Osoba "robiąca" rogi.
Kult wysokiej inteligencji tworzy ogromną presję społeczną. Montaż: naTemat.pl

Osoby z niskimi możliwościami poznawczymi mają kilka metod na to, by nie wypaść źle w interakcjach społecznych. Ich działania często mają przypominać kompetencję i mądrość, ale w rzeczywistości jest to sprytna fasada. Fasada, której oczekuje i wymaga samo społeczeństwo żyjące w kulcie tej cechy.

REKLAMA

We współczesnych realiach inteligencja jest postrzegana jako najwyższa z cnót, a jej brak jest największym z grzechów. Pomimo istnienia czynników, które w znacznie mocniejszym stopniu definiują sukces i wartość jednostki, w tym np. inteligencję społeczną i inteligencję emocjonalną (badania pokazują wręcz, że inteligencja poznawcza prawie nie wpływa na sukces), zaczyna u nas występować zjawisko, które nazwałbym inflacją cnoty. Zdolność do analizy, bystrość, szybkość myślenia stają się walorami definiującymi jednostkę i określającymi jej status (domyślnie oczywiście jako "elity"). Określenie kogoś nieinteligentnym staje się najgorszą obrazą, a wyjątkowość, "geniusz" i kreatywność stają się stałym repertuarem pochlebstw w ramach salonowych kółek wzajemnej adoracji.

Jednocześnie inflacja cnoty jest kultem cechy najbardziej pożądanej, ale też niezwykle uzależnionej od parametrów biologicznych, co przekłada się też na kontekst statystyczny. Bezlitosny (aczkolwiek demokratyczny) rozkład normalny sprawia, że około 70 proc. społeczeństwa mieści się w "normie" i zawsze będzie się w niej mieścić, nawet przy jakimś niezwykłym, nagłym globalnym wzroście inteligencji.

Zwłaszcza że efekt Flynna stanął w miejscu, więc nawet jakiś niezwykły, nagły globalny wzrost inteligencji nie zmieni tej proporcji.

Cechy niskiej inteligencji – te zachowania są najbardziej charakterystyczne

Skoro stawka jest tak wysoka, warto zastanowić się nad tym, jak ta niska inteligencja się w zasadzie przejawia. Bezpiecznie możemy założyć, że inteligencja poznawcza, o której mowa, jest zdolnością umysłu do łączenia faktów, analizowania danych i dostrzegania wzorców rzeczywistości.

Tyle i aż tyle, bo w praktyce z tą cechą umysłu koreluje naprawdę szeroki wachlarz cech i charakterystycznych sposobów myślenia.

1. Fasada elokwencji

Skoro tak istotne i społecznie premiowane jest to, żeby być autorytetem, u części osób wykształca się mechanizm, który ma na celu zamaskowanie ich deficytów i umieszczenie ich w sferze "eksperckiej".

Nieprzynudzając się tu efektem Dunninga-Krugera (osoby o niskich kompetencjach oceniają swój poziom bardzo wysoko, gdyż nie mają świadomości deficytów), warto skupić się na realnym przejawie obecności tego wzorca.

Fasada elokwencji dotyczy przede wszystkim sposobu mówienia. Kwiecisty język w ramach bogatego przekazu jest do wyćwiczenia. Inteligencja poznawcza jest znacznie bardziej oporna na takie zabiegi. O fasadowości elokwencji mówimy więc, gdy merytoryka jest jedynie sygnalizowana, a erystyka jest na wysokim poziomie.

2. Myślenie czarno-białe

Myślenie czarno-białe często odnosi się do myślenia przez pryzmat imperatywów: "coś musi się stać", "ktoś musi coś zrobić". Są to wzroce, w których mamy bardzo wysoką stawkę komunikatu i zawsze jasno określony kierunek.

Takie myślenie często stwarza skrajną dychotomię: prawda lub fałsz. Faktycznie zdolny analitycznie umysł jest w stanie zapewnić pokojową koegzystencję tych sprzecznych wartości. Jest w stanie zastanowić się nad ich głębią i wielowymiarowością. Ale nie jest to cecha ewolucyjnie potrzebna, dlatego większość społeczeństwa w sposób znacznie bardziej uproszczony, osoby inteligentne bardzo często też zresztą (o ile nie analizują konkretnego case study w danej chwili), myśli o rzeczywistości.

Wynika to z tego, że taka wielowymiarowość nie zawsze nam służy, gdyż często oznacza impas decyzyjny i wyższy poziom lęku w życiu. Delikatne myślenie czarno-białe, choć "prostsze", ma więc ważną funkcję w motywacji i funkcjonowaniu jednostki.

3. Brak inicjatywy i ciekawości

Najbardziej wyraźną cechą inteligencji, którą tworzy tak silny kult tej cnoty, jest zainteresowanie światem i ciekawość. Faktycznie, niższa inteligencja związana jest z brakiem inicjatywy, z mniejszą otwartością na nowe doświadczenia i bardziej biernym nastawieniem do rzeczywistości.

Dalsza część artykułu poniżej.

Może oznaczać brak dociekliwości, brak "głębi" myślenia, orientację na bardziej przyziemne pomysłach i nieangażowanie się w wysoce abstrakcyjne rozumowania.

Ale jednocześnie brak tej otwartości na doświadczenie i ciekawość jest też cechą temperamentalną i osobowościową, a nie tylko umysłową.

4. Bezmyślna mimika autorytetów

Jest to cecha związana z uległością, brakiem przekonania o własnej kompetencji i niskim zorientowaniem na indywidualność. Osoby autorytetów, które przychodzą z jasnymi rozwiązaniami, usuwają wyzwania umysłowe związane z wcześniej wspomnianą wielowymiarowością.

System wartości, którego nie nabywamy w ramach własnych doświadczeń, a który jest "przejęty" od silnego autorytetu w sposób bezmyślny, może powodować utratę naszej autentyczności. Może on też mieć negatywny wpływ na motywację jednostki.

Z drugiej jednak strony nie jest przypadkiem to, że tak łatwo taki system "nabyć". Religie, organizacje polityczne, ideologie – one wszystkie mają ważną funkcję społeczną. Wiele osób potrzebuje autorytetów i jest to kompletnie naturalne.

5. Sztywność myślenia w kwestii procedur i zasad

Ponownie wracając do dychotomii w myśleniu, czerni i bieli, autorytetach – wszystko to ma istotną funkcję ochronną. Inteligencja oznacza łatwiejszą adaptację do nowych sytuacji. Osoby, które tej cechy nie posiadają na wysokim poziomie, częściej sięgają po utarte schematy.

Sztywność myślenia oznacza też koncentrację na sposobie wykonywania danych czynności, a niekoniecznie na samym problemie. Analiza problemu jest często związana z myśleniem abstrakcyjnym, wymagającym i angażującym.

Społeczeństwo jest tak skoncentrowane, że na szczęście nie każdy musi być ekspertem od tej (w sumie dosyć męczącej) "działki".

Niska inteligencja nas nie definiuje, a jej stygmatyzowanie jest szkodliwe społecznie

Mechanizmy, które tu opisuję, często dotyczą faktu bycia "ofiarą" kultu inteligencji i konieczności maskowania deficytów (albo w zasadzie zupełnie normalnego jej poziomu). Nie każda z nich jest związana stricte z funkcjonowaniem umysłu, a z presją społeczną, która jest na nas nakładana przy każdej okazji.

logo
5 nieoczywistych zachowań osób o niskiej inteligencji, infografika. Źródło: naTemat.pl

Bycie "środkiem wykresu" w kontekście krzywej Gaussa (wcześniej wspomniany rozkład normalny) nie jest obrazą, a świadectwem tego, że jesteśmy w pełni wyposażeni w pełnię umysłowych zdolności do codziennego, normalnego funkcjonowania, nauki istotnych społecznie zawodów i bycia ważnym elementem życia innych osób wokół nas.

Obróćmy też sytuację w taki sposób, by spojrzeć na inflację cnoty przez pryzmat wzorców myślenia, które wcześniej opisałem.

Bo mechanizmy te znacznie bardziej odnoszą się do sytuacji niż mogłoby się to wydawać. Często wiara w bycie "oświeconym" i inteligentnym idzie w parze ze sztywnością myślenia (np. brakiem akceptacji wobec supremacji roli inteligencji emocjonalnej), myśleniem czarno-białym (niskie IQ = zły, wysokie IQ = dobry), bezmyślną mimikrą autorytetów (liczne fanpage gloryfikujące inteligencję i niektórzy celebryci, w tym np. Andrew Tate i Donald Trump) i wszechobecną fasadowością inteligencji (bo ponownie jesteśmy podlegli pod statystykę i biologię).