Tak PiS bratał się z Orbánem. Przypomnijmy krok po kroku, gdyby zwolennicy PiS zapomnieli, jak było

Katarzyna Zuchowicz
03 kwietnia 2022, 11:00 • 1 minuta czytania
Zwolennicy Prawa i Sprawiedliwości wyciągają zdjęcia Viktora Orbána z Donaldem Tuskiem. Europoseł PiS Ryszard Czarnecki stwierdził, że jeśli komuś można zarzucić związki z Orbánem, to nie PiS-owi. Czy zaraz – w ramach zamrażania relacji z premierem Węgier i polityki "odwracania kota ogonem" – możemy spodziewać się narracji, że w ogóle nigdy z nim blisko nie byli? Gdyby taki był zamiar, tak łatwo się tego nie wyprą. Tak latami wyglądało bratanie się PiS z Viktorem Orbánem.
Wizyta premiera Węgier Viktora Orbana w Warszawie, 2018 rok. Z szefem polskiego rządu Mateuszem Morawiecki spotykali się wielokrotnie. Fot. AFP/EAST NEWS

Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google


Gdy w 2010 roku Viktor Orbán doszedł do władzy, w pierwszą oficjalną podróż zagraniczną udał się do Warszawy. Był 1 czerwca, blisko dwa miesiące po tym, jak Fidesz zdobył większość konstytucyjną w węgierskim parlamencie. W Polsce rządziła wtedy PO, premierem był Donald Tusk i oczywiście Orbán spotkał się z nim. Dużo mówił wtedy o współpracy w ramach Grupy Wyszehradzkiej.

Ale oprócz Tuska spotkał się także z Jarosławem Kaczyńskim, który do władzy miał dojść dopiero za pięć lat. W agencji East News zachowało się zdjęcie z tamtego spotkania. Orban miał wtedy 47 lat, prezes PiS 61.

Rok później Kaczyński wypowiedział pamiętne słowa: – Jestem głęboko przekonany, że przyjdzie taki dzień, kiedy będziemy mieli w Warszawie Budapeszt.

Jan KUCHARZYK/East News

Jednak gdy na początku 2015 roku Orbán ponownie przyjechał do Warszawy, Kaczyński – wciąż jeszcze jako lider opozycji – tym razem nie chciał się z nim spotkać. Patrząc z dzisiejszej perspektywy nastąpiło całkowite odwrócenie wizji świata PiS.

Kaczyński odmówił spotkania z Orbánem

– Z otoczenia premiera Węgier nadeszło zaproszenie dla premiera Jarosława Kaczyńskiego na spotkanie. Premier Kaczyński odmówił tego spotkania ze względu na to, że postawa premiera Węgier burzy solidarność europejską – tak wyjaśnił powód odmowy Mariusz Błaszczak, wówczas szef klubu PiS. Stwierdził też, że ze względu na sytuację polityczną takie spotkanie w ocenie PiS nie ma sensu.

Tu bardzo wyraźnie możemy zobaczyć, jak punkt widzenia bardzo zależy od punktu siedzenia.

Orbán dosłownie chwilę wcześniej gościł w Budapeszcie Władimira Putina. Nie ukrywał relacji z Rosją, był już mocno krytykowany w Europie, ale na Węgrzech wygrał kolejne wybory. Tymczasem PiS do wyborów dopiero się szykował. I wtedy bardzo polityka Orbána mu się nie podobała.

Tak bardzo, że Błaszczak atakował premier Ewę Kopacz za to, że się z nim spotkała.

"Prezes PiS odmówił takiego spotkania i podobnie powinna zachować się Ewa Kopacz. (...) Naprawdę można było wysłać do Budapesztu czytelny sygnał, że nie podoba nam się ich polityka. (...) Jeżeli chodzi o relacje między Węgrami a Rosją, to oczywiście oceniamy krytycznie politykę, jaką w ostatnim czasie prowadzi Viktor Orbán. Uważamy, że premier Węgier rozbija swoimi działaniami solidarność europejską" – mówił w wywiadzie dla portalu w polityce.pl.

Zabawnie brzmi to dziś, gdy podczas napaści Rosji na Ukrainę, przy krytyce Orbána lejącej się strumieniami i mimo nawoływań zwykłych ludzi i opozycji, rząd PiS przez ponad miesiąc nie potrafił zdecydowanie odciąć się od premiera Węgier i oficjalnie pokazać, że nie podoba mu się jego prorosyjska polityka.

Sygnał o zmianie pojawił się dopiero 30 marca.

Czytaj także: "Orbán przestał być przyjacielem". PiS zamraża wszelkie kontakty z Węgrami

Dlatego przypomnijmy, jak wszystko zmieniło się po dojściu PiS do władzy, jak politycy Prawa i Sprawiedliwości spotykali się z premierem Węgier, jak zmienili optykę na jego temat i jak przez lata kwitła ich współpraca.

Trzeba przyznać, żyje tym Twitter – po słowach Czarneckiego, ale też w reakcji na zamieszczanie zdjęć Orbana z Tuskiem przez zwolenników prawicy, którzy najwyraźniej chcieliby udowodnić, komu było bliżej do premiera Węgier.

Wielu internautów kpi, przypominają jak z Orbánem spotykali się Kaczyński, Morawiecki, Duda i inni.

Z punktu widzenia Orbána pewne nie zawsze przyjaźń szła w parze z własnym interesem. Wystarczy przypomnieć słynne głosowanie 27:1 w sprawie Donalda Tuska, gdy Orbán nie stanął po stronie PiS i na prawicy wielu okrzyknęło go zdrajcą.

Czytaj także: "Orbán zdradził, Kaczyński się powścieka, ale i tak są na siebie skazani". Węgrzy się dziwią: Nie znacie Orbána?

Ale tak wyglądały ich relacje w ostatnich latach.

Relacje Kaczyński-Orban

Do pierwszego spotkania doszło w styczniu 2016 roku. To Kaczyński zaprosił premiera Węgier do Polski i była to prywatna, nieoficjalna wizyta – w pensjonacie w Niedzicy, która wzbudziła również zainteresowanie za granicą. Spotkanie trwało sześć godzin i przełamało lody. PiS i Fidesz miały m.in. podobne zdanie w kwestii imigrantów.

"Financial Times" pisał wręcz o potajemnym spotkaniu polityków: "W skromnym pensjonacie na granicy polsko-słowackiej premier Węgier Viktor Orban odwiedził kogoś, kto go podziwia od dawna – prezesa polskiej partii rządzącej, Jarosława Kaczyńskiego".

Od tamtej pory spotkania nabrały tempa. Choć polityka Orbana wcale się nie zmieniła, wciąż trzymał z Rosją i psuł nerwy w UE, ale teraz najwyraźniej to już nie przeszkadzało.

W tym samym roku, niedługo po urlopie ma Pomorzu, Kaczyński gościł w Budapeszcie – był tam m.in. razem z Markiem Kuchcińskim i Ryszardem Terleckim. "Spotkanie liderów" – pisał Joachim Brudziński, który też był obecny i sam zamieścił kilka zdjęć.

Z kolei w grudniu tego samego roku Orban przyjechał do Krakowa. Z Kaczyńskim spotkał się w restauracji, rozmawiali blisko trzy godziny, m.in. o przyszłości Europy, a w spotkaniu uczestniczyli też ówczesny wicepremier Mateusz Morawiecki, marszałek Sejmu Marek Kuchciński oraz wicemarszałkowie Joachim Brudziński i Ryszard Terlecki.

Były także wspólne wieńce przy grobie Lecha i Marii Kaczyńskich na Wawelu.

Beata Szydło, która wówczas była premierem, miała z Orbánem oddzielne spotkania.

Z kolei w 2017 roku Viktor Orbán gościł w polskim Sejmie. Kancelaria Sejmu zamieściła komunikat z wydarzenia: "Współpraca na forum Unii Europejskiej oraz zacieśnianie stosunków dwustronnych – to główne tematy piątkowego spotkania Marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego i prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z Premierem Węgier Viktorem Orbánem. W rozmowie uczestniczyli także Wicemarszałkowie Sejmu: Ryszard Terlecki i Joachim Brudziński".

Widzieli się także w Katowicach, gdy Orbán przyjechał na spotkanie Grupy Wyszehradzkiej. Ostatni raz spotkali się w Warszawie, podczas zjazdu ugrupowań konserwatywnych i nacjonalistycznych.

Już choćby tu widać, jak dziwnie może brzmieć ocena europosła Ryszarda Czarneckiego, który powiedział w rozmowie z rp.pl: "Były plany współpracy, ale między planami współpracy a rzeczywistą współpracą, która przez paręnaście lat była dziełem PO i PSL-u. Jeśli komuś można zarzucić związki z Orbánem, to nie nam".

Dodał jeszcze: "Faktem jest to, że nie byliśmy z partią Fidesz Viktora Orbána w żadnej strukturze, ani na poziomie PE, ani na poziomie partii politycznej europejskiej'".

To prawda. Ale razem z Węgrami Polska stała się czarną owcą w UE – wisi nad nią unijna procedura za praworządność i unijne kary. A bliskich związków z Orbánem przez lata było więcej. Prezydent Andrzej Duda również spotykał się z nim kilka razy, m.in. w 2016, 2017 i 2018 roku.

Relacje Morawiecki-Orbán

Gdy w 2018 roku Mateusz Morawiecki został premierem, z pierwszą wizytą zagraniczną udał się do Budapesztu. Od Orbána usłyszał, że Polska i Węgry to narody przyjacielskie, które czują do siebie wzajemny szacunek, a Kornel Morawiecki to wielki bohater Solidarności.

Morawiecki zdradził wtedy, że pierwszy raz spotkał Orbána w 1989 roku podczas oficjalnego pogrzebu Imre Nagya, premiera i bohatera powstania węgierskiego 1956 roku. Dla premiera Węgier był to przełomowy moment w jego karierze politycznej. Jako młody, nieznany wcześniej 26-latek, wygłosił przemówienie, w którym wezwał do wycofania radzieckich wojsk z Węgier i przeprowadzenia wolnych wyborów, a jego przemowa przeszła do historii.

Czytaj także: Jawił się niczym zbawca. Patrzę na dedykację od Orbana i myślę, jak wszyscy daliśmy się oszukać

– Nie wiem, czy pan premier mnie pamięta. Ale ja pamiętam, miał pan wtedy piękną mowę o tym, że wojska radzieckie powinny opuścić Węgry, bo musimy sobie stawiać odważne cele. Od tego czasu Polska i Węgry stawiają sobie takie cele. W 1989 r. zrzuciliśmy jarzmo komunizmu, dziesięć lat później wspólnie weszliśmy do NATO, a w 2004 – do Unii Europejskiej – powiedział mu Morawiecki.

"Jeszcze Polska nie zginęła, póki my żyjemy” – napisał z kolei Orbán na Facebooku.

Z Orbánem spotykali się potem wielokrotnie podczas unijnych szczytów w Brukseli i w ramach Grupy Wyszehradzkiej. Premier Węgier bywał w Warszawie. Jeszcze w 2018 roku, po kolejnych wygranych przez siebie wyborach, Orbán wybrał Polskę jako cel swojej pierwszej wizyty zagranicznej.

A Morawiecki w międzyczasie jeszcze raz był w Budapeszcie – tym razem podczas odsłonięcia pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej "Memento-Smoleńsk". Potem z okazji 171. rocznicy powstania węgierskiego. Spotykał się też w Budapeszcie z Orbánem oraz z liderem prawicowego włoskiego ugrupowania Liga Północna Matteo Salvinim. Potem obu gościł w Warszawie.

– Chcemy budować lepszą przyszłość, nowoczesność, chcemy europejskiego poziomu życia na Węgrzech i w Polsce – deklarował. Zawsze też z obu stron padały słowa tym, że Polska i Węgry chcą silnej Europy.

Sami zwolennicy prawicy chwalili się w ostatnich latach tą współpracą.

Gdyby zwolennicy prawicy chcieli kiedyś dowodzić, że PiS z Fideszem nie łączyły tak bliskie relacje, to nie da się tego tak łatwo wymazać. W powszechnym odbiorze, zwłaszcza w unijnej perspektywie, chyba zawsze będą już razem kojarzeni. Nawet jeśli dziś różni ich wojna w Ukrainie. I jak przed laty Mariusz Błaszczak znów dał sygnał, że bratanie Orbana z Rosją mu się nie podoba.

Czytaj także: https://natemat.pl/403821,blaszczaka-zabraknie-na-szczycie-grupy-wyszehradzkiejCzytaj także: https://natemat.pl/404287,czy-pis-naprawde-zerwie-z-orbanem