W PiS słabnie wiara w talent przywódczy Jarosława Kaczyńskiego
W PiS słabnie wiara w talent przywódczy Jarosława Kaczyńskiego Fot. Grzegorz Skowronek / Agencja Gazeta

Od zwycięskich dla PiS wyborów parlamentarnych w 2015 roku mija właśnie 18 miesięcy, a więc partia rządząca powoli zmierza do półmetka kadencji. Mniej więcej po takim okresie Jarosław Kaczyński podawał do dymisji rząd PiS w 2007 roku. Prawo i Sprawiedliwość sprawowało wtedy władzę tylko dwa lata, ale musiało się męczyć w koalicji z Samoobroną i LPR. Przez ten krótki czas prezes zdołał wykorzystać wszystkie polityczne koła ratunkowe, a więc dokonał gruntownej rekonstrukcji gabinetu i sam zastąpił na stanowisku premiera Kazimierza Marcinkiewicza, którego potraktował zgodnie z teorią "zderzaków"

REKLAMA
Marcinkiewiczowi wydawał dyspozycje z biura na Nowogrodzkiej. Podobnie jak teraz Beacie Szydło i prezydentowi Andrzejowi Dudzie.
Za pierwszych rządów PiS prezydentem był Lech Kaczyński więc prezes konsultował swoje decyzje z bratem. Paradoksalnie było tam jednak więcej dyskusji i wykuwania kompromisowych stanowisk niż obecnie między "małym" i "dużym" pałacem.
Co łączy ten polityczny kalendarz, pierwsze i drugie rządy PiS? Nie ma oczywiście żadnych bezpośrednich analogii. Zresztą PiS na pewno wyciągnęło wnioski z tamtej porażki i nadal ma do wykorzystania wszystkie koła ratunkowe. Ale praktyka rządzenia Kaczyńskiego przez wywoływanie kryzysów nie zmieniła się.
Zbliżanie się do półmetka kadencji może mieć więc dla PiS znaczenie psychologiczne bo słabsza kondycja wprowadza niepokój w obozie władzy i pytania: co dalej? Punktem zwrotnym stało się słynne głosowanie w Brukseli przegrane przez PiS 27:1. Oto wszystkie symptomy spadku formy partii rządzącej, co może rozwinąć się w poważną chorobę, a nawet doprowadzić do politycznej zapaści.

1. Sondaże pokazują, że PiS traci koszulkę lidera

Na pewno ostatni sondaż Kantar Public dla TVN, w którym po raz pierwszy PiS straciło pozycję lidera ma znaczenie psychologiczne. Unaocznia bowiem, że PiS ma z kim przegrać i wyzwala niepokój, panikę i zamieszanie w partyjnych szeregach. By uspokoić nastroje w ugrupowaniu Jarosław Kaczyński mówi w portalu wpolityce.pl, że do ewentualnych zmian (w rządzie) należy podchodzić na spokojnie, że na dzisiaj nie widzi potrzeby rekonstrukcji, a "część tak zwanych sondaży to niestety operacje niewiele mające z sondażami wspólnego”. – Wydaje się, że rzeczywiście nastąpił pewien dołek poparcia po sprawie wyboru Donalda Tuska, ale potem szybko nastąpiło odbicie – przekonuje Kaczyński. Warto zauważyć, że prawie wszystkie ostatnie badania pokazują zniżkową tendencję PiS, ale dowodzą też, że gdyby teraz odbyły się wybory, PiS mógłby nadal sprawować władzę, choć już nie samodzielnie tylko w koalicji z Kukiz ’15.

2. Pycha zawsze kroczy przed upadkiem

Jak wiadomo władza deprawuje, ale władza absolutna deprawuje absolutnie. Wyborcy obserwowali to nie tylko przy okazji telenoweli z Bartłomiejem Misiewiczem w roli głównej. Jego arogancja i długie milczenie oraz niezauważanie problemu przez władze partii stała się jednak pewnym symbolem rządów PiS. Innym symbolem stało się "rozbijanie" rządowych limuzyn przez ważnych polityków PiS. Ale nawet w ostatnich dniach pokazów buty mieliśmy bez liku. Można przypomnieć choćby o parkowaniu na miejscach dla niepełnosprawnych przez ministra Gowina, czy minister Zalewską. Pokazem pychy były także te wszystkie zaklęcia polityków PiS, że będą rządzić do 2031 roku, trzy kadencje, i że tak naprawdę w sondażach partia osiąga 40 proc. poparcia. PiS mozolnie pracowało i pracuje więc na swoje "ośmiorniczki", które zostały zapamiętane jako symbol buty PO.

3. Ruchy odśrodkowe w partii i w rządzie

Jeszcze niedawno w odbiorze społecznym PiS był niemal monolitem. Teraz coraz wyraźniej widać wszystkie rysy na tym monolicie. W partii ujawniają się kolejne frakcje, a ministrowie zaczynają patrzeć na siebie wilkiem. Prezydent Duda prowadzi wojenkę z Antonim Macierewiczem i Zbigniewem Ziobrą. Szef MON "mocuje się" z prezesem PiS. Ziobro "gryzie się" z wicepremierem Morawieckim. Minister cyfryzacji Anna Streżyńska łamie rządową lojalność i spadają na nią gromy niczym na agentkę opozycji. Wymownie milczy przy tym minister Jarosław Gowin, do którego partii (Polska Razem) Streżyńska należy. Ten sam Gowin stawia się co i rusz Kaczyńskiemu i powtarza że nie poprze np. projektu zmian w ordynacji wyborczej. A premier Szydło zwołuje specjalną naradę gabinetu, na której wzywa do zachowania lojalności i przekonuje, że w rządzie nie ma miejsca na wolne elektrony. Tarcia widać także w partyjnych szeregach.”Betonowi” wyznawcy PiS wojują z tymi bardziej umiarkowanymi i nasłuchują głosu szefa Radia Maryja Tadeusza Rydzyka. To już nie jest jedno środowisko polityczne. Wyborcy PiS zaczynają się dzielić na "my" i "oni”.

4. Frontów zewnętrznych przybywa

Lista wrogów PiS jest coraz dłuższa. To m.in: sędziowie, nauczyciele, dyplomaci, wojskowi, policjanci, dziennikarze, ekolodzy. Ale partia rządząca nie zamierza na tym poprzestać i otwiera kolejne fronty. Wrogami powoli stają się wszyscy, którzy pracowali w czasach PRL, chyba że są "osobistymi komunistami prezesa PiS” tak jak poseł Piotrowicz, czy ambasador Przyłębski. Najnowszym pomysłem jest lustracja urzędników. Na wniosek "Solidarności” szykuje się wielkie czyszczenie administracji państwowej i samorządowej. Lustracja miałaby ujawnić pracowników zatrudnionych lub współpracujących z organami bezpieczeństwa przed 1990 rokiem. Może chodzić nawet o 40 tysięcy ludzi. Z rodzinami to pewnie dużo więcej. PiS demaskuje także kolejnych wrogów i zaognia stosunki dyplomatyczne na arenie międzynarodowej. W dużym stopniu przyczynia się do tego nieudolna polityka ministra Waszczykowskiego. Polska staje się coraz bardziej osamotniona czego symbolem stało się słynne głosowanie nad kandydaturą Tuska w Radzie Europejskiej. A czarę goryczy dopełniło ostatnio głosowanie przez PiS na forum Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy przeciw przestrzeganiu praw człowieka w Turcji.

5. Afery, czyli od oprawcy Piaseckiego po Caracale

Ogromne konsekwencje wizerunkowe dla PiS może mieć afera z byłym już bydgoskim radnym Rafałem Piaseckim, który w czterech ścianach swojego mieszkania bił i lżył swoją żonę, a na zewnątrz kreował na bogobojnego moralistę. Sądząc po reakcjach czytelników naTemat afera ta niesie się nadal szerokim echem. Ta sprawa przypomniała podobny skandal obyczajowy, którego negatywnym bohaterem jest z kolei poseł Łukasz Zbonikowski. Innego typu aferą, o której opozycja mówi, że może to być "największa afera rządów PiS” jest sprawa "wykończonego przetargu na Caracale” o wartości 13,5 mld złotych. Platforma pyta, czy były już szef podkomisji smoleńskiej dr Wacław Berczyński, który pochwalił się że "wykończył" przetarg na francuskie śmigłowce i de facto uciekł z Polski, to lobbysta amerykańskiego Boeinga? Afera z Berczyńskim obnażyła przy okazji kompletny brak wiarygodności ekspertów zamachowej komisji smoleńskiej. Wyższość moralną PiS zastępuje więc powoli degrengolada moralna.

6. Presja ma sens, czyli PiS wycofuje się z pomysłów

O tym, że PiS traci pewność siebie i grunt pod nogami świadczą niektóre sztandarowe pomysły tej partii, z których teraz się wycofuje rakiem. Najpierw wycofało się ze skandalicznej ustawy o wycince drzew, choć "lex Szyszko”narobiło wiele szkód. Podobnie dzieje się z ustawą "o wielkiej Warszawie”. Konsultacje zorganizowane przez partię pokazały, że ten ruch może być politycznie bardzo ryzykowny. A kolejne referenda lokalne mogą być zabójcze. Tyle, że politycy jeszcze po głosowaniu w Legionowie twierdzili, że nie zrobią w tył zwrot, a ludzie głosowali przeciw wielkiej Warszawie, bo 'nie zrozumieli pytania'. PiS wstrzymało też prace nad kontrowersyjną ustawą o Krajowej Radzie Sądownictwa. Wątpliwości budzą też m.in. zakaz sprzedaży tzw. pigułki "dzień po” oraz ograniczenie kadencji prezydentów miast, wójtów i burmistrzów do dwóch kadencji. To wszystko pokazuje, że w PiS pojawiło się zwątpienie we własne siły i możliwości i będzie ono narastać.