BarKa, Warszawa
BarKa, Warszawa Fot. Fanpage BarKa

Małgorzata Omilanowska, która w tym roku przejęła gabinet ministra kultury po Bogdanie Zdrojewskim w niedawnym wywiadzie powiedziała słów kilka na temat Warszawy. Odnosząc się oczywiście do kultury. I tak, pani minister przyznała, że podczas Powstania Warszawskiego zginął kwiat inteligencji polskiej czy, że utraciliśmy większość obiektów architektonicznych. Straty dziedzictwa kulturowego jednym słowem - ogromne. Jednak wśród zdań wypowiedzianych przez panią minister, padają te o tym, jak trudno w tym mieście się zakochać:

REKLAMA
Małgorzata Omilanowska, minister kultury

Paryż jest jak piękna kobieta, można się w nim zakochać od pierwszego wejrzenia. Warszawa jest jak kobieta inteligentna. Trzeba z nią trochę porozmawiać. Jeżeli ktoś znajdzie na tę rozmowę czas, na pewno ją pokocha, niezależnie od tego, czy mieszka w tym mieście 100, 50, 20 lat, czy parę miesięcy. Czytaj więcej

Źródło: "Rzeczpospolita"
Minister zwróciła tym porównaniem, choć uważam mało elegancko brzmiącym, uwagę na rzecz ważną. Stolica może się podobać, nawet bardzo, ale trzeba jej poświecić czas. Jeżeli to zrobimy, może okazać się, że jest atrakcyjna pod wieloma względami. Ba, w ty mieście idzie się zakochać! Do stopnia tego, by przeżyć tu nie tylko młodość, ale i miłość i wszystko co może być pierwsze i jednocześnie ważne. Skąd ta pewność? Mieszkam tu od urodzenia. I wiem, że chcę zapuścić tu korzenie na dobre i dożyć w Warszawie sędziwych lat. Takie to miasto. Dla mnie najlepsze. Za co je lubię?
1. Warszawa to... Pałac Kultury
Atrakcyjność, o której wspomina minister Omilanowska, w dużej mierze wynika właśnie z bogatej oferty kulturalnej. To miasto paradoksów, które działają właśnie na korzyść Warszawy. Tu szansę na istnienie mają małe kina studyjne, jak popularny Muranów czy zdobywający przychylność widza Kino Kultura. Na odrestaurowanym Iluzjonie kończąc. Jednocześnie odbywać się mogą tu największe premiery na świecie, jak ta na Stadionie Narodowym, gdzie wyświetlone zostanie “Miasto 44” dla 10 tysięcy widzów.
logo
Kino Iluzjon, Mokotów, Warszawa FOT. KUBA ATYS / AGENCJA GAZETA
Same obchody 70. rocznicy Powstania Warszawskiego to powód, aby wyjść na miasto. Od 10 lat, na Woli, działa prężnie muzeum poświęcone wydarzeniom z 44 roku, które chętnie zwiedzamy, bo pokazało, że w stolicy jest miejsce na nowoczesne ośrodki kultury. Śladami Muzeum Powstania Warszawskiego poszły inne instytucje, jak Centrum Nauki Kopernik czy Planetarium. I takich miejsc powstaje coraz więcej, bo zielone światło przede wszystkim dają mieszkańcy. My chcemy, chłoniemy kulturę do tego stopnia, że dzielnice chcą prześcigać się w tworzeniu wydarzeń najlepszych. Żoliborz ma Targ Śniadaniowy i przegląd filmów Allena, swoją drogą w odrestaurowanym Forcie Sokolnickiego, Śródmieście zaś cieszy się z Teatru Polonia Krystyny Jandy i plenerowych spektakli na Placu Konstytucji.
logo
Teatr Polonia, Warszawa Fot. Fanpage Teatr Polonia
logo
Targ Śniadaniowy, Żoliborz, Warszawa Fot. Fanpage Targ Śniadaniowy
W przeciągu czterech lat Śródmieście stało się dzielnicą modną, która otwiera się na lokale ożywiające takie ulice jak Poznańska, Hoża czy Krucza. I dla każdego w tym mieście znajdzie się miejsce. Nikt nie narzuca nam, gdzie mamy spędzać czas wolny. Jedni mogą iść w piątek na multimedialny pokaz w parku Fontann w towarzystwie całej rodziny, albo zawędrować do Teatru Warsawy, który z fontannami “sąsiaduje” i ma coraz to lepsze recenzje. Bemowo stawia na rekreacje, oddając kolejne przestrzenie do sportów miejskich, Wawer zaprasza wszystkich na samochodowe kino, a Praga na Stadion Narodowy i piękniejąca Saską Kępę. Można tak wyliczać w nieskończoność, każda dzielnica walczy o widza. I ta walka zawsze jest równa, i wygrywa w niej każdy. Pełna kultura.
logo
Teatr Warsawy, Rynek Nowego Miasta, Warszawa Fot. kasia chmura-cegielkowska / teatralna.com
2. To czyni z nas… najszczęśliwszym miastem na świecie!
Pisałem o tym jakiś czas temu, ale warto o tym przypomnieć raz jeszcze. Otóż, według badań przeprowadzonych dla jednej z prywatnych firm, Warszawa obok Barcelony jest najszczęśliwszym miastem na świecie. Warszawę kocha aż 91 procent mieszkańców! Bijemy Paryż i Chicago. W mieście podoba nam się to, co jeszcze do niedawna było głównym argumentem przeciwko Warszawie - architektura. 31 procent ankietowanych czuje się w Warszawie szczęśliwa, ponieważ Warszawa jest piękna. Coraz piękniejsza. I do tego nie ma żadnej wątpliwości! Przestały nam przeszkadzać kontrasty, ponieważ to one wyrywają polską stolicę z architektonicznej oczywistości.
logo
Patio, Kredytowa, Warszawa Fot. Fanpage Patio
Co jest zatem spoiwem? To proste - mieszkańcy. To - według mnie - sprawia, że brzydota na dobre jest wyganiana z miasta. Warszawiacy od trzech lat wracają nad Wisłę, gdzie chcą spędzać wolny czas. I nikogo tłumy nad rzeką już nie dziwią, nikt tych tłumów nie przegania, a wypicie wina w towarzystwie przyjaciół nie kończy się wizytą na komisariacie. Dzięki ludziom, ich potrzebom, nad Wisłą powstaje coraz więcej klubokawiarni. Dziś jest ich dokładnie 17. Wśród najpopularniejszych to oczywiście BarKa, Cud nad Wisłą czy Pomost 511. Ba, władze miasta same nad Wisłę się wybrały. Dokładnie - budować nowe Bulwary Wiślane. Miasto się zmienia, i to na lepsze.
logo
Saski Brzeg, Warszawa Fot. Fanpage Saski Brzeg
logo
Sen Pszczoły, Warszawa Fot. Facebook Snu Pszczoły
3. I Homo i słoiki
Skoro już ustaliliśmy, że Warszawę da się lubić, mieszkać tu i czuć się w niej szczęśliwym, warto wspomnieć o tych, którzy tu przyjeżdżają i wywierają na miasto duży (czytaj - dobry) wpływ, Słoiki! Jeszcze dwa lata temu słowo kojarzące się źle, dziś nabiera nowego, lepszego znaczenia. To dzięki przyjezdnym Warszawa - miasto tętniące życiem - zaczęło dosłownie wrzeć. W końcu - dzięki temu, że słoiki są - stolica stała się multikulturowa.
logo
Lokal Słoik, Warszawa Fot. Fanpage Słoika
Z bagażu doświadczeń coraz chętniej wygrzebujemy te dobre zwyczaje. BYOB, czyli korkowe, kultura kulinarna czy piknikowanie w mieście - taka dziś jest Warszawa. Bo dziś, słoikiem jest ten urodzony w Łomży oraz ten pochodzący ze stolicy Niemiec - Berlina.
logo
Pawilony, Warszawa Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
W trzymilionowym mieście to, skąd się pochodzi nie ma już takiego znaczenia jak to, co zaczęliśmy sobą reprezentować. Nie czujemy się ogonem Europy. I szczerze, dla mnie, najlepsza wizytówką Warszawy stali się właśnie jej mieszkańcy. Otwarci na świat. Otwarci na różnorodność. To tu mieszkańcy mogą integrować się z bezdomnymi dzięki sztuce czy zjeść dania przygotowane przez imigrantów, którzy legalnie mogą na tym zarobić.
logo
Uczestnik projektu Domni Bezdomni Fot. Fanpage Domnie Bezdomni
Ale to także otwartość seksualna. To do Warszawy od lat migrują polscy geje i lesbijki, którzy szukają i znajdują w tym mieście szczęście, które daje im praca, wolność i poczucie bezpieczeństwa. Warszawę da się kochać właśnie za to - jest taka jak jej mieszkańcy - różna i cholernie przez to pociągająca.
logo
Plac Zbawiciela, Warszawa Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta