Zatrważająca inflacja w Turcji. Poziom drożyzny przekroczył wszelkie wyobrażenia

Diana Wawrzusiszyn
03 października 2022, 13:36 • 1 minuta czytania
Inflacja w Turcji po obniżkach stóp procentowych przyspieszyła jeszcze bardziej. Wskaźnik nie był tak wysoki od 24 lat. Według ekspertów za tragiczną sytuację ekonomiczną w kraju odpowiada kontrowersyjna polityka Erdogana.
Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan. Fot. ADEM ALTAN/AFP/East News

Zatrważająca inflacja w Turcji

Wiele krajów boryka się z wysoką inflacją. W Polsce według danych Głównego Urzędu Statystycznego inflacja we wrześniu wyniosła 17,2 proc. Z kolei w strefie euro osiągnęła poziom 10 proc. rok do roku. To bardzo niepokojące dane, ale to, co się dzieje w Turcji przyprawia o zawrót głowy.

W poniedziałek opublikowano dane, z których wynika, że wskaźnik inflacji przekroczył kolejną psychologiczną barierę. We wrześniu roczna inflacja w Turcji wzrosła do poziomu 83,45 proc. Tak wysokiej inflacji nie było od 24 lat.

Jednak i tak rocznie inflacja we wrześniu okazała się nieco niższa od prognoz, które wskazywały nawet na 84,63 proc. Miesiąc do miesiąca ceny wzrosły natomiast o 3,08 proc. Z kolei krajowy indeks cen producentów wzrósł we wrześniu o 4,78 proc. miesiąc do miesiąca, co oznacza roczny wzrost o... 151,50 proc.

Polska podnosi stopy procentowe, Turcja obniża

W ostatnim czasie turecki bank centralny zaskoczył rynki, dwukrotnie obniżając stopy procentowe w ciągu ostatnich dwóch miesięcy, pomimo rosnących cen. To element polityki prezydenta Turcji.

Recep Tayyip Erdoğan należy bowiem do wąskiego grona osób, które uważają, że obniżkami stóp procentowych można zdusić inflację. Większość światowych banków podwyższa stopy, zamiast je obniżać, w tym polski NBP. Niskie stopy napędzają bowiem wzrost cen.

Erdogan nalegał na jeszcze niższe stopy procentowe, mówiąc, że pomogą one obniżyć inflację. Prezydent wezwał do obniżenia stopy referencyjnej do poziomu poniżej 10 proc. do końca roku, z obecnej 12 proc.

Inflacja w Turcji a wakacje Polaków

Eksperymentalna polityka banku centralnego osłabiła też wartość liry, czyli tureckiej waluty. Co wpłynęło również na portfele Polaków przebywających na wakacjach w Turcji. Kraj rządzony przez Erdogana jest jednym z najchętniej wybieranych kierunków przez naszych rodaków.

Jak pisaliśmy w naTemat.pl szalejąca inflacja i deprecjacja liry powodują, że mieszkańcy starają się pozbyć waluty jak najszybciej, wymieniając ją na dolary czy euro. Z danych Capital Economics wynika, że ok. 60 proc. krajowych depozytów bankowych stanowią waluty zagraniczne. Erdogan uważa jednak, że słabsza waluta wesprze eksport i inwestycje, doprowadzając w końcu do powstania nadwyżki handlowej.

Tymczasem tureccy urzędnicy odrzucają krytykę, że gwałtowne wzrosty cen są wynikiem błędów polityki pieniężnej prezydenta Erdogana. Jako powód dramatycznej sytuacji ekonomicznej wskazują przede wszystkim rosyjską inwazję na Ukrainę za globalny wzrost cen energii i żywności.