Kolaż, obliczenia, dłoń z latarką, grecki mędrzec.
Jak myślą osoby inteligentne? Montaż: naTemat.pl

Najbardziej błyskotliwe umysły w historii łączyło kilka charakterystycznych sposobów myślenia. Wzorce te mają silne podstawy w filozofii, ale znajdziemy je też we współczesnej psychologii. Są zaskakująco spójne, choć ich występowanie obserwujemy od tysięcy lat.

REKLAMA

Mądrość, kompetencja, spryt i intelekt definiują człowieka XXI wieku, pomimo istnienia znacznie bardziej wartościowych z perspektywy społecznej i relacyjnej cech, np. inteligencji emocjonalnej. W dobie kultu inteligencji bardzo chętnie analizujemy, jak myślą osoby o wysokich zdolnościach poznawczych, jak pozwala to im na wyższą efektywność w życiu (co zresztą często jest pułapką myślową, błędną i powszechną atrybucją inteligencji z sukcesem), a potem odnosimy to do nas samych, szukając walidacji.

Psychologia nie ma ujednoliconego obrazu inteligencji, dlatego będę się posiłkować filozofią, która bardzo często miesza jednak kontekst intelektu z mądrością. Nie jest to jednak poważny problem, a wręcz umocnienie obrazu wzorców myślowych, gdyż zamiast szukać ich w pustej przestrzeni internetu, można odnieść je do historycznych postaci i nurtów, które definiowały sukcesy cywilizacji.

Czym jest mądrość, czym jest intelekt, jak to się wszystko ma do siebie?

Intelekt warto traktować jako zdolności na płaszczyźnie operacyjnej, strategicznej, eksploracyjnej i optymalizacyjnej, co jest po prostu elementem pewnego poznawczego talentu. W talencie tym objawiają się jednak pewne charakterystyczne cechy, które towarzyszyły mu od czasów starożytnych (a pewnie i dalej wgłąb historii, ale nie mamy na ten temat dostatecznie dobrych źródeł).

Mądrość z kolei proponowałbym opisać jako zdolność do rozumienia rzeczywistości, która pozwala na łączenie wiedzy z doświadczeniem. Jest procesem rozwojowym, efektem umiejętnego radzenia sobie z kryzysami, zdolnością do projektowania kompetencji i umiejętności na otaczający nas świat.

Choć oczywiście mądrość inteligencji nie równa, możemy założyć, że inteligencja mądrości sprzyja. I przejawia się to nie tylko w kontekście psychologicznym, ale także (a może i przede wszystkim) w sposobie myślenia najbardziej wybitnych jednostek w historii ludzkości, którym nie brakowało ani jednej, ani drugiej cechy.

Dalsza część artykułu poniżej.

To, co je łączyło natomiast, to pewne wzorce myślowe, które można dosyć swobodnie podpiąć pod pięć flagowych założeń. Tak więc osoby inteligentne, przejawiające wysoką dojrzałość i mądrość, często wykazują się w swoim rozumowaniu kilkoma schematami.

1. Świadomość własnych ograniczeń

Efekt Dunninga-Krugera zakłada, że osoby o wysokiej kompetencji (a wraz z nią często w parze idzie inteligencja) są świadome swoich ograniczeń i mają w sobie pokorę intelektualną, a często wręcz nieświadomie zaniżają swoje możliwości, bo myślą, że jeśli coś dla nich jest proste, to dla reszty osób również.

Wskazywać może na to m.in. cytat "wiem, że nic nie wiem" przypisywany Sokratesowi, a także wypowiedź jednego z najwybitniejszych umysłów w historii, Karla Poppera, który stwierdził w nieco bardziej obrazowy sposób, że "Nasza wiedza jest i będzie zawsze ograniczona. Nasza ignorancja jest i pozostanie nieograniczona i nieskończona".

Osoby inteligentne to często takie, które rozumieją "miejsce człowieka" we wszechświecie, rozumieją ograniczenia swojego ciała, intelektu, "człowieczeństwa". Bywa to przytłaczające i paraliżujące, ale jest elementem pewnej siły umysłu, który ciągle analizuje rzeczywistość.

2. Przekonania nie są tożsame z... tożsamością

Wielokrotnie mądrość obarczona jest bardzo konkretnym wizerunkiem inteligentnego mędrca. Archetyp ten sięga przynajmniej Babilonii i postaci Adapy, którego działania według mitologii miały być pierwszymi krokami w kierunku budowy cywilizacji.

Intelekt natomiast wcale nie jest tak silnie tożsamościową kwestią. No bo weźmy taką rozrywkę dla "mózgów", jak debata oksfordzka. W klasycznej jej wersji mamy do czynienia z dwoma drużynami, które toczą spór wokół postawionej tezy. To, co jest fantastycznym aspektem tej zabawy, to losowanie stron sporu.

Często zdarza się, że "w szranki" stajemy w jej trakcie, reprezentując tezę, której sami nie popieramy. Chcąc jednak debatę wygrać, staramy się stworzyć taką argumentację, która przekona nie tylko publikę, ale też nas. Bo bez tego aspektu nie jesteśmy w stanie skutecznie "na forum" jej obronić. Musimy w tę erystykę zaangażować się całym ciałem, doskonale "zagrać" naszą wiarę, a także wysilić umysł, by znaleźć luki w naszych własnych poglądach.

Tu ważna jest właśnie kompetencja oddzielania nas samych od tez, których bronimy. Mam takie spostrzeżenie, że jest ona bardzo często obecna w dyskusjach osób inteligentnych.

3. Zrozumienie działania systemu jest ważniejsze od doświadczenia konsekwencji jego funkcjonowania

Osoby inteligentne rzadko zatrzymują się na samych skutkach (objawach) zjawisk. Podczas gdy większość ludzi skupia się na bezpośrednim ich wpływie na rzeczywistość, umysł analityczny stara się mapować całą strukturę.

Jest to ważny z perspektywy filozoficznej komponent, który objawił się już w ramach episteme w starożytnej Grecji (np. w myśli Arystotelesa), gdzie droga do wiedzy biegła przez dociekanie, analizowanie i badanie rzeczywistości.

Inteligencja w myśl poszukiwania episteme analizuje tu odpowiedzi na pytanie, dlaczego coś się dzieje, jaka jest tego przyczyna, gdzie tę przyczynę można znaleźć, a także jaką rolę w tym wszystkim ma rozum.

4. Brak wpływu to nie koniec świata

Seneka mówił: "Cała harmonia tego świata składa się z elementów sprzecznych", co jest świadectwem nie tylko mądrości, ale też inteligencji w zakresie zdolności do godzenia dychotomii. Epiktet mówił: "Jest tylko jedna droga do szczęścia – przestać się martwić rzeczami, na które nie masz wpływu".

Możliwość utrzymania dwóch przeciwstawnych wartości staje się w stoicyźmie kluczem do radzenia sobie z rzeczywistością. Filozofia ta bardzo często jest utożsamiana z archetypami mędrców. Stoicyzm w dobie współczesnych wyzwań staje się bardzo przydatnym mechanizmem radzenia sobie z rzeczywistością.

Choć warto dodać, że sprawa nie jest tak prosta, bo dosyć odrębne (lekko mówiąc) spojrzenie proponował Nietzsche, którego w poczcie najbardziej błyskotliwych osób w historii nie powinno zabraknąć (niezależnie od tego, czy się z nim zgadzamy, czy nie).

Ale to właśnie tu rola inteligentnego umysłu, by różne "mądrościowe" perspektywy godzić i czerpać z nich to, co dla nas adaptacyjne, ważne, potrzebne.

5. Myślenie na tyle proste, na ile jest to potrzebne

Idealnie by było, żeby to całe skomplikowane myślenie było jednocześnie w jakiś sposób podatne na kondensację. Inteligencja objawiająca się w "umiejętności" myślenia zakłada, że nie tylko będziemy trzymać w sobie te dychotomie, wcielać się w rolę drugiej strony, analizować rzeczywistość ze świadomością ograniczeń, ale jednocześnie zrobimy to na tyle "ekonomicznie", że nasz umysł to wytrzyma.

W założeniu jest to wspaniałe; mamy bowiem np. brzytwę Ockhama (w skrócie: najprostsze wyjaśnienie jest najbardziej prawdopodobne, najprostsze, czyli takie, które wymaga najmniej niepodpartych dowodami założeń). Dzięki temu nie "mnożymy bytów", a koncentrujemy się na prostych założeniach. Przekaz "mądrości" powinien być też prosty, nieskomplikowany, precyzyjny.

Z perspektywy filozoficznej, myślenie na tyle proste, na ile jest to potrzebne, to dosyć niezły standard w rozumowaniu, a z perspektywy psychologicznej, doskonała ekonomia myślenia, która ogranicza ryzyko przebodźcowania, charakterystycznego dla osób inteligentnych.

Nie zapominajmy też o ciemnej stronie tego całego intelektu

Żeby nie było tak cukierkowo, wspomniany wcześniej Popper twierdził też, że "Intelektualiści są zarozumiali i sprzedajni". Choć badania na to nie wskazują, społeczny odbiór osób inteligentnych i ich przedstawienie w kulturze często tworzy właśnie taką narrację.

Wielu historycznych mędrców było osobami dosyć zarozumiałymi, w tym np. znany i lubiany Arthur Schopenhauer, mniej znany, ale też cieszący się sporą popularnością wśród osób interesujących się filozofią Diogenes (błędnie brany za lenia, a jak wiadomo, lenistwo nie istnieje), czy być może i Platon lub Hegel.