Już nie tylko Turcja. Kolejny kraj straszy Szwecję i Finlandię wetem w NATO

Alan Wysocki
18 maja 2022, 07:20 • 1 minuta czytania
Wojna w Ukrainie doprowadziła do radykalnej zmiany polityki Szwecji i Finlandii. Dotychczas neutralne państwa nie tylko stają po stronie Zachodu, ale także chcą wejść do NATO. Jednak nie tylko Turcja wyczuła okazję do walki o swoje interesy. Zawetowaniem wniosku grozi także... prezydent Chorwacji Zoran Milanović.
Nie tylko Turcja. Chorwacja straszy Szwecję i Finlandię wetem ws. NATO. Fot. Francois Walschaerts / AFP / East News

Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google


Nie tylko Turcja. Chorwacja straszy Szwecję i Finlandię wetem ws. NATO

Jak pisaliśmy w naTemat, premierki Finlandii Sanna Martin i Szwecji Magdalena Andersson zostaną zapamiętane jako polityczki, które zrewolucjonizowały podejście swoich państw i społeczeństwa do polityki militarnej. Dzięki nim oba państwa mogą znaleźć się w NATO.

Czytaj także: Spełnia się "najgorszy sen Putina". Finlandia i Szwecja mogą dać NATO świetnie przygotowane armie

Mogłoby się wydawać, że wnioski dwóch państw zostaną przyjęte z entuzjazmem na arenie międzynarodowej. Magdalenie Andersson i Sannie Marin zaczęły jednak stawiać się pierwsze państwa.

Czytaj także: "Będziemy chcieli rozmawiać z Turcją". Polska reaguje na słowa Erdoğana o rozszerzeniu NATO

Proces przystąpienia do NATO faktycznie jest znacznie prostszy niż ten dotyczący Unii Europejskiej. Jedynym wymogiem jest jednogłośna zgoda wszystkich 30 państw. Jako pierwsza swój sprzeciw zgłosiła Turcja.

Recep Tayyip Erdoğan grzmi o "terrorystach", czyli o Partii Pracujących Kurdystanu, których działacze zamieszkują Sztokholm. – W Szwecji znalazło miejsce bardzo dużo działaczy partii PKK, którą Turcja uznaje za terrorystyczną. To jest prawda. A dla Turcji jest to bardzo ważna kwestia – wytłumaczyła dla naTemat dr hab. Danuta Chmielowska, turkolog i politolog.

Chorwacja stawia się NATO. Zasłaniają się... Bośnią i Hercegowiną

Teraz do Erdoğana dołączyła Chorwacja. Tamtejszy lewicowy prezydent Zoran Milanović chce zadbać o interes mniejszości chorwackiej, która żyje w Bośni i Hercegowinie. Jak wyjaśnialiśmy, państwo od lat było pogrążone w konflikcie etnicznym.

Ostatecznie, między innymi dzięki interwencji Zachodu, w kraju udało się zaprowadzić względny pokój. Władza w Sarajewie jest podzielona pomiędzy Republikę Serbską i Federację Bośni i Hercegowiny.

Czytaj także: Sondaż pokazał, co Polacy myślą o rozszerzaniu NATO. Wyniki dają do myślenia

Chorwacji stanowią tam mniejszość i to dlatego Milanović domaga się wywierania presji celem zmiany ordynacji wyborczej, dzięki której to oni byliby premiowani.

Warto podkreślić, że groźby weta mogą spełznąć na niczym. W Zagrzebiu decyzję w sprawie Szwedów i Finów podejmie bowiem parlament, gdzie większość mają centroprawicowi przeciwnicy polityka.

Czytaj także: Miedwiediew grozi NATO po deklaracjach Szwecji i Finlandii. Mówi o broni atomowej na Bałtyku

Co więcej, TVN24 zauważył, że także ambasador państwa został wybrany przez konkurentów prezydenta. Poważne różnice w podejściu międzynarodowej prezydenta i rządu widzieliśmy podczas prób wejścia Ukrainy do NATO.

Czytaj także: https://natemat.pl/413563,ukraincy-zawiesili-negocjacie-pokojowe-z-rosjanami