
Polityczna bitwa o Kraków jeszcze się na dobre nie rozpoczęła, a już mamy do czynienia ze standardowym "dzieleniem skóry na niedźwiedziu". Tym razem "koronę" przywdziać miałby Andrzej Duda, który wygrywa w sondażu SW Research. W całej tej sprawie jest kilka wartych poruszenia "haczyków".
Wyścig o prezydenturę w drugim największym mieście w Polsce ruszył z kopyta. Kurz po odwołaniu z funkcji Aleksandra Miszalskiego jeszcze nie opadł, a karuzela nazwisk rozpędza się z niezwykłą prędkością. Byleby tylko się zawczasu nie wykoleiła, bo do wyborów jeszcze kilka miesięcy.
Stan na końcówkę maja jest dosyć jasny: niewiele środowisk politycznych wskazało jeszcze swojego kandydata. Póki co oficjalnie kandyduje Marian Banaś, były szef NIK, Bartosz Bocheńczak, popierany przez Konfederację, i Aleksandra Owca z partii Razem. Start rozważa też Łukasz Gibała, który poprzednie wybory przegrał różnicą kilku tysięcy głosów. A, no i oczywiście oficjalnie kandyduje też Marianna Schreiber, która z Krakowem ma przecież wiele wspólnego.
Brakuje jednak przede wszystkim oficjalnego kandydata z KO (a kto wie, może i wspólnego kandydata całej rządzącej koalicji), a także z drugiej partii o najwyższym poparciu – Prawa i Sprawiedliwości. Ważnym nieobecnym na giełdzie nazwisk jest też kandydat ze stronnictwa wspierającego Grzegorza Brauna (niedawno ponownie pozbawionego zresztą immunitetu). A przypomnijmy, że polityk ten dostał się do Parlamentu Europejskiego z okręgu numer 10, który obejmuje województwo małopolskie ze stolicą w Krakowie.
Kto zostanie prezydentem Krakowa? Sondaż wskazuje na dominację prawicy
Sondaże wbrew panującej niewiedzy w sztabach kluczowych partii sugerują już, kto mógłby objąć "krakowski tron". Na czele jest były prezydent RP (który zresztą, choć wrócił po końcu kadencji do Krakowa, jak donosi Onet, bardzo negatywnie odebrał swój przymusowy udział w giełdzie nazwisk i wcale nie rozważa udziału w starcie w nadchodzących wyborach), na drugim miejscu Grzegorz Braun, a na trzecim Bogdan Klich.
Takie rewelacje raportuje przynajmniej sondaż SW Research przeprowadzony na rzecz "Wprost". Jak wygląda konkretny rozkład poparcia?
1. Andrzej Duda (11,4 proc.)
2. Grzegorz Braun (8,4 proc.)
3. Bogdan Klich (4,8 proc.)
4. Marian Banaś (4,3 proc.)
5. Łukasz Gibała (4,2 proc.)
6. Bartosz Bocheńczak (2 proc.)
7. Michał Drewnicki (1,8 proc.)
Co więcej, 10,7 proc. badanych zadeklarowało, że prezydentem powinien zostać ktoś inny.
Wobec takich wyników sondażu nasuwa się pewne pytanie
Pytanie brzmi: po co? Jak wynika z badania, aż 52,4 proc. respondentów nie ma zdania na temat tego, kto powinien zostać prezydentem Krakowa. I bardzo zresztą dobrze, bo jest to kwestia polityki lokalnej (samorządowej), która, choć w tym wypadku będzie miała ogromne znaczenie w skali kraju, jest udziałem mieszkańców danego miasta, a nie ogólnopolskiej grupy, która nie zna (i w zasadzie nie musi) nazwisk takich jak Łukasz Gibała czy Aleksandra Owca. Nic więc nie jest przesądzone, a sondaże nie dostarczają nam wiarygodnych danych na temat potencjalnych wyników wyborów.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Jasnym jest, że wybory w Krakowie w 2026 roku będą największym wydarzeniem politycznym w Polsce (z braku laku) i testem dla ugrupowań politycznych przed prawdziwym sprawdzianem, jakim będą wybory parlamentarne w 2027 roku.
Jednocześnie chyba nikt nie oczekuje, że mieszkańcy innych województw (a nawet powiatów) z zaangażowaniem będą śledzić losy krakowskiej polityki, która w gruncie rzeczy dotyczy przede wszystkim samych mieszkańców miasta.
Obserwowanie tego typu zjawisk jest szczególnie irytujące z perspektywy krakowskiej, gdzie kwestia odwołania kandydata KO niekoniecznie jest rozpatrywana jako świadectwo konkretnego prawicowego zrywu, antyrządowej narracji, a raczej zwykłego "zdzierstwa" w kwestii cen biletów, kolesiostwa i braku umiejętnego wprowadzania ekologicznych wytycznych. Co zresztą zostało niedawno poruszone w naTemat w ramach podcastu "Kropka Kreska".
