
Awarie w ruchu lotniczym potrafią pokrzyżować plany setek podróżnych. Tym razem awaria silnika w samolocie PLL LOT lecącym do Japonii doprowadziła do opóźnień i złości klientów polskiego przewoźnika. Maszyna musiała wracać do Warszawy, a niektórzy Polacy w Azji zostali uziemieni na co najmniej kilka dni.
Awarie w ruchu lotniczym muszą być traktowane na poważnie, a podejrzenie usterki często jest wystarczającym powodem, by maszyna w ogóle nie oderwała się od ziemi. Ale choć na pierwszym miejscu zawsze stawia się bezpieczeństwo, wszelkie opóźnienia i usterki wpływają niekorzystnie na życie i plany urlopowe setek podróżnych, którzy zaufali przewoźnikowi. Przekonali się o tym pasażerowie rejsu PLL LOT, których podróż do Tokio zakończyła się szybciej, niż ktokolwiek mógł się spodziewać.
Zwrot nad Turcją. Silnik odmówił posłuszeństwa
Wieczorny lot z Lotniska Chopina w Warszawie na lotnisko Tokio-Narita wystartował w środę 27 maja z 18-minutowym opóźnieniem. Podróż nie trwała jednak długo. Po ponad dwóch godzinach w powietrzu w Boeingu 787-9 doszło do awarii lewego silnika. Dokładne szczegóły techniczne nie są jednak jak na razie znane.
W momencie wykrycia usterki Dreamliner znajdował się w przestrzeni powietrznej Turcji, niedaleko granicy z Armenią. Piloci podjęli decyzję o przerwaniu rejsu i zawróceniu maszyny do portu w Warszawie. Samolot wylądował z powrotem w stolicy w czwartek nad ranem.
Zobacz także
Wściekli pasażerowie uziemieni w Japonii, a PLL LOT proponują lot... za 5 dni
Awaria silnika okazała się dużym problemem nie tylko dla pasażerów z Warszawy, ale również dla tych, którzy na samolot czekali w Azji. Plany na urlop setek osób całkowicie się posypały, a część podróżnych pozostających w Japonii nie kryje ogromnej złości. Pasażerowie skarżą się, że PLL LOT zaproponowały im alternatywne połączenie powrotne dopiero za 5 dni.
W rozmowie z portalem "Fly4free" do sprawy odniósł się Krzysztof Moczulski, rzecznik prasowy PLL LOT. Wyjaśnił, że z powodu usterki silnika maszyna musiała koniecznie wrócić do Warszawy, ale wszystkim pasażerom zaoferowano alternatywne loty. Problem polegał na tym, że połączenia do Tokio są obecnie maksymalnie obłożone. Z tego powodu część lotów zastępczych musi odbyć się dopiero w najbliższych dniach. Rzecznik zapewnił też, że podróżnym uziemionym w Tokio przewoźnik gwarantuje opiekę, w tym hotele i wyżywienie.
PLL ma duże plany. W siatce mogą pojawić się 4 nowości
Pomimo usterek, takich jak awaria samolotu lecącego do Japonii, PLL LOT odważnie patrzą w przyszłość i planują rozbudowę siatki połączeń. Jak ujawnił minister infrastruktury Dariusz Klimczak, na celowniku polskiego przewoźnika znalazły się cztery nowe trasy do USA.
Na pierwszy ogień ma pójść Waszyngton, a w bazie są także Boston, Houston oraz Dallas. Choć decyzje zarządu mają zapaść jeszcze w tym roku, to ekspansja do Stanów ruszyła już wraz z majowym uruchomieniem lotów do San Francisco – pierwszego nowego kierunku do tego kraju od 2019 roku.
