KRRiT odtajniła słynny raport Hanny Karp o relacjach TVN24. Wybraliśmy z niego 10 najbardziej absurdalnych fragmentów

KRRIT odtajniła raport autorstwa Hanny Karp, na podstawie którego telewizja TVN24 miała zostać ukarana karą 1,5 mln złotych za relacje z sejmowego kryzysu w grudniu 2016 roku.
KRRIT odtajniła raport autorstwa Hanny Karp, na podstawie którego telewizja TVN24 miała zostać ukarana karą 1,5 mln złotych za relacje z sejmowego kryzysu w grudniu 2016 roku. Fot. screen z youtube.com/TV Trwam, screen z raportu dostępnego na krrit.gov.pl
Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji postanowiła odtajnić raport autorstwa Hanny Karp, na podstawie którego stacja TVN24 miała zapłacić 1,5 mln zł kary za sposób relacjonowania sejmowego kryzysu z grudnia 2016 roku. Przeczytaliśmy go w całości i wybraliśmy z niego dziesięć najbardziej absurdalnych fragmentów.

Na początku grudnia zeszłego roku, Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nałożyła na TVN24 karę w wysokości 1,5 miliona złotych za sposób relacjonowania blokady mównicy sejmowej przez opozycję i to co działo się przed budynkiem Sejmu w grudniu 2016 roku. Podstawą do tej decyzji był raport Hanny Karp, w którym to dokonała analizy przekazów trzech największych programów informacyjnych oraz telewizji newsowych.

Po tej decyzji wybuchła burza, która sięgnęła zagranicznych mediów, a nawet amerykańskiej administracji. Co prawda, KRRIT po kilku dniach wycofała się z nałożonej kary, ale niesmak i łatka ograniczania wolność mediów pozostała. Sytuacji nie uspokajała też sama autorka, która chciała "dyscyplinować media" oraz członek Rady prof. Janusz Kawecki, który "nie identyfikował się z decyzją" o anulowaniu kary. Przez cały ten czas, całość raportu pozostawała tajna. Aż do dzisiaj.

Postanowiliśmy przebrnąć przez ponad 140 stron raportu i wybrać z niego najciekawsze fragmenty. W tym przypadku najciekawsze oznaczają najbardziej absurdalne.

1. Sugerowanie poprzez sugerowanie

W części dotyczącej przekazu TVN24, stacja została skrytykowana praktycznie za wszystko. Nieważne, czy cytowane przez autorkę raportu wypowiedzi należały do dziennikarzy, prowadzących programy czy ich gości – wszystko sugerowało, nawoływało i podsuwało na myśl udział w bucie przeciwko władzy oraz łamanie prawa.

2. Odwołania do Zachodu

Hanna Karp zwróciła także uwagę na "odwoływanie się do Zachodu jako instancji kontrolującej, w jakimś stopniu ostatecznej, mającej mandat kontroli w państwie, w którym dochodzi do łamania demokracji". Oczywiście wszystko w odniesieniu do rozmowy gości zaproszonych do studia TVN-u, którzy komentowali możliwe reakcje za granica na to, co działo się w Sejmie i pod nim.

3. "Dominuje atmosfera przeżycia chwili"

Autorka dokumentu krytykuje sposób ustawienia kamer, który miał "w sposób niewypowiedziany przeżywać chwilę konfrontacji władz PIS i premiera rządu z demonstrantami".

4. Pas transmisyjny opozycji

Według ekspertki Telewizji Trwam, dziennikarze TVN-u swoimi pytania podpowiadali politykom opozycji interpretację wydarzeń spod budynku parlamentu. – Antena telewizyjna przekształca się w pas transmisyjny jednej strony sporu, sugerując także politykom z którymi sympatyzuje w pytaniach z tezą własne interpretacje – napisała Karp.

5. Własne sympatie

Jak wynika z dokumentu, własne sympatie dziennikarzy ujawniają się poprzez... podziękowanie prowadzącego program posłance Platformy Obywatelskiej za rozmowę telefoniczną.

6. Zakodowane wskazówki zachowań

Hannie Karp nie spodobała się także jedna z puent, która padła w studiu TVN. – I Reytan nie mógł być tylko jeden – powiedział Piotr Stasiński na zakończenie rozmowy z Anitą Werner. I to według autorki raportu jest zakamuflowana wskazówka dla widzów, którzy mieliby być zachęcani do przyłączenia się do nielegalnego zgromadzenia.
Jednak przekaz TVN24 i jego krytyka to nie jedyna kwestia poruszana w raporcie. W części dotyczącej "Wiadomości" i TVP Info jest jeszcze ciekawiej. Oczywiście tam krytyka nie mogła się pojawić, a więc pochwał nie ma końca.

7. Anglosaski model dziennikarstwa

Ten fragment to absolutny hit – przekaz informacyjny telewizji narodowej cechuje "dobry model anglosaskiego dziennikarstwa". Często zdarza nam się oglądać choćby BBC, ale treści podobnych do tych z TVP nie widzieliśmy. Ale może coś nam umknęło.

8. Zróżnicowane pasmo komentarzy

Tym mianem, Hanna Karp nazywa rozmowy publicystów w studiu programu "W tyle wizji". A byli nimi... Rafał Ziemkiewicz i Stanisław Janecki (reprezentanci redakcji "DoRzeczy" i "Sieci Prawdy"). To się nazywa pluralizm na miarę miarę naszych możliwości.

9. "Gęstość informacji" i ich "szerokośc oraz głębokość"

Autorka raportu podkreśla, że informacje podawane przez publicznego nadawcę są wielokrotnie osadzane w kontekście. Jest też wspomnienie o "gęstości, szerokości i głębokości" przekazywanych informacji. Cokolwiek miałoby to znaczyć.

10. Błędy gramatyczne i stylistyczne

Wystarczy przeczytać dwie strony raportu, aby zauważyć liczne błędy stylistyczne, gramatyczne, interpunkcyjne, powtórzenia czy literówki. Jak na tekst pisany przez naukowca z tytułem doktora, wypada on raczej blado. Na dokładkę można dodać okładkę całego raportu – delikatnie mówiąc, ktoś nie poświęcił jej zbyt dużo czasu.
Cały raport, który polskich podatników kosztował ponad 5 tysięcy złotych i którego wnioski wywołały burzę na Zachodzie można przeczytać tutaj.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...