Doda będzie gwiazdą "Pitbulla" dzięki domniemanemu partnerowi?
Doda będzie gwiazdą "Pitbulla" dzięki domniemanemu partnerowi? Fot. Kadr z teledysku Virgin "Niebezpieczna kobieta" / YouTube

Początek lutego. Doda informuje, że zagra w trzeciej części "Pibulla". Artystka nie spotka się jednak na planie z twórcą serii, Patrykiem Vegą. Podobno nie dogadał się z Emilem Stępniem, wieloletnim współpracownikiem. A Doda i Stępień, jeśli wierzyć plotkom, są razem. Sami zainteresowani zaprzeczają, przekonując, że łączy ich relacja, ale jedynie zawodowa i przyjacielska. Może uczą się na błędach innych?

REKLAMA
Efekt Dody
Piotr Stramowski, Tomasz Oświeciński, Maja Ostaszewska, Andrzej Grabowski to filmowi "Majami", "Strachu", Olka i "Gebels". Twarze nowego "Pitbulla", dla których Polacy poszli do kina w 2016 r. i wciąż chodzą, bo "Niebezpieczne kobiety" (2. odsłona hitu) nie zeszły jeszcze z afisza. Ci, którzy chcieliby znów oglądać wymienioną czwórkę w filmie Vegi, wiedzą już, że tym filmem nie będzie "Pitbull".
"Pitbull" to Vega. Myśl, że pałeczkę po nim przejmie Władysław Pasikowski odrzuca fanów twórcy, innych cieszy. Wszystkich dziwi jednak, że gwiazdą trzeciego obrazu będzie Doda. Vega odszedł, wbrew plotkom, z własnej woli. Emil Stępień (producent "Pitbulla") twierdzi, że rozstanie było kulturalne. Ale aferze, która rozpętała się po oświadczeniu Dody, z kulturą nie do końca jest po drodze. W tej wybija się wątek romansu łączącego piosenkarkę i Stępnia. Dowodami na relację są tylko wypowiedzi anonimowych przyjaciół i zdjęcia paparazzi. Doda twierdzi, że jest szczęśliwą singielką, rzekomy kochanek usiłuje bronić decyzji o jej zatrudnieniu.
Emil Stępień
Fragment oświadczenia przesłanego naTemat

Z całą stanowczością podkreślam, iż decyzja (...) zapadła przed kilkoma miesiącami, co zostało wówczas w odpowiedni sposób uregulowane prawnie przez strony. Decyzja motywowana była wyłącznie wysokim poziomem artystycznym, kompetencjami oraz umiejętnościami aktorskimi Pani Doroty Rabczewskiej

logo
Emil Stępień i Doda. Fot. Kadr z programu "Halo Polonia", 25 listopada 2016 / tvp.pl
"Jesteśmy dobrymi przyjaciółmi oraz partnerami biznesowymi. Zakupy czy wyjście do kina, nie powinny być w tak intencjonalny sposób klasyfikowane - jako związek dwojga ludzi. Fakt, że ktoś spędza czas w towarzystwie singielki, nie musi od razu oznaczać związku" – brzmi fragment oświadczenia przesłanego do naszej redakcji.
Rabczewska nie jest pierwszą, ani ostatnią kobietą, która dzięki bliskiej relację z wpływowym mężczyzną, prawdziwej bądź nie, czerpie lub może czerpać zawodowe korzyści i przy okazji psuć to, co jest dobre.
Niebezpieczne związki
Świeżym przykładem pary z polskiego podwórka budzącej mieszane uczucia są Antoni Pawlicki i Agnieszka Więdłocha. Przez kilka lat grali zakochanych w "Czasie Honoru". Serialowa chemia przeniosła się na prywatny grunt w 2015 r. Więdłocha promując "Planetę Singli" nie kryła, że się zakochała. W kim, nie mówiła, ale wszyscy już domyślali się, że chodzi o Pawlickiego.
logo
Fot. facebook.com/alextvp
Aktorzy zaręczyli się w marcu zeszłego roku pod Wawelem. Minuta po minucie wydarzenie aparatem "ostrzelał" paparazzo. Wkrótce później Więdłocha dostała rolę w serialu "Komisarz Alex", którego Pawlicki był gwiazdą. Według tabloidów, wymusił angaż narzeczonej. Więdłocha grała podkomisarz Ewę tylko jeden sezon. W poprzedniej serii wystąpiła jednak jako ktoś zupełnie inny. Ten fakt dodał sprawie rumieńców. Oberwało się obojgu, choć jej bardziej. Plotki, że praca "na stałe" to efekt związku z Pawlickim, artystka uważa za seksistowskie. I dalej pracuje z ukochanym, teraz przy sztuce Teatru Polonia.
Z łatką, przypinaną Więdłosze, musiała pogodzić się Natasza Urbańska. Dla niej Janusz Józefowicz zostawił żonę. Stała się jego muzą, czytaj: gwiazdą Teatru Buffo. Jeśli nie gra głównej roli w spektaklach męża, to i tak się w nich zazwyczaj pojawia. Myśląc o Urbańskiej, z automatu myśli się o jej mężu. 39-letnia aktorka próbuje udowodniać, że ma talent. A to występuje u Jerzego Hoffmana w krytykowanej superprodukcji, a to projektuje luksusowe ubrania. Ale rzadko bywa, że ktoś zwracając uwagę na te działania, nie połączy ich z nazwiskiem Józefowicz.
logo
Fot. Screen z FB Nataszy Urbańskiej
10 grudnia 2012 roku "Puls Biznesu" publikuje tekst sugerujący, że Anna Szarek, aktorka "Last Minute" Patryka Vegi znalazła się w obsadzie dzięki partnerowi. Mowa o Ludwiku Sobolewskim, prezesie Giełdy Papierów Wartościowych (do 2013 r. - przyp. red.). Miał on lobbować wśród spółek giełdowych w sprawie sponsorowania obrazu. Tę informację potwierdziła później większość tytułów prasowych.
O Szarek pisano, że jest femme fatale, która doprowadziła do upadku szefa giełdy i realizuje cele po trupach. – Krążą na mój temat różne opinie. (...) Żadna z wersji nie jest prawdziwa, za to idealnie trafiają w utarte społeczne schematy. Jest mężczyzna, postać publiczna, show-biznes, polityka, władza, media... – mówiła w jednym z wywiadów. A "Puls Biznesu" określiła "gazetą znaną w środowisku jako producent sensacji".
Nie ostatnia
John Lennon poznał Yoko Ono na wernisażu jej prac. Spotkanie nie było przypadkowe - japońskiej artystce miało wyjątkowo zależeć na obecności czwórki z Liverpoolu. Jeśli nawet była to zwykła plotka, z czasem znajomość "Beatlesa" z cudzoziemką przerodziła się w coś więcej. Lennon rozwiódł się z żoną Cynthią. Nie minął rok ,a został mężem Japonki, znienawidzonej wtedy i teraz przez jego wielbicieli.
Paul McCartney przyznał po latach, że on i pozostali członkowie grupy czuli się przez Yoko w jakiś sposób zastraszeni. – Nie była obok, ale ciągle między nami – opowiadał. Wbrew świętej zasadzie przebywała w studio nagraniowym. Ba, paliła się do wspólnego tworzenia. Zdaniem fanów, to pod jej wpływem Lennon opuścił kolegów. – Nie miałam z tym nic wspólnego – mówiła w 2016 r. Ono. – Lubię McCartneya, jest fajnym gościem – dodała. Dziś się przyjaźnią.
logo
Fot. Nationaal Archief, Den Haag / Wikimedia Commons
Gwyneth Paltrow nieco Yoko przypomina. Nie była ulubienicą członków formacji męża - Coldplay. Z jednej strony doceniali fakt, że stanowi dla niego inspirację. Z drugiej - mieli wrażenie, że miesza mu w głowie. Żaden oczywiście nie przyznał tego publicznie, ale rozwód pary przyniósł im ulgę. Martinowi też, ale najpierw musiał przeżyć "najgorszy rok" życia.
Tajemnicą poliszynela było, że aktorka dusiła się w związku. Co jakiś czas paparazzi przyłapywali ją na czułościach z mężczyznami. Żaden nie był jej mężem. Wreszcie ni z tego ni z owego, opublikowała na swojej lifestyle'owej stronie, że ona i Martin "świadomie się rozłączają" ("conscious uncoupling" - z ang.). Wpis opatrzyła radosnym zdjęciem. Rozwód sfinalizowali w marcu 2016 r., 2 lata po tym, jak każde poszło w swoją stronę i 6 miesięcy po premierze ostatniego albumu Coldplay. Media mają pożywkę do dnia dzisiejszego.
logo
Fot. Screen z Goop.com
Romans wychodzi bokiem
Miały ją również w przypadkach Claire Danes czy Kristen Stewart. Pierwsza uwiodła Billy'ego Crudupa na planie filmu. Ona zaczynała karierę, on cieszył się sławą, do tego spodziewał się dziecka. Jej ten romans prawie nie zaszkodził, Crudupowi tak. Dopiero teraz wraca do łask, ona od paru lat jest na fali za sprawą"Homeland".
Kristen Stewart była ulubienicą publiki do czasu, gdy nie wyszło na jaw, że sypia z reżyserem "Królewny Śnieżki i Łowcy". Mężem modelki i aktorki, która zagrała... matkę Stewart w owym filmie. Rozpętała się burza. Od Stewart odciął się życiowy partner Robert Pattinson. Rozstali się, aktorka ponadto nie wystąpiła w 2. części "Królewny...". Ale odbudowała pozycję, w przeciwieństwie do reżysera, o którym słuch zaginął.
logo
Fot. Mat. promocyjne
Prywatno-zawodowe kontakty nierzadko prowadzą do katastrofy. Niszczą projekt, potrafią złamać wielkie kariery i nieodwracalnie zmienić wizerunek. Jak na "Pitbulla" wpłynie to, co łączy Dodę i Stępnia? Ich relację roztrząsają prasa brukowa i internetowe media plotkarskie. "Czy to jej nowy facet?" – zastanawiał się serwis Party.pl w październiku zeszłego roku. To był czas promocji "Niebezpiecznych kobiet". Rabczewska nagrała piosenkę do filmu, pojawiła się też na jego premierze.
Kilka tygodni temu Patryk Vega zaprzeczył, że będzie współpracować z nią przy kolejnym projekcie. Potem ona oznajmiła: "Wystąpię w 'Pitbullu'". Ciąg dalszy nastąpi.

Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl