Pedro Pascal jako Drin Djarin i Grogu
Pedro Pascal tylko podkłada głos Dinowi Djarinowi Fot. Disney+

Mimo że większość widzów już to wiedziała, Pedro Pascal w końcu oficjalnie wyznał, że jest jedynie głosem "Mandaloriana". Gwiazdor nie musi nawet pojawiać się na planie, bo Dina Djarina fizycznie gra dwóch innych aktorów. Jest tak z konkretnego powodu.

REKLAMA

"Mandolorian" to serialowy hit ze świata "Gwiezdnych wojen", który doczekał się już trzech sezonów. Emisja trzeciego sezonu, która skończyła się w kwietniu, przypadła na globalny boom na Pedra Pascala (dzięki "The Last of Us"), który wciela się w głównego bohatera Dina Djarina. Podczas gdy do tej pory myśleliśmy, że to właśnie on jest tytułowym mandalorianiem, to w ostatnich odcinkach Bo-Katan Kryze (Katee Sackhoff) grała pierwsze skrzypce.

Odłam mandalorian, do którego należy Din Djarin, słynie z tego, że nigdy nie zdejmuje zbroi i hełmu. Bohater Pascala w każdym odcinku ma więc zasłoniętą twarz, a do tej pory odsłonił ją tylko trzykrotnie w krytycznych sytuacjach (w pierwszym i drugim sezonie). Wielu fanów zadawało więc sobie pytanie, czy aktor, obecnie jedna z największych gwiazd Hollywood i "tatuś internetu", gra Dina Djarina... również ciałem.

Pedro Pascal w "Mandalorianie" podkłada tylko głos

Już wcześniej dowiedzieliśmy się, że fizycznie Dina Djarina na planie gra dwóch aktorów: Brendan Wayne oraz kaskader Lateef Crowder w scenach akcji. Do tej pory Pedro Pascal nigdy nie mówił wprost, że jest jedynie głosem bohatera. W końcu doczekaliśmy się jednak potwierdzenia.

W serii Drama Actor Roundtable magazynu "Hollywood Reporter" 48-letni aktor wyjawił, że nie zawsze musiał być obecny na planie i "w wielu scenach" podkładał tylko głos. Podał konkretny powód: ciężka zbroja bohatera.

– Eksperymentowałem przez długi czas, często byłem w zbroi, ale szczerze mówiąc, moje ciało nie było gotowe na to zadanie przez jakieś cztery miesiące. Ale nosiłem ją. Byłem w zbroi przez długi czas, kiedy tylko mogłem. Ale teraz rozwiązaliśmy tę kwestię, co jest super fajne i, o dziwo, dało mi to możliwość zrobienia czegoś innego – wyznał Pedro Pascal, który w ostatnim czasie jest w Hollywood rozchwytywany.

Gwiazdor "Gry o tron", "Narcosa" i "The Last of Us" dodał, że Brendan Wayne był świetny i nigdy nie było sytuacji, kiedy oglądał serial i czuł, że zmieniłby coś, co robiła jego postać w konkretnej scenie albo jej interakcje z otoczeniem. Oczywiście w ważnych scenach, w których Din Djarin zdejmował hełm, Pascal był obecny na planie.

Pedro Pascal długo nie mógł utrzymać się z aktorstwa. Pomagała mu Sarah Paulson

Dziś Pascal jest gwiazdą, ale długo czekał na przełom. Po studiach w Nowym Jorku wyjechał w latach 90. do Los Angeles, aby spróbował swoich sił jako aktor. Zagrał w kilku odcinkach seriali, jak "Buffy: Postrach wampirów", "Dotyk anioła" czy "Undressed", ale ledwo starczało mu na utrzymanie. Wrócił do Nowego Jorku i spróbował aktorstwa jeszcze raz, w 2000 roku.

Sarah Paulson, gwiazda "American Horror Story", "American Crime Story: Sprawa O.J. Simpsona" i "Ratched", która przyjaźni się z Pascalem od 30 lat, wyjawiła w magazynie "Esquire", że pomagała mu wtedy finansowo, gdy ten ledwo wiązał koniec z końcem. – Mówił już o tym publicznie, ale zdarzało się, że dawałam mu pieniądze z mojej gaży, aby miał za co jeść – wyznała aktorka. Przełomem dla Pedro Pascala były lata 2014-2015, gdy zagrał jedne z głównych ról w "Grze o tron" i "Narcosie". Później pojawił się jeszcze w m.in. "Wielkim Murze", "Kingsmanie: Złotym Kręgu", "Gdyby ulica Beale umiała mówić", "Potrójnej granicy", "Mandalorianie", "Wonder Woman 1984" i "Nieznośnym ciężarze wielkiego talentu".

Początek 2023 roku należał do niego. Aktor, którego sława i pozycja były już wówczas ugruntowane, zagrał Joela Millera w "The Last of Us", dzięki czemu poszybował na sam szczyt i stał się fenomenem.