
Donald Tusk wiedział o rozmowie Sławomira Mentzena z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, ale nie zamierza robić z niej afery. Premier zdradził, co usłyszał o kulisach spotkania i jak ocenia pomysły dotyczące Trybunału Konstytucyjnego. Jego reakcja wyraźnie różni się jednak od komentarzy internautów, którzy na X dopatrują się w spotkaniu politycznego drugiego dna.
Okazuje się, że Donald Tusk wiedział o spotkaniu pomiędzy Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem a Sławomirem Mentzenem, które odbyło się w czwartek. Premier miał mu wręcz "pobłogosławić", a jego zaufanie do wicepremiera jest niezachwiane.
– Jest nie tylko wicepremierem, ale człowiekiem godnym zaufania, moim przyjacielem – komentował polityk w rozmowie z dziennikarzami w Sejmie. Według Donalda Tuska podobnych sytuacji "nie ma co przesadnie interpretować".
Premier został zapytany też o to, czy wiedział, czego dotyczyła rozmowa lidera PSL ze współliderem Konfederacji. Donald Tusk stwierdził, że na spotkaniu poruszane były "różne pomysły, które się pojawiają wokół Trybunału Konstytucyjnego". Jednocześnie premierowi pomysły te mają podobać się "średnio".
Władysław Kosiniak-Kamysz miał za sobą pracowity dzień
Donald Tusk odnosi się do spotkania, które błyskawicznie przykuło uwagę opinii publicznej. W czwartek (5 listopada) Władysław Kosiniak-Kamysz udostępnił na X wpis o treści: "Wszyscy dziś o tym… jak minął dzień? Bardzo pracowicie", do którego załączył zdjęcie ze Sławomirem Mentzenem.
To samo zdjęcie udostępnił współlider Konfederacji. "Idzie ku dobremu" – podpisał fotografię Mentzen. Warto zaznaczyć, że wpis Kosiniaka-Kamysza wyraźnie nawiązuje do tego, który Donald Tusk opublikował 5 listopada rano. "Jak minął dzień, już kartkę z kalendarza na nową zmień…" – czytamy w nim.
Pod postami Mentzena i Kosiniaka-Kamysza rozpętała się niemała internetowa burza. Użytkownicy X zarzucają liderowi PSL poszukiwanie nowego "koalicjanta", część z nich zachęca ludowców do opuszczenia rządu, a niektórzy zastanawiają się, czy polityk zdecydowałby się do podjęcia rozmów z Grzegorzem Braunem.
Internauci spekulują również, że gest Kosiniaka-Kamysza może mieć związek z tragicznym wynikiem Polski 2050. Przypomnijmy – w sondażu United Surveys by IBRiS dla WP partia założona przez Szymona Hołownię odnotowała historyczną klęskę i nie została wskazana przez żadnego uczestnika badania.
PSL chce naprawiać TK
Wracając jednak do potencjalnego tematu rozmów. PSL od początku zachowuje dystans w sprawie afery wokół Trybunału Konstytucyjnego. W czwartek Władysław Kosiniak-Kamysz ogłosił nowy projekt ludowców, który zakłada wygaszenie mandatu obecnych sędziów i powołanie "naprawczego" składu, czyli de facto reset konstytucyjny.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
– Przygotowaliśmy projekt, żeby doprowadzić do spokoju i pokoju społecznego, pełnej praworządności, odtworzenia wiarygodności TK, przygotowaliśmy projekt zmiany Konstytucji RP. I mówimy to jako partia, która współtworzyła Konstytucję RP – mówił polityk w trakcie Kongresu Polskiego Samorządu.
– Na mocy tej ustawy wyłonimy nowy, jednorazowy skład TK, taki naprawczy. On będzie na określone kadencje 3, 5 i 9 lat. Później wrócimy do sposobu wyłaniania już dzisiaj opisanego w Konstytucji lub lepszego, jeżeli będzie taka większość. My nie chcemy naprawić całego świata. Oczekiwane jest uspokojenie sytuacji i naprawienie jej na najbliższy czas – dodał szef MON.
Do wdrożenia planu przygotowanego przez Władysława Kosiniaka-Kamysza potrzebne byłoby porozumienie kilku ugrupowań, także tych spoza koalicji rządzącej. Na razie projekt jest na etapie zbierania podpisów. Lider PSL zwrócił się w związku z tym do przedstawicieli Konfederacji i Rozwoju Plus, zachęcając ich do podpisania projektu.






