
Do szczytu sezonu wakacyjnego został jeszcze co prawda miesiąc, ale patrząc na to, co dzieje się w hiszpańskich hotelach, można odnieść wrażenie, że letnia przerwa już trwa. Tłumy wczasowiczów dotarły na plaże i baseny, a wraz z nimi wróciła też największa letnia zmora. Jeśli to się nie zmieni, posypią się pozwy.
Wakacje to jeden z najdłużej wyczekiwanych okresów w roku. Nie dość, że pogoda zachęca wtedy do życia i spędzania czasu na plażach oraz w parkach, to na dodatek wielu z nas rusza wówczas na jedyne dłuższe wyjazdy w ciągu roku. Dlatego często liczymy na relaks nad brzegiem morza lub nad hotelowym basenem ze szklanką soku z palemką w dłoni. Jednak te plany równają z ziemią wojny leżakowe. Ten rok może wiele w tej kwestii zmienić.
Wyścig o leżaki w Hiszpanii. Wakacyjne szaleństwo ruszyło na miesiąc przed sezonem
Ten widok zna niemalże każdy turysta, który rusza na wakacje all inclusive. Godzina 6:00 lub 7:00 rano, chwila przed otwarciem strefy basenowej, a przed bramką tłum ludzi z ręcznikami. Ale spokojnie, oni nie czekają tam po to, żeby od razu wskoczyć do basenu i zacząć cieszyć się urokami wody.
Każdy z nich przybywa tam w celu zarezerwowania sobie miejsca. Wojny leżakowe w tym sezonie zaczęły się już w Hiszpanii, skąd pochodzi poniższe nagranie, ale najpewniej tak wygląda już codzienność także w Grecji i niektórych obiektach w Turcji. Ostatecznie bowiem tam, gdzie są turyści (zwłaszcza Niemcy i Brytyjczycy), tam od rana rozgrywa się wielki wyścig o to, kto pierwszy rzuci swój ręcznik na leżak i w ten sposób zarezerwuje go do końca dnia.
I może nawet nie byłoby to tak irytujące, gdyby nie fakt, że większość tych ludzi z zarezerwowanego miejsca skorzysta dopiero wiele godzin później. Większość po walce wróci do pokoju, prześpi się, zje śniadanie, poplażuje albo zaliczy wycieczkę i dopiero później pojawi się nad brzegiem basenu. W tym samym czasie dziesiątki lub setki innych osób nie będą mogły położyć się na leżaku, bo ten będzie zajęty. Część komentujących uważa wręcz, że wszyscy mają ubaw z wojen o leżaki, ale może to hotele narażają na nie ludzi, nie zapewniając wystarczającej liczby miejsc dla swoich gości?
Biura podróży nie będą mogły dłużej zamykać oczu. Wyścig o leżaki może mieć drogi koniec
Jednak 2026 rok może przynieść przełom w kwestii basenowego cwaniactwa. W Niemczech zapadł bowiem przełomowy wyrok sądu, który przyznał odszkodowanie za zmarnowane wakacje turyście, który przez cały urlop nie mógł odpocząć nad brzegiem basenu, bo wszystkie leżaki były zarezerwowane, mimo jasnego zakazu w regulaminie hotelu. Sąd w Hanowerze uznał, że z powodu rezerwacji leżaków oferta była "wadliwa", a biuro podróży musi wypłacić turyście równowartość ok. 4,2 tys. zł.
Zobacz także
Ten wyrok to jasny sygnał dla całej branży. Biura podróży nie będą mogły dłużej tłumaczyć, że brak miejsca na leżaku nad basenem czy brzegiem morza to nie ich problem, a obiektu. Ryzyko wypłaty wysokiego odszkodowania sprawi, że touroperatorzy być może zaczną ostrzej reagować na sygnały swoich klientów dotyczące problemów z zarezerwowanymi leżakami, a wtedy i hotele zaczną się rozprawiać z tym problemem.
Już teraz pojawiło się na to wiele sposobów i pomysłów. Ten najpowszechniejszy i najłatwiejszy to oczywiście zbieranie ręczników przez obsługę hotelu. Podobnie jest na plażach w kilku chorwackich miejscowościach, gdzie pozostawione na noc nad brzegiem ręczniki, materace i leżaki, należące do cwanych turystów, są traktowane jak śmieci i po prostu wyrzucane. Tak z rezerwacjami leżaków walczy Grecja i to może być koniec cwaniactwa na all inclusive.
Równocześnie hotele wprowadzają własne regulacje. Część obiektów posiada leżaki przypisane do numerów pokojów. Inne wprowadziły system rezerwacji w aplikacji. Natomiast we Włoszech można zapłacić za zarezerwowanie leżaka na cały sezon. Cena 12 tys. złotych nie odstrasza tam stałych klientów. Nie zmienia to jednak faktu, że dzięki nowym rozwiązaniom nikt nie musi biegać nad basen z ręcznikiem o świcie. Być może dzięki naciskom ze strony biur podróży takie rozwiązania staną się normą i przestaniemy patrzeć na kolejne starcia podczas wakacji all inclusive. Wówczas jedynym zadaniem pozostanie znalezienie hotelu, w którym nie wypoczywają stereotypowi Polacy.
