Ludzie nadal kąpią się w Fontannie di Trevi
Rzym ma kolejne problemy z największą atrakcją. Limity nie pomogły ich rozwiązać Fot. Jose Luis Vega/Shutterstock

Rzym jest już pełen turystów. Popularne Wieczne Miasto każdego roku przeżywa prawdziwy najazd, a upilnowanie milionów podróżnych to nie lada wyzwanie. Wiele do zrobienia mają zwłaszcza policjanci dyżurujący w pobliżu Fontanny di Trevi, gdzie w ostatnich tygodniach turyści łamali przepisy, ale i padali ofiarami oszustów.

REKLAMA

Słynna fontanna z pięknymi rzeźbieniami bez wątpienia jest jedną z wizytówek Rzymu. W ostatnich latach stała się ona tak popularna, że lokalne władze najpierw wprowadziły limit osób, które mogły przebywać tam w tym samym czasie, a później dodały jeszcze symboliczną opłatę za możliwość podejścia na sam brzeg jej basenu. To zresztą część szerszego trendu, w którym Włochy wprowadzają limity turystów. Jednak liczne zakazy nie ukróciły turystycznych występków pod zabytkową fontanną. Mało tego, sytuację błyskawicznie wykorzystali oszuści.

Głupota turystów nie zna granic. W Rzymie sypią się mandaty

Wokół Fontanny di Trevi obowiązuje wiele surowych zasad. Nie można tam jeść, pić, siadać na marmurowych krawędziach czy palić papierosów. Najważniejszą zasadą jest jednak kategoryczny zakaz pływania w jej basenie. I to tę zasadę bardzo często łamią turyści z całego świata.

Tylko w maju media społecznościowe obiegły przynajmniej dwa nagrania pokazujące turystów łamiących tę najważniejszą zasadę. Jako pierwszy w połowie maja ochłody w basenie fontanny szukał turysta z Nowej Zelandii. Kolejna była kobieta, która pływała tam w ubraniach w środku dnia pod koniec miesiąca. Pokazuje to dobitnie, że overtourism to rosnący problem, a wybryki turystów na wakacjach bywają coraz bardziej zuchwałe.

Niezależnie od tego, czy "pływacy" szukają ochłody w środku dnia, czy w nocy, muszą liczyć się z poważnymi konsekwencjami. Za pływanie w Fontannie di Trevi przewidziano mandat w wysokości 450 euro. 500 euro zapłaci delikwent, który dodatkowo wespnie się na rzeźby. Mało tego, można dostać także zakaz zbliżania się do zabytku, a nawet zakaz wstępu do Rzymu wraz z natychmiastowym wydaleniem poza jego granice.

Fontanna di Trevi miejscem, gdzie okrada się turystów. Policja w Rzymie działa

Jednak szukający ochłody w wodach fontanny turyści nie są jedynym problemem miejscowej policji. Wokół słynnej atrakcji działają bowiem gangi specjalizujące się w naciąganiu turystów. Chodzi oczywiście o słynną grę w trzy kubki, którą we Włoszech nazywa się również zabawą w trzy dzwony. Nie jest to zresztą jedyny przekręt – Włochy walczą z podrobionymi biletami, turyści regularnie dają się na to złapać.

W ostatnich dniach w pobliżu Fontanny di Trevi zatrzymano siedem osób, które zajmowały się naciąganiem turystów w ten sposób. Szajka działała w bardzo przemyślany i dobrze zaplanowany sposób. Oprócz mistrza kubeczków był także krupier pobierający pieniądze, a do tego obserwatorzy i podstawieni "zwycięzcy", którzy mieli napędzić ruch. Zainteresowanych nie brakowało, mimo licznych ostrzeżeń. Dopiero po wejściu do akcji policjantów grę przerwano.

Jednak jak podaje włoski serwis "Roma Today", problem naciągaczy "na grę w trzy kubki" w pobliżu Fontanny di Trevi cały czas się pogłębia. W połowie maja w pobliżu atrakcji doszło nawet do starcia dwóch grup przestępczych zajmujących się naciąganiem turystów w ten sposób. W jego trakcie rannych zostało kilka osób, w tym bezstronni podróżni.

Stolica Włoch jest niestety stale nękana działaniami oszustów i kieszonkowców. Już jakiś czas temu Rzym obnażył największy problem współczesnej turystyki. Masowość nie wpływa dobrze na zabytki. Jest także obciążająca dla portfeli odwiedzających, który jadąc do danego miejsca zamiast pięknych widoków mają długie kolejki i tłumy.