British Airways mówi stop nagrywaniu personelu
Linie lotnicze mają dość samowolki na pokładach Fot.Mumemories/Shutterstock

Nagrywanie podróży samolotem dla wielu osób stało się dziś niemal obowiązkowym elementem wyjazdu. Coraz więcej przewoźników pokazuje jednak, że nie każde nagranie z pokładu jest dobrym pomysłem, a jeden błąd może skończyć się naprawdę poważnie.

REKLAMA

Jak podaje "National Geographic Traveler", wielu pasażerów wciąż nie zdaje sobie sprawy, że filmowanie podczas lotu może naruszyć regulaminy linii lotniczych. Szybkie relacje z wejścia na pokład, nagrywanie stewardes czy transmisje na żywo coraz częściej stają się problemem, na który przewoźnicy reagują ostrzej niż jeszcze kilka lat temu.

Nagrywanie w samolocie? W British Airways możesz mieć przez to problemy

Choć w dobie internetu dla wielu turystów telefon na pokładzie to dziś normalny element podróży, linie lotnicze coraz wyraźniej pokazują, że istnieją granice. Szczególnie stanowcze podejście przyjęły ostatnio British Airways, które zaktualizowały swoje przepisy dotyczące zachowania pasażerów. Wszystko po to, by chronić własny personel.

Zmiany w przepisach mogą oznaczać koniec samowoli przy nagrywaniu contentu podróżniczego. Nowe zasady wskazują, że podróżni nie powinni fotografować, nagrywać ani transmitować członków personelu pokładowego bez ich wyraźnej zgody. Dotyczy to zarówno zwykłych nagrań na prywatny użytek, jak i materiałów publikowanych później w mediach społecznościowych. 

Jak podaje "National Geographic", przewoźnik chce w ten sposób chronić prywatność pracowników, których wizerunek coraz częściej trafia do internetu bez ich wiedzy. Dla wielu osób może to być zaskoczenie, bo nagrania z pokładu samolotu stały się popularnym elementem mediów społecznościowych. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy personel staje się częścią filmu bez swojej zgody. Możemy sobie wyobrazić, że nie każdy chciałby być stale nagrywany podczas zwykłego dnia pracy. 

Konsekwencje dla nieposłusznych podróżnych mogą być znacznie poważniejsze niż wielu przypuszcza. Załoga może usunąć pasażera jeszcze przed startem, a w skrajnych przypadkach sprawa może zostać zgłoszona służbom.

Nowe zasady nie tylko w British Airways

British Airways nie są jedynym przewoźnikiem, który zdecydował się na podobne działania. Jak podaje "National Geographic", Ryanair również zaostrzył przepisy dotyczące nagrywania personelu zarówno na lotnisku, jak i podczas lotu. Jak widać, chociaż wielu jego pracowników często ma do siebie dużo dystansu i uwielbia robić show, ich prawa są chronione bardziej niż wielu pasażerom może się wydawać.

Nowe przepisy wydają się uzasadnione. Pod koniec kwietnia podczas lotu IndiGo w Indiach jeden z pasażerów miał nagrywać i fotografować stewardesy, mimo wielokrotnych próśb o zaprzestanie. Pasażer miał być pijany, a sytuacja zrobiła się na tyle napięta, że usunięto go z samolotu jeszcze przed startem. Nie ma się więc co dziwić, że linie lotnicze postulują także ograniczenie sprzedaży alkoholu na lotniskach.

Czy to zatem całkowity koniec uwieczniania własnych podróży na smartfonie? Wcale nie musi tak być. Przewoźnicy podkreślają, że pasażerowie nadal mogą dokumentować własną podróż, pod warunkiem, że nie naruszają prywatności innych osób.