
Małgorzata Omilanowska, która w tym roku przejęła gabinet ministra kultury po Bogdanie Zdrojewskim w niedawnym wywiadzie powiedziała słów kilka na temat Warszawy. Odnosząc się oczywiście do kultury. I tak, pani minister przyznała, że podczas Powstania Warszawskiego zginął kwiat inteligencji polskiej czy, że utraciliśmy większość obiektów architektonicznych. Straty dziedzictwa kulturowego jednym słowem - ogromne. Jednak wśród zdań wypowiedzianych przez panią minister, padają te o tym, jak trudno w tym mieście się zakochać:
Paryż jest jak piękna kobieta, można się w nim zakochać od pierwszego wejrzenia. Warszawa jest jak kobieta inteligentna. Trzeba z nią trochę porozmawiać. Jeżeli ktoś znajdzie na tę rozmowę czas, na pewno ją pokocha, niezależnie od tego, czy mieszka w tym mieście 100, 50, 20 lat, czy parę miesięcy. Czytaj więcej
Atrakcyjność, o której wspomina minister Omilanowska, w dużej mierze wynika właśnie z bogatej oferty kulturalnej. To miasto paradoksów, które działają właśnie na korzyść Warszawy. Tu szansę na istnienie mają małe kina studyjne, jak popularny Muranów czy zdobywający przychylność widza Kino Kultura. Na odrestaurowanym Iluzjonie kończąc. Jednocześnie odbywać się mogą tu największe premiery na świecie, jak ta na Stadionie Narodowym, gdzie wyświetlone zostanie “Miasto 44” dla 10 tysięcy widzów.
Pisałem o tym jakiś czas temu, ale warto o tym przypomnieć raz jeszcze. Otóż, według badań przeprowadzonych dla jednej z prywatnych firm, Warszawa obok Barcelony jest najszczęśliwszym miastem na świecie. Warszawę kocha aż 91 procent mieszkańców! Bijemy Paryż i Chicago. W mieście podoba nam się to, co jeszcze do niedawna było głównym argumentem przeciwko Warszawie - architektura. 31 procent ankietowanych czuje się w Warszawie szczęśliwa, ponieważ Warszawa jest piękna. Coraz piękniejsza. I do tego nie ma żadnej wątpliwości! Przestały nam przeszkadzać kontrasty, ponieważ to one wyrywają polską stolicę z architektonicznej oczywistości.
Skoro już ustaliliśmy, że Warszawę da się lubić, mieszkać tu i czuć się w niej szczęśliwym, warto wspomnieć o tych, którzy tu przyjeżdżają i wywierają na miasto duży (czytaj - dobry) wpływ, Słoiki! Jeszcze dwa lata temu słowo kojarzące się źle, dziś nabiera nowego, lepszego znaczenia. To dzięki przyjezdnym Warszawa - miasto tętniące życiem - zaczęło dosłownie wrzeć. W końcu - dzięki temu, że słoiki są - stolica stała się multikulturowa.
