Jego propozycja to odesłanie wszystkich sędziów TK w stan spoczynku i wybranie nowego składu większością kwalifikowaną. Kandydaci mieliby budzić zaufanie ponad politycznymi podziałami, a ich kadencje kończyć się w różnych terminach. Sam przyznaje jednak, że takie rozwiązanie wymaga większości konstytucyjnej.

Dopytany o Przyłębską, Święczkowskiego i Korwin-Piotrowską, nie staje w obronie żadnej z tych osób.

– Nie jestem fanem żadnej z tych trzech osób i uważam, że państwo polskie ma wielu wykształconych prawników, którzy nie budzą takich kontrowersji – odpowiada.

Konfederacja chce resetu. I wcześniejszych wyborów

Za resetem opowiada się także rozmówca z Konfederacji Michał Nieznański. Podkreśla, że Trybunał nie powinien należeć do Platformy, PiS ani jego własnego ugrupowania, lecz służyć społeczeństwu.

Co istotne, nie kwestionuje wszystkich sejmowych wyborów personalnych. Z wyjątkiem Macieja Berka ocenia je jako słuszne. Sprzeciw uzasadnia przede wszystkim brakiem ślubowania przed prezydentem oraz sposobem wprowadzenia wybranych osób do TK.

Jednocześnie zapowiada wniosek o samorozwiązanie Sejmu i apeluje do posłów koalicji rządzącej o opuszczenie większości. Spór o instytucję mającą kontrolować zgodność ustaw z konstytucją staje się więc również narzędziem walki o przyszłość rządu.

Wśród wzajemnych oskarżeń powraca argument dotyczący obywateli: zaległych spraw i ludzi czekających na skutki orzeczeń. Wszyscy deklarują, że Trybunał powinien działać. Sonda pokazuje jednak, że na razie nie potrafią uzgodnić nawet tego, kogo uznają za uprawnionego do jego reprezentowania.