działki ROD
Rząd zadziera z "największą partią w Polsce". Działkowcom grożą podwyżki nawet o 1200 zł Fot. Below the Sky / Shutterstock

Mają ponad 900 tys. zagospodarowanych parceli, wraz z rodzinami tworzą armię blisko 4 milionów ludzi. Nad polskimi działkowcami zawisły drastyczne podwyżki opłat za użytkowanie wieczyste gruntów. Samorządy zaczynają naliczać stawki jak od komercyjnych biurowców, a roczny koszt utrzymania skrawka zieleni może wzrosnąć nawet o 1200 złotych. Choć ministerstwo uspokaja, że problem dotyczy "zaledwie ułamka gruntów", w Polskim Związku Działkowców wrze.

REKLAMA

Dla milionów ludzi to jedyna odskocznia od drożyzny i betonowej codzienności, dla urzędników – grunt wyceniany według stawek rynkowych. Samorządy sięgają po maksymalną, 3-procentową stawkę za użytkowanie wieczyste, windując koszty pojedynczej działki ROD o setki, a w skrajnych przypadkach ponad tysiąc złotych rocznie. PZD alarmuje, że emeryci zaczną masowo porzucać ogródki, a posłowie zasypywani są dramatycznymi apelami. Władza ryzykuje konflikt z potężnym elektoratem działkowym.

Haracz za pietruszkę i altanę. Nowe stawki uderzą w emerytów na działkach ROD

Rodzinne Ogrody Działkowe (ROD) to dla milionów Polaków ostatnia oaza wytchnienia, tani sposób na ucieczkę przed miejskim smogiem – zwłaszcza że ceny działek ROD runęły – i źródło własnych, niepryskanych warzyw. Dla urzędników sam skrawek ziemi bywa jednak łakomym kąskiem w tabeli opłat gruntowych.

Nad tysiącami użytkowników ogródków działkowych zawisło widmo potężnych podwyżek opłat za użytkowanie wieczyste. Samorządy – reprezentujące Skarb Państwa – zaczynają stosować wobec gruntów ROD maksymalną stawkę sięgającą aż 3 proc. wartości rynkowej nieruchomości. To dokładnie taki sam pułap, jaki nalicza się w przypadku gruntów o przeznaczeniu czysto komercyjnym i usługowym. Efekt? Dla wielu działkowców roczny koszt utrzymania altany i kilku grządek może wzrosnąć od kilkuset do nawet 1200 złotych rocznie. To cios zwłaszcza dla seniorów, bo podwyżki emerytur będą niższe.

Nie zadziera się z "największą partią w Polsce"

W kuluarach Sejmu od dekad powtarza się jedno ostrzeżenie: żaden rozsądny polityk nie idzie na wojnę z działkowcami. Przekonało się o tym nawet MON, gdy nowa ustawa rządu uderzała w działkowców. Nie bez powodu środowisko skupione wokół Polskiego Związku Działkowców (PZD) nazywane jest z przymrużeniem oka – ale i pełną powagą – największą partią polityczną w Polsce.

W całym kraju funkcjonuje niemal 4,6 tysiąca Rodzinnych Ogrodów Działkowych, zajmujących łączną powierzchnię 24 756 hektarów. Liczba indywidualnych działek przekracza 900 tysięcy. Zakładając, że z uroków każdego ogródka korzystają całe rodziny, działkowa społeczność liczy w Polsce od 3,5 do ponad 4 milionów ludzi. Gdy działkowcy czują zagrożenie, ich głos słychać w każdym okręgu wyborczym – i nie pierwszy raz działkowcy w panice apelują do Tuska.

Kujawy, Wielkopolska i Świętokrzyskie na celowniku

Problem ujawnił się z pełną siłą m.in. w województwie kujawsko-pomorskim. We Włocławku, Toruniu oraz Chełmży nowe naliczenia dotknęły już co najmniej 400 działkowców, gdzie skok opłat sięga nawet 1200 zł rocznie na pojedynczą parcelę. Urzędnicy powiatowi tłumaczą, że opłata jest naliczana globalnie dla terenu całego ogrodu i dopiero zarząd ROD dzieli ją proporcjonalnie między użytkowników.

Efekt jest taki, że w Polsce część działkowców musi płacić 100 czy 200 zł za działkę, inni grubo powyżej tysiąca. Przedstawiciele Polskiego Związku Działkowców stawiają sprawę jasno: ogrody nie uchylają się od ponoszenia danin publicznych, ale traktowanie społecznych ogródków warzywnych tak samo jak galerii handlowych czy biurowców to absurd. I proponują stawkę w wysokości 0,1 proc.

Ministerstwo Rozwoju i Technologii: problem dotyczy 0,7 proc. powierzchni ROD

Ze strony Ministerstwa Rozwoju i Technologii – tego samego, które zapowiadało przełomowe zmiany w Prawie budowlanym, ułatwiające życie m.in. działkowcom – popłynął komunikat, który działkowcy odbierają jako klasyczne urzędnicze zbywanie problemu. Wiceminister rozwoju i technologii Tomasz Lewandowski poinformował, że z blisko 25 tysięcy hektarów zajmowanych przez ROD w Polsce, problem opłat za użytkowanie wieczyste dotyczy zaledwie około 182 hektarów, co stanowi skromne 0,7 proc. ogólnej powierzchni.

W ocenie ministerstwa obecne prawo jest wystarczające, ponieważ samorządy mają ustawową furtkę do stosowania indywidualnych bonifikat. Rząd nie planuje żadnej nowelizacji ustawy, zapowiadając jedynie "monitorowanie sytuacji" i dalsze rozmowy z władzami PZD.