Dziś kult nie jest związany jedynie z religią. Bardziej kultowe są filmy i przedmioty codziennego użytku.
Dziś kult nie jest związany jedynie z religią. Bardziej kultowe są filmy i przedmioty codziennego użytku. fot. Michał Mutor / AG

Obserwując dzisiejsze tendencje w mediach, można odnieść wrażenie, że osiągnęliśmy najwyższy pułap szamańskiego wtajemniczenia. Przyznajemy się. My też należymy do tej grupy. W ciągu miesiąca słowo "kultowe" pojawiło się w prawie 40 artykułach naszego działu. "Kultowa" była rola aktorska, moda i śmierć. Tak naprawdę wszystko jest obiektem adoracji i wzorem. Przymiotnikiem, na który kiedyś trzeba było sobie zasłużyć, dziś szasta się bez opamiętania. Czy w morzu słów jest coś jeszcze, co ocalało od piętna "kultu"?

REKLAMA
Polacy kochają słowo "kultowy". Z 20 milionami 200 tysiącami wyników w Google, wygrywa z "legendarnym" o 7 milionów. Może właśnie ta wszechobecność ''kultu'' sprawiła, że na stronie PWN pojawiło się jego trzecie znacznie: ''popularny w jakiejś grupie społecznej''.
Uległości specjalistów nie pochwala prof. Jerzy Bralczyk, językoznawca, który przyznaje, że określenie "kultowy" jest dziś nadużywane. - To słowo zaczyna wycierać swoje znaczenie i traci moc. Wypadałoby wrócić do korzeni i ograniczyć jego zastosowanie tylko do tajemniczych zjawisk i dzieł wybitnych - tłumaczy.

Co to oznacza? Jeśli ktoś powie, że film "Rękopis znaleziony w Saragossie" jest dziełem kultowym, to profesor się z nim zgodzi. Ale jeśli będzie używał tego sformułowania w stosunku do każdej w miarę dobrej produkcji, będzie to nadużyciem.
Skąd tak prężnie rozwijająca się kariera słowa "kultowy"? Wojciech Orliński, dziennikarz i specjalista od kultury masowej twierdzi, że to wynik błędnej interpretacji. - Polacy stosują to słowo w znaczeniu "popularny". A kult jest specyficzną formą sławy, która nie ma się nijak do masowej promocji. Zaczyna się wtedy, gdy dzieło zdobywa fanów jeszcze przed publikacją.
Dlatego kultowe są często dzieła niszowe, jak musical "Rocky Horror Picture Show", o którego istnieniu wie niewielu. Dobrym przykładem jest też "Latający Cyrk Monty Pythona", rozsławiony dzięki odbiorcom. Miano "kultowej" zaczyna zdobywać "Moda na sukces". - Nie można nazwać kultowym czegoś, za czym stoi masowy budżet i gigantyczna promocja, jak produkcje Disney'a, czy TVN - dodaje Wojciech Orliński.
Na polskim rynku wymienia słusznie uważane za kultowe komiksy o Tytusie, Romku i A'Tomku, które promowało jedynie wydawnictwo Prószyński. Wsparcia ze strony telewizji nie miał też Kabaret Starszych Panów. - A przecież do tej pory ma rzeszę wiernych fanów, którzy są w stanie z pamięci wyrecytować słowa piosenki "Wespół w zespół" - mówi Orliński.
"Kultowe" teksty działu Kultura i Styl

Na forach internetowych to właśnie filmy są najczęściej określane mianem kultowych. Pojęcie zostało wykreowane przez masową kulturę już w latach 60. Publiczność używała go wtedy, gdy brakowało jej innego określenia. Brak sztywnych reguł definiujących kultowe dzieło zachęcało do masowego poszerzania listy. W Polsce kultem obdarzamy komedie: "Seksmisję", "Dzień świra", "Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?", "Misia", "Chłopaki nie płaczą". Potrzeba kultu doprowadziła do stworzenia Festiwalu Filmów Kultowych.
Ale wobec tego zjawiska podnoszony jest już bunt. - Nie jestem krytykiem, ani trendsetterem, ale sam nie używam tego słowa, bo brzmi dla mnie dość pretensjonalnie i starożytnie. I na szczęście nie słyszę go w swoim środowisku. Od "kultowy" wolę "cool" - mówi Tomasz Kwaśniewski.
Ale przyznaje, że w telewizji kultowym określano film "Rejs".

Bardzo często nasz kult odnosi się do przedmiotów z czasów PRL-u, a nie tylko filmów powstałych w tamtym okresie. To tam szukamy znaków szczególnych składających się na naszą tożsamość. Doskonałym świadectwem jest rubryka „Rzeczy kultowe”, funkcjonująca niegdyś w miesięczniku „Machina”, piśmie kierowanym do młodych czytelników, a zajmującym się szeroko rozumianą popkulturą. Lwią część rekwizytów klasyfikowanych jako kultowe przez prowadzącego dział Maurycego Gomulickiego stanowiły kiczowate pamiątki po PRL-u. Na przykład? Rekwizyty ze starego baru mlecznego, kryształowe wazony i porcelanowe zastawy, buty Relaxy, wrotki, gumiaki, balonowe gumy z nieodłącznymi naklejkami i meblościanki.
W dzisiejszych czasach można zaobserwować kult mody. Anna Męczyńska, stylistka i kostiumograf, jednym tchem wymienia sztandarowe produkty. Są wśród nich Ray Bany, Conversy, torebki Chanel 2.55 i Birkin od Hermesa, model levis'ów 501 oraz biała koszulka, na którą narzucona jest skórzana ramoneska. - Ponadczasowe jest to, co przetrwało trendowe zawieruchy. To modowe evergreeny, które są wciąż żywe, tak jak Beatlesi i zespół Rolling Stones w muzyce - komentuje Męczyńska.
Kultowe są dla nas także postaci. Maurycy Gomulicki w "Machinie" pisał o zjawisku "Batmanii". Łezka się w oku kręci, kiedy wspominamy psa Szarika, Hansa Klossa i bohatera japońskiej kreskówki „Kapitan Tsubasa”. Określają oni pewien kulturowy horyzont, do dziś budząc nostalgiczne reakcje.
Prof. Bralczyk ostrzega jednak, że słowa kultowy nie powinno używać się jako określenia osób, które nie są fikcyjnymi postaciami lub nie prezentują swoją postawą istotnego zjawiska.

Czy da się jakoś zastąpić to słowo? Okazuje się, że możliwości jest wiele. - Sławny, znany, popularny, cieszący się uznaniem z powodzeniem poradzą sobie jako zastąpienia - mówi prof. Bralczyk.
Kultowy to nie jedyne wyżęte z pierwotnego znaczenia słowo w dzisiejszym świecie. Podobna historia dotyczy wyrażeń: "epicki" i "dokładnie". Wszystkie przeszły skomplikowany zabieg neosemantyzacji. Niepotrzebnie. Propozycje prof. Bralczyka pokazują, że mamy wystarczająco dużo określeń, by nie dokładać nowych znaczeń do starych słów.