Rafał Trzaskowski
Organizatorzy Parady Równości krytykują działania Rafała Trzaskowskiego. Fot. Flickr.com / European Union / Philippe Buissin / John Thys, montaż: naTemat.pl

Oficjalny profil zespołu stojącego za Paradą Równości uderzył w Rafała Trzaskowskiego. Organizatorzy rezygnują z patronatu miasta i obecności urzędnika w jego trakcie. Inne stowarzyszenia wspierające mniejszości również krytykują prezydenta Warszawy. Przekaz jest jasny: "Rafale – nigdy więcej nie masz prawa stawać pod tęczową flagą".

REKLAMA

Oficjalny profil jednego z zespołów odpowiedzialnych za Paradę Równości poinformował o konflikcie z warszawskim ratuszem. Ostatnie działania Warszawy dotyczące transkrypcji małżeństw spotkały się z drastyczną reakcją grupy, która odpowiada za organizowany od 25 lat marsz.

"W związku z wypowiedziami prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego dot. transkrypcji rezygnujemy z patronatu miasta oraz obecności urzędnika na naszym wydarzeniu" – stwierdzili członkowie organizacji.

Parada Równości wyraziła również żal o fałszywe działania na rzecz sytuacji mniejszości: "Społeczność LGBT+ potrzebuje sojuszników, którzy mają odwagę walczyć o nasze prawa, a nie robić sobie z nami zdjęcia" – czytamy we wpisie zamieszczonym we wtorek 21 kwietnia.

O co chodzi w konflikcie Trzaskowskiego ze środowiskami LGBTQ+

Światło na kwestię kontrowersyjnej transkrypcji rzuca m.in. wypowiedź Stowarzyszenia Homokomando. To organizacja, która działa na rzecz praw osób LGBT+, praw kobiet i praw wszystkich mniejszości. Z wpisu organizacji wynika, że negatywna reakcja środowisk spowodowana jest decyzją Urzędu Stanu Cywilnego w kwestii respektowania transkrypcji małżeństwa dwóch mężczyzn.

"USC w Warszawie zawiesił właśnie postępowanie o transkrypcję małżeństwa dwóch mężczyzn, rzekomo do momentu zmian legislacyjnych, w praktyce – na wieczność. Urzędnicy SKŁAMALI, jakoby nie dało się dokonać transkrypcji z przyczyn technicznych" – stwierdzono we wpisie.

W wypowiedzi stowarzyszenia pojawił się też kontekst decyzji Rafała Trzaskowskiego: "To nie jest już neutralność ani nijakość. To jest konkretna decyzja Rafała Trzaskowskiego skierowana przeciwko konkretnym osobom LGBT+, odbierająca nam nasze wywalczone w sądach prawa. Rafale – nigdy więcej nie masz prawa stawać pod tęczową flagą".

Czym jest "pinkwashing"

Pinkwashing to kolejny rodzaj sygnalizowania cnoty, tym razem skupiony wokół wspierania społeczności LGBTQ+. Firmy, rządy, samorządy, organizacje wykorzystują symbolikę sprzyjającą mniejszościom, by ocieplić swój wizerunek, natomiast ich "wsparcie" nie ma realnego wpływu na rzeczywistość. To właśnie "sojusznicy, którzy mają odwagę walczyć o nasze prawa, a nie robić sobie z nami zdjęcia".

Założenia pinkwashingu są więc podobne do greenwashingu (fałszywej troski o planetę) i charitywashingu (fałszywej działalności społecznej, która skierowana jest przede wszystkim na poprawę wizerunku, a nie faktyczną pomoc).

W przypadku Rafała Trzaskowskiego warto jednak uwzględnić to, że polityk faktycznie działa na rzecz środowisk LGBTQ+ i był za to chwalony. W 2019 roku podpisał on tzw. kartę LGBT+ (deklarację Warszawa dla wszystkich), która zobowiązywała stolicę do działań na rzecz równouprawnienia i bezpieczeństwa osób z mniejszości.

To nie jest jednak pierwszy raz, gdy prezydent Warszawy krytykowany jest za niewystarczające starania w ramach wsparcia LGBTQ+ lub czynienie ich na pokaz. Głośnym echem obiła się sytuacja z debaty prezydenckiej, w trakcie której flaga środowisk mniejszościowych została postawiona przy jego pulpicie przez Karola Nawrockiego. Flagę przejęła wówczas kandydatka lewicy Magdalena Biejat.