Prof. Matczak, w tle Ukrainiec odpowiedzialny za "rajd" nad Morskie Oko.
Prof. Marcin Matczak odniósł się do 5-letniego zakazu wjazdu do Polski, jaki został nałożony na ukraińskiego influencera. Zdjęcie ilustracyjne. Fot. Andriy Gavryliv / Instagram, naTemat.pl

Profesor Marcin Matczak ostro skrytykował reakcję władz na sprawę ukraińskiego influencera, który wjechał autem na trasę prowadzącą do Morskiego Oka. Prawnik zauważa, że politycy w tej sytuacji zachowali się "jak rasowi populiści", a ich decyzje spowodowane są nie prawną powinnością, lecz "spektaklem na potrzeby zarządzania narodowymi emocjami".

REKLAMA

"To nie będzie łatwy tekst, ale wierzę, że stać nas na to, żeby sprawami publicznymi zarządzać racjonalnie, a nie emocjonalnie" – tak do sprawy "rajdu" ukraińskiego influencera odniósł się na X profesor Marcin Matczak, jeden z najbardziej znanych w Polsce specjalistów w zakresie teorii i filozofii prawa.

Przypomnijmy, że w sobotę, 23 maja, Andriy Gavryliv, popularny TikToker i influencer z Ukrainy, przejechał sportowym samochodem zamkniętą z powodu remontu trasę nad Morskie Oko. Szlak nie jest dostępny dla pojazdów prywatnych; mogą korzystać z niego służby, elektryczne busy i "fasiągi", czyli pojazdy konne wykorzystywane przez górali.

Andriy Gavryliv pierwotnie za swój "wyczyn" został ukarany mandatem w wysokości 100 złotych, a także ośmioma punktami karnymi. Do kary miał zostać doliczony mandat nałożony przez TPN w wysokości 1000 złotych.

Sprawa została poruszona przez samego Donalda Tuska, który zapowiedział, że wobec kierowcy zostaną wyciągnięte "surowe konsekwencje". Surowymi konsekwencjami okazał się 5-letni zakaz wjazdu do Polski i krajów Schengen.

Marcin Matczak określa reakcję polityków jako populizm korzystający ze zbiorowych emocji

"Politycy KO zadziałali w tej sprawie jak rasowi populiści – oto nadarzyła się wygodna okazja, żeby dać upust zbiorowym emocjom, więc żal nie skorzystać" – stwierdził Marcin Matczak, zauważając, że politycy powołali się na zapis zobowiązania cudzoziemca do powrotu z uwagi na "względy (...) ochrony bezpieczeństwa i porządku publicznego lub interes Rzeczypospolitej Polskiej", jednocześnie podkreślając, że popełnienie przestępstwa nie uzasadnia automatycznie wydalenia, a mechanizm stosowany jest, gdy jest przesłanka, że wspominany porządek będzie naruszony ponownie w przyszłości.

Profesor Matczak zauważa, że wobec Andriya Gavryliva zastosowane zostały podwójne standardy, a podobna sytuacja miała miejsce nie tak dawno temu: "Gdy 18-letni Polak kilka lat temu wjechał nad Morskie Oko quadem, po prostu dostał 800 złotych mandatu i nikt tego incydentu jako zamach na porządek publiczny nie traktował. I tak też powinno być z ukraińskim celebrytą – prawo wymaga mandatu, reszta to spektakl na potrzeby zarządzania narodowymi emocjami"

Reakcja służb to "spektakl na potrzeby zarządzania narodowymi emocjami"

Jak zauważa Marcin Matczak, "Polska 2026 sama nie wie, czym jest wobec Ukraińców". Wynikać ma to m.in. z faktu, iż "wojna dawno przestała być poruszającym newsem", a zamiast niej w przestrzeni publicznej pojawiły się podejrzliwość o koszty solidarności, irracjonalny lęk przed utratą kontroli nad krajem i rosnący antyukraiński sentyment.

Dalsza część artykułu poniżej.

Profesor sugeruje, że influencer z Ukrainy jest idealnym odgrywającym rolę osoby, na której można skupić tłumioną agresję, gdyż "łączy w sobie figurę obcego, bogacza i internetowego narcyza", co mocno kontrastuje z wyobrażeniem osób uciekających przed tragedią wojny.

"Nie wylewam łez nad naruszonymi prawami tego bezczelnego dość typa", zauważa jednocześnie Marcin Matczak, ale zwraca uwagę, że "ten chłopak jest karany zastępczo za grupę". Profesor zwraca uwagę, że Andriy Gavryliv jest jedynie twarzą napięć wobec Ukraińców, które są obecne w polskiej sferze publicznej.

Kończąc swoją wypowiedź, Marcin Matczak zauważa, że interes Rzeczypospolitej Polskiej definiowany jest coraz częściej "nie w kategoriach rozumu, ale samopoczucia".

Niepokoje związane z obecnością Ukraińców w Polsce

We wrześniu 2025 roku informowaliśmy o sondażu na temat opinii Polaków odnośnie do obecności Ukraińców w naszym kraju. Choć większość Polaków oceniała fakt ten pozytywnie (52,7 proc., z czego 5,5 proc. "zdecydowanie pozytywnie", 47,2 proc. "raczej pozytywnie"), w porównaniu z poprzednimi sondażami wynik ten stopniowo się obniża.

Na początku 2025 roku było to 55,3 proc., a w 2023 roku 64,4 proc. Kwestii nie sprzyjają osobowości internetowe takie jak Vladyslav O., znany jako Crawly, który został deportowany z Polski z 10-letnim zakazem wjazdu do strefy Schengen za szkodliwą i powtarzającą się aktywność w sieci.