Przekreślona szczotka do WC, oznaczająca koniec ery klasycznych toalet. Nowy trend to washlety
Zapomnij o montażu bidetu czy używaniu szczotki. Toalety myjące to estetyczne rozwiązanie, które oszczędza przestrzeń w łazienkach. Fot. Fire-n / Shutterstock, bartekhdd/Pixabay

Współczesna toaleta myjąca (znana globalnie jako washlet) to potężna maszyna, a nie tylko sedes połączony z bidetem. Urządzenie podgrzewa i podświetla deskę, automatycznie spłukuje, a na koniec suszy. Kiedyś był to niedostępny luksus, obecnie to podstawowy element projektowania małych, nowoczesnych łazienek. Posiadanie oddzielnego bidetu czy nawet papieru toaletowego czy szczotki do WC odchodzi do lamusa.

REKLAMA

Dlaczego to tak świetne rozwiązanie do łazienki? Po skorzystaniu z toalety, za pomocą minimalistycznego panelu na obudowie lub pilota, aktywujemy ukrytą, samoczyszczącą się dyszę. Ramię wysuwa się i precyzyjnie kieruje strumień wody, którego ciśnienie i temperaturę możemy płynnie regulować według własnych preferencji.

Koniec ery bidetów, papieru toaletowego i szczotek do WC? Nowy trend w łazienkach

Po umyciu dysza chowa się z powrotem, a w wielu modelach do akcji wkracza wbudowana suszarka z ciepłym powietrzem. To całkowicie bezdotykowa higiena, która dosłownie i w przenośni ucina konieczność sięgania po papier toaletowy. Do tego spłukiwanie jest efektywniejsze.

Z kolei automatyczne zraszanie muszli i innowacyjne spłukiwanie wirowe sprawiają, że zabrudzenia nie przywierają do ceramiki, co na co dzień czyni nieestetyczną szczotkę do WC także zbędną. Wynalazek brzmi genialnie, ale nie od razu się przyjął na świecie.

Przełamać tabu w WC. Odważna reklama, która zmieniła wszystko

Za przełom w domowej higienie odpowiada japońska marka Toto. Jak donosił "New York Times", inżynierowie z Kraju Kwitnącej Wiśni ulepszyli niszowy amerykański wynalazek medyczny.

Firma podeszła do sprawy niezwykle skrupulatnie, bo "zaciągnęła do testów ponad 300 pracowników, by zoptymalizować aspekty takie jak przepływ, kąt i temperatura strumienia wody". To zresztą tylko jeden z przykładów technologicznej pomysłowości i gadżetów z Japonii, które wciąż potrafią zaskoczyć.

Początki bynajmniej nie zwiastowały światowego hitu. Gdy w 1980 roku washlet trafił na rynek, kosztował równowartość dzisiejszych 2 tysięcy dolarów (ponad 7 tys. zł). Prawdziwa rewolucja nastąpiła w 1982 roku za sprawą odważnego spotu telewizyjnego.

Na ekranie padły słowa, które początkowo szokowały widzów jedzących obiad, ale błyskawicznie uruchomiły sprzedaż: "Wszyscy, jeśli wasze ręce się brudzą, myjecie je, prawda? To samo dotyczy pupy. Pupy też zasługują na mycie".

Dziś washlety z wodą o idealnej temperaturze 38 stopni królują w ponad 80 proc. japońskich domów. Co ciekawe, błyskawicznie podbijają także rynek zachodni. Np. w USA montuje je już 40 proc. osób remontujących łazienki.

Prezes Toto, Shinya Tamura, nie kryje zaskoczenia globalnym sukcesem, przypominając, że początki w Japonii wyglądały identycznie: "Kiedy ogień już się rozpali, ma tendencję do osiągania krzywej w kształcie litery J". Nic dziwnego, że również w Polsce mówi się coraz głośniej, że papier toaletowy i szczotki do WC idą w odstawkę.

Wady i zalety inteligentnej toalety. Ekologia w dobie suszy

Z punktu widzenia projektantów wnętrz i ergonomii, deska z funkcją bidetu to perfekcyjne wykorzystanie przestrzeni. Oferuje bezkonkurencyjny poziom higieny i generuje oszczędności. Wygoda mycia i suszenia oznacza całkowitą rezygnację z rosnących kosztów papieru toaletowego.

Dodatkowe systemy dezodoryzacji (neutralizacji zapachów) podnoszą komfort na niespotykany dotąd poziom. I to w czasach, gdy dostęp do publicznych toalet bywa w Polsce kosztowny. Nie bez powodu pisano, że płatne toalety to największy absurd i Polska powinna uczyć się od innych, wskazując m.in. na japońskie, bezpłatne, futurystyczne szalety.

W kontekście globalnych zmian klimatycznych zużycie dodatkowej wody przez bidet wydaje się być krokiem wstecz. Tym bardziej że wciąż nie potrafimy oszczędzać wody w naszych domach. Problem susz wraca w Polsce niemal co roku. Prawda jest jednak inna: produkcja papieru toaletowego wymaga wycinki drzew oraz... gigantycznych ilości wody produkcyjnej. Podmywanie się jest więc paradoksalnie rozwiązaniem bardziej przyjaznym środowisku.

Ile zapłacisz za washlet w Polsce? Ceny w 2026

Jeszcze do niedawna toalety myjące odstraszały ceną. Dziś rynek mocno się uelastycznił, a przekrój ofert u dystrybutorów jest ogromny. Biorąc pod uwagę to, ile Polacy są dziś gotowi wydać na remonty, nawet skromniejszy budżet pozwala na inteligentne udogodnienia.

  • Kompletne inteligentne toalety: Sprzęt premium z najwyższej półki to kosztowne inwestycje – np. model Clean Wave Breeze to wydatek rzędu 7999 zł, a seria Luxoriuos od Major Maker kosztuje ok. 5999 zł. Istnieją jednak znakomite alternatywy, takie jak popularna miska Roca In-Wash za ok. 4282 zł czy budżetowe kompakty pokroju Meissen Keramik Genera Manual promowane już od 2400 zł. Na Allegro lub Amazonie oryginalne modele Toto to wciąż koszt minimum 4 tys. zł.
  • Deski myjące (tania alternatywa do bloków): Jeśli nie chcesz robić gruntownego remontu z kuciem płytek, idealnym kompromisem jest inteligentna deska nakładana na klasyczny sedes. Zaawansowane modele firm takich jak IntimSpa czy Zovo to wydatek rzędu 474 – 1649 zł. Prawdziwym cenowym hitem są jednak podstawowe nakładki z dyszą – model Eisl z popularnych marketów budowlanych kosztuje raptem 263 zł, a deska bidetowa z Lidla (Livarno) bije rekordy popularności z ceną zaledwie 199 zł!
  • Na pierwszy rzut oka toaleta z funkcją bidetu to luksusowa fanaberia i zbędny bajer w łazience, ale w praktyce szybko zwracająca się inwestycja w komfort i nowoczesny wygląd mieszkania. Kto już raz z niej skorzystał, nie będzie chciał już siadać na zwykłym sedesie.