
W tłusty czwartek dyskonty prześcigały się w promocjach na pączki. Biedronka i Lidl oferowały słodkości już za pięć groszy, a ludzie wyliczali, ile można zjeść za złotówkę. Dzień później czas powiedzieć: sprawdzam. Sprawdźmy więc, co kryje się w składach tanich dyskontowych pączków.
Tłusty czwartek mamy już za sobą, skończył się też dyskontowy wyścig o jak najniższe ceny. I tak, pączki z Lidla lub Biedronki można było zjeść za pięć groszy (!), a w niektórych dyskontach przy większych zakupach rozdawano je nawet za darmo. Ktoś może powiedzieć, że to dobry marketingowy zabieg, ale w naTemat przypominaliśmy, że warto poświęcić chwilę na refleksję dotyczącą ich składów. Jeśli jedliście wczoraj marketowe pączki, to zamknijcie teraz oczy. Albo otwórzcie je szeroko, czytając, co jest w składach.
Koszenila w składzie pączków z Lidla i Biedronki. To barwnik ze zmielonych owadów
Z czego są robione tanie pączki? Sprawdzili to dziennikarze serwisu PolskieRadio24.pl. Odwiedzili Biedronkę i Lidla, a następnie wskazali, co najbardziej ich zaskoczyło. Pierwszym składnikiem, który znaleziono w dwóch rodzajach pączków (mini pączki red velvet z Lidla za 2,99 zł/szt. i pączki z nadzieniem różanym "Słodka Kraina" z Biedronki za 2,49 zł/szt.), jest E120, czyli inaczej koszenila lub kwas karminowy. To naturalny barwnik o intensywnym odcieniu, ale pozyskuje się go, gotując wysuszone i zmielone ciał owadów, ściślej mówiąc: samic pluskwiaków zwanych czerwcami kaktusowymi (Dactylopius coccus). Są one zbierane z opuncji, na których żyją, a następnie suszone, mielone i gotowane. Na koniec wytrąca się czysty barwnik.
Koszenila "podbija" czerwoną barwę ciasta lub nadzienia. Jest powszechnie stosowana w przemyśle spożywczym, bo występuje m.in. w jogurtach, napojach, słodyczach, alkoholach czy wędlinach. I chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć, że ze względu na pochodzenie zwierzęce nie jest ani wegetariańska, ani tym bardziej wegańska. Jej roślinnym odpowiednikiem może być np. sok z buraka.
Donuty z dyskontów pod lupą. Niektóre zawierają szelak
Klienci dyskontów często zatrzymują się przy kolorowych donutach, często na promocjach typu 2+1. I choć z daleka wręcz hipnotyzują wyglądem, to warto zajrzeć do ich składu. Zrobili to dziennikarze serwisu PolskieRadio24. A w składzie donutów takich jak "Frutti" i "Stripe" w wielopakach... znaleźli na przykład szelak, czyli E904. To on odpowiada za wygląd połyskującej polewy donutów i sprawia, że nie przykleja się ona do folii. Wyjaśniając, ten składnik to naturalna żywica pozyskiwana z wydzieliny owadów zwanych czerwcami, tj. przedstawicieli gatunku Kerria lacca.
Szelak znajdziemy w dyskontowych donutach, słodyczach, a czasami także owocach (stanowi powłokę ochronną). Jest również wykorzystywany w przemyśle, gdzie stosuje się go m.in. do produkcji kosmetyków i leków, a także politur do renowacji antyków oraz lakierów do drewna. Zgodnie z normami Unii Europejskiej jest jednak uznawany za w pełni bezpieczny dla zdrowia dodatek do żywności.
Co jeszcze jest w pączkach z Lidla i Biedronki?
Trzecim zaskakującym odkryciem jest obecność żelatyny wołowej w pączkach z nadzieniem o smaku tiramisu. Dla wyjaśnienia, pozyskuje się ją z kolagenu, przede wszystkim ze skóry, kości, chrząstek i tkanek łącznych świń, bydła i ryb. Żelatyna powszechnie stosowana jest w przemyśle spożywczym (można znaleźć ją np. w galaretkach, żelkach, ciastkach, piankach, glazurach, polewach, a nawet napojach i jogurtach), ale pochodzenie zwierzęce dyskwalifikuje ją z diety wegetariańskiej. Jako wegetarianka mogę zresztą tylko przypomnieć, że najlepiej jest czytać wszystkie składy, bo takich zaskoczeń zdarza się znacznie więcej.
Wydawać by się mogło, że w pączku "Premium" z nadzieniem pistacjowym z Lidla znajdziemy sporo pistacji. Tymczasem pasta pistacjowa w składzie występuje, ale stanowi 2,9 proc. masy pączka. Reszta to przede wszystkim cukier, tłuszcz palmowy lub shea i mleko w proszku. A zielony kolor nadzienia? To po części zasługa barwników, w tym luteiny i chlorofilów pozyskiwanych ze spiruliny.
Zobacz także
Jest tego więcej, bo w pączkach z nadzieniem malinowym (w Biedronce za 3,69 zł/szt. i w Lidlu za 4,99 zł/szt.) maliny stanowią... 0,9 proc. całości. Dziennikarze wskazują, że to oznacza około 5,2 proc. w masie nadzienia. Więcej jest "przecieru z serem twarogowym" (7,4 proc.).
Dalej mamy jeszcze m.in. 0,1 proc. dzikiej róży w nadzieniu pączków o smaku różanym z Biedronki (2,49 zł/szt.), białą polewę tłuszczową (głównie tłuszcze laurynowe, np. olej z nasion palmy i olej kokosowy) zamiast białej czekolady w pączkach kokosowych z Lidla (4,99 zł/szt.) i migdałowych z Biedronki (3,49 zł/szt.) oraz... cukier puder, który nim nie jest.
Mowa o "pudrze dekoracyjnym", którym posypane są pączki "Słodka Kraina" z Biedronki. Po analizie składów PR24 wskazuje, że to mieszanka glukozy i tłuszczów roślinnych. Taki zabieg pozwala zachować pudrowi świeży wygląd nawet po kilku dniach.
Tradycyjne pączki smaży się na smalcu (to znów ważna informacja dla wegetarian i przypomnienie o sprawdzaniu składów). Jak informują dziennikarze, te najtańsze pączki z Biedronki marki "Słodka Kraina" smażone są właśnie w ten sposób. Droższe tymczasem – na oleju palmowym.
Pochwalić należy także za użycie pasteryzowanej masy jajowej zamiast proszku w części wariantów, np. pączkach z wiśnią i migdałami z Biedronki (2,99 zł/szt.).
Jak robione są tanie pączki z dyskontu?
Trzeba to podkreślić: pączki za kilka groszy tą produktami przemysłowymi, wytwarzanymi hurtowo. Produkuje się je w fabrykach przemysłowych, smaży, a następnie mrozi. Mogą one miesiącami "leżakować" w magazynach chłodniczych, a w odpowiednim momencie są odmrażane (czasami odpiekane) i trafiają na sklepowe półki. To nie wypieki od Magdy Gessler czy z cukierni, tylko produkt na skalę masową, który ma być jak najtrwalszy.
Przemysłowe przygotowywanie i gwałtowna obróbka sklepowych pączków wymaga odpowiednich dodatków, w tym E471 i E472e. Pierwszy z nich zwiększa objętość i poprawia elastyczność ciasta oraz pozwala na dłuższe zachowanie świeżości, drugi tymczasem wzmacnia je, budując mocną siatkę glutenową, dzięki czemu ciasto nie zapada się przy mrożeniu i późniejszym rozmrażaniu.
W przemyśle piekarniczym stosuje się również L-cysteinę, znaną też jako E920, która rozluźnia gluten i ułatwia proces masowego formowania pączków. Najczęściej pozyskuje się ją z kaczych lub kurzych piór i sierści zwierzęcej. W składach często znajdują się również hydrokoloidy, m.in. guma guar i enzymy, które wiążą wodę, zatrzymują wilgoć w strukturze pączków i sprawiają, że te są dłużej miękkie i elastyczne.
