
Rząd rozpoczął specjalne posiedzenie po wecie prezydenta Karola Nawrockiego wobec ustawy dotyczącej SAFE. Donald Tusk ocenił, że decyzja głowy państwa poważnie utrudnia realizację programu wzmacniania armii i zapowiedział szybkie działania zastępcze.
Nadzwyczajne posiedzenie rządu w sprawie SAFE właśnie się rozpoczęło, a premier Donald Tusk od pierwszych minut nie zostawił wątpliwości, jak ocenia decyzję prezydenta Karola Nawrockiego o zawetowaniu ustawy.
– Od wczoraj Polacy są smutni i źli. Polska jest w szoku, ale byliśmy przygotowani na tę ewentualność. Coraz więcej sygnałów wskazywało, że z niezrozumiałych do tej pory względów prezydent zdecyduje się na zawetowanie programu, który chcieliśmy wspólnie z prezydentem otworzyć. 27 rocznica wejścia Polski do NATO to był świetny moment – powiedział szef rządu na początku obrad.
Tusk od razu zapowiedział, że rząd odpowie na weto własnymi decyzjami i nie zamierza rezygnować z programu wzmacniania armii.
– Skupiłem się na tym, żeby jak najszybciej dać Polsce i prezydentowi właściwą, rządową odpowiedź na brak podpisu. Historia oceni decyzję prezydenta w sposób dramatycznie zły dla niego – powiedział Tusk.
Tusk o presji zbrojeniówki oczekiwaniu na decyzję rządu
Donald Tusk zapowiedział, że odpowiedzią gabinetu na brak podpisu prezydenta będzie uchwała, która ma uruchomić program Polska Zbrojna. Premier przyznał, że bez dodatkowych przepisów cały proces może być trudniejszy i wolniejszy, ale zadeklarował, że rząd nie wycofa się z planu finansowania obronności.
– Nasza odpowiedź ma charakter konstruktywny. Właśnie dlatego za chwilę rozpoczniemy posiedzenie rządu, na którym przyjmiemy uchwałę, na podstawie której zrealizujemy program Polska Zbrojna. Będzie trudniej, będzie wolniej, będzie trzeba dużo więcej wysiłku włożyć, żeby przekonać wszystkich zaangażowanych, bo nie będzie stosownych przepisów. Będziemy musieli polegać na własnej sile, ale to zrobimy. Uchwała pozwoli nam uruchomić program. To jest nasza odpowiedź – przekonywał Tusk.
Premier mówił także, że po wecie prezydenta do rządu płyną sygnały z zakładów przemysłu obronnego w całym kraju. Jak zaznaczył, chodzi nie tylko o polityczny spór, lecz także o niepewność po stronie firm i pracowników, którzy czekają na decyzje dotyczące zamówień i uruchomienia programu.
– Jak dzisiaj przyglądałem się niepełnej liście miejscowości i zakładów pracy, to ja jestem bombardowany pytaniami: kiedy, czy na pewno, czy nie zablokuje, czy dacie radę – mówił Donald Tusk.
Premier przekonywał, że decyzja prezydenta nie zablokuje realizacji programu i nie odetnie zakładów od planowanych środków. Zapowiedział, że rząd jeszcze podczas tego posiedzenia przyjmie uchwałę, która ma otworzyć drogę do dalszego finansowania inwestycji w zbrojeniówce i modernizacji armii.
– Weto prezydenta nas nie zatrzymało i nie zatrzyma. Przyjmiemy uchwałę, dzięki której te pieniądze do Was trafią. Na nas będzie spoczywał dużo poważniejszy obowiązek, jak bez ustawy to uchwalić. Mogę to dzisiaj przyrzec Polsce. Ten program będzie realizowany – przekonywał Tusk.
Mocny cios w stronę prezydenta także na forum międzynarodowym
Szef rządu próbował też pokazać polityczny wymiar tej decyzji znacznie szerzej, niż tylko w krajowym sporze. Według niego weto prezydenta wywołało zdziwienie w Europie, a jedynym miejscem, gdzie spotkało się ze zrozumieniem, są rosyjskie media. To jeden z najmocniejszych politycznie fragmentów jego wystąpienia.
– Nie ma w tym przypadku, że dzisiaj wszędzie w Europie zastanawiają się, co się stało, jak to możliwe. Tylko w rosyjskich gazetach jest pełne zrozumienie dla weta prezydenta – mówił Tusk.
Weto nie zamyka drogi do pieniędzy
Weto prezydenta Karola Nawrockiego nie zamyka Polsce drogi do pieniędzy z unijnego SAFE, ale zmienia sposób, w jaki rząd będzie próbował po nie sięgnąć. Zamiast specjalnej ustawy i nowego instrumentu w BGK gabinet Donalda Tuska chce oprzeć się na już istniejących mechanizmach, przede wszystkim na Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych. To rozwiązanie może utrzymać część zakupów dla armii, ale jednocześnie ogranicza zakres całego programu i uderza w te obszary, które miały korzystać z SAFE szerzej niż samo wojsko.
Zawetowana ustawa nie tworzyła samego unijnego programu SAFE, bo ten już istnieje na poziomie UE. Rada UE przyjęła rozporządzenie ustanawiające SAFE 27 maja 2025 roku. Instrument ma wartość do 150 mld euro i służy finansowaniu pilnych inwestycji obronnych przez długoterminowe pożyczki dla państw członkowskich.
Prezydent zawetował polską ustawę wdrożeniową, a nie europejskie rozporządzenie. Właśnie dlatego rząd od początku zakładał, że nawet bez podpisu prezydenta będzie próbował podpisać z Komisją Europejską umowę pożyczkową i uruchomić wariant zastępczy. Sam premier zapowiedział odpowiedź rządu na nadzwyczajnym posiedzeniu Rady Ministrów, a szef MON już wcześniej mówił o planie B.
– Podjąłem decyzję, że nie podpiszę ustawy, która pozwala na zaciągnięcie przez Polskę pożyczki SAFE. Nigdy bowiem nie podpiszę ustawy, która uderza w naszą suwerenność, niezależność, bezpieczeństwo ekonomiczne i militarne – ogłosił wczoraj prezydent.
Na czym ma polegać plan B rządu?
Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział, że po wecie można się spodziewać wykorzystania istniejących instrumentów, w tym Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych i programie Polska Zbrojne, a podstawą działania ma być uchwała Rady Ministrów. Z jego wypowiedzi wynika, że sekwencja ma być prosta: uchwała, następnie decyzje wykonawcze wynikające z tej uchwały, a potem konkretne kontrakty.
– Można się spodziewać wykorzystania istniejących instrumentów - Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych - na rzecz realizacji programu modernizacji. To będzie uchwała; Rada Ministrów przyjmuje uchwały – powiedział Władysław Kosiniak-Kamysz.
Szef MON podkreśla przy tym, że Agencja Uzbrojenia może prowadzić negocjacje zarówno na podstawie pilnej potrzeby operacyjnej, jak i na podstawie planu modernizacji, więc z punktu widzenia resortu obrony najważniejsze narzędzia zakupowe pozostają do dyspozycji państwa.
– Wiem, że Agencja Uzbrojenia zrobi wszystko, żeby nie zmarnować ani złotówki z pieniędzy, które otrzymuje, bo to jest w interesie Wojska Polskiego. Będziemy ze wszystkich sił dzień i noc pracować, żeby nie stracić przez błędną decyzję prezydenta Nawrockiego tych pieniędzy i szans na zbudowanie najsilniejszej armii do 2030 roku – mówił Kosiniak-Kamysz.
Zobacz także
Gdzie plan B jest wyraźnie słabszy od ustawy?
Plan B nie jest pełnym odpowiednikiem zawetowanej ustawy. Bez specjalnego funduszu w BGK środki z SAFE pozostaną w dyspozycji MON. To pozwala utrzymać część wojskową, ale ogranicza możliwość finansowania zakupów dla służb podległych MSWiA, takich jak Policja czy Straż Graniczna, a także projektów infrastrukturalnych poza bezpośrednią dyspozycją resortu obrony.
Armia wciąż może próbować skorzystać z tych pieniędzy, ale państwo jako całość już nie w takim zakresie, jaki zakładał pierwotny model.
To właśnie dlatego obóz rządowy tak mocno podnosi argument, że weto uderza nie tylko w MON. Jeszcze w lutym KPRM przekonywała, że SAFE ma wzmacniać nie tylko wojsko, lecz także Policję, Straż Graniczną i ochronę cyberprzestrzeni.
Po zawetowaniu ustawy ten szerszy komponent staje się dużo trudniejszy do utrzymania. Z punktu widzenia politycznego rząd może więc nadal mówić, że pieniędzy nie odpuści, ale z punktu widzenia konstrukcji programu będzie to już bardziej wojskowy niż ogólnopaństwowy wariant SAFE.
Argument prezydenta i jego własna alternatywa
Karol Nawrocki uzasadnił weto twierdzeniem, że nie podpisze ustawy pozwalającej na zaciągnięcie przez Polskę pożyczki, która miałaby uderzać w suwerenność, niezależność oraz bezpieczeństwo ekonomiczne i militarne państwa.
Równolegle prezydent promuje własną koncepcję tzw. polskiego SAFE 0 proc., czyli Polski Fundusz Inwestycji Obronnych. Według opisu projektu fundusz ten miałby działać w BGK i być zasilany nie tylko częścią zysku NBP, lecz także kredytami, pożyczkami, emisją obligacji oraz innymi źródłami finansowania.
To osłabia polityczny przekaz Pałacu, że problemem jest samo zadłużanie. Spór nie dotyczy bowiem prostego wyboru między długiem, a jego brakiem, tylko raczej tego, kto ma kontrolować mechanizm finansowania modernizacji i na jakich warunkach ma się ona odbywać.
Rząd stawia na unijny instrument o dużej skali i preferencyjnych warunkach, prezydent proponuje krajowy wehikuł, który także przewiduje finansowanie dłużne, ale poza konstrukcją SAFE. Z tej perspektywy konflikt jest jednocześnie sporem o pieniądze, kompetencje i polityczne autorstwo programu dozbrajania.
