Mężczyzna strzelający racą w Paryżu
"Bitwa o Hogwart" w Paryżu po wygranej PSG w Lidze Mistrzów Fot. Zrzut ekranu / Luc Auffret / X

Feta po historycznym triumfie Paris Saint-Germain nad Arsenalem Londyn w finale Ligi Mistrzów przerodziła się w wielogodzinną bitwę z policją. Świętowanie obrony trofeum przyniosło gigantyczne straty: płonące samochody, zdemolowane witryny sklepowe i 400 zatrzymanych. Zamiast "nowej gwiazdy", jak określił to Emmanuel Macron, nad Paryżem unosił się gaz łzawiący i świst fajerwerków.

REKLAMA

W Paryżu odbyła się (jak określają to niektórzy komentatorzy) "bitwa o Hogwart". Mowa tu o fali dzikiej radości kibiców, która dosłownie przelała się przez miasto. Sposób okazywania tej radości jest dosyć osobliwy, mowa bowiem o paleniu pojazdów, strzelaniu fajerwerkami do kogo popadnie, tłuczeniu szyb w sklepach, dewastacji przystanków autobusowych i zamieszkach o gigantycznej skali.

Zdarzenie ma związek z meczem Paris Saint-Germain kontra Arsenal Londyn. Klub z Paryża pokonał angielską drużynę w rzutach karnych wynikiem 4:3. Oznacza to, że PSG stało się w ten sposób drugą drużyną (po Realu Madryt), która może pochwalić się obroną trofeum Ligi Mistrzów UEFA. "Nowa gwiazda świeci nad Paryżem" – skomentował prezydent Emmanuel Macron, który niedawno był gościem Donalda Tuska w Gdańsku.

"Bitwa o Hogwart" w Paryżu. Race i fajerwerki naprzeciw "ulew" gazów łzawiących

Zamieszki w Paryżu nazywane są w sposób nawiązujący do sagi o Harrym Potterze (która zresztą wciąż żyje – lada moment ruszą podróże jego śladami) ze względu na specyficzną "zabawę" kibiców, którzy strzelali do siebie (i do policji) fajerwerkami. Tworzy to dość spektakularny efekt "magicznych" wybuchów przypominających starcia czarodziejów.

Oczywiście, taki sposób wykorzystania pirotechniki jest absolutnie niezgodny z jej przeznaczeniem, niezwykle ryzykowny i stwarza ryzyko nie tylko dla osób, które są pod ostrzałem, ale też dla samych strzelających. To przekroczenie wszelkich granic, zasad społecznych i działanie wymagające radykalnych reakcji ze strony funkcjonariuszy.

Policja wykorzystała przeciwko chuliganom gazy łzawiące. Zamieszki trwały od wieczora do późnych godzin nocnych. Jak podaje BBC, zatrzymanych zostało 400 osób. O tym, że działania kibiców stanowią realne zagrożenie dla życia i zdrowia ludzkiego, świadczą doniesienia z poprzedniego finału, w którym zwycięstwo odniosło PSG. Wówczas, jak podawało BBC, w wyniku "świętowania" zmarły dwie osoby.

Co więcej, nagrania z Paryża, które obiegły internet, wskazują na to, że "zabawa" nie była incydentalna, a fajerwerki były wykorzystywane w różnych regionach miasta (pierwotnie zamieszki wybuchły na Polach Elizejskich). Ostrzeliwane były pojedyncze oddziały policji, ale też blokady składające się z wielu pojazdów służb. Le Monde donosi także, że doszło nawet do próby zaatakowania komisariatu policji, ale biorący w niej udział uczestnicy zamieszek zostali rozproszeni przez funkcjonariuszy, zanim sytuacja eskalowała.

Radość w Paryżu udzieliła się też w innych częściach Francji

Jak podaje Le Monde, do zamieszek doszło także w Bordeaux, gdzie zatrzymano 16 osób. Mechanizm działania chuliganów z tego miasta był podobny do paryskich fanów PSG. Również tutaj w ruch poszły środki pirotechniczne, podpalone zostały kosze na śmieci. Skala była jednak nieco mniejsza, w aktach wandalizmu brało udział "jedynie" od 150 do 200 osób.

Władze miasta zgłaszają również, że w trakcie zamieszek kilku funkcjonariuszy zostało rannych (ale bez poważnych obrażeń), a także, że uszkodzone zostały pojazdy. W przeciwieństwie do Paryża, w Bordeaux nie doszło do podpaleń samochodów i sklepów.

Dalsza część artykułu poniżej.

W ograniczaniu skali zamieszek nie pomogło nawet to, że finał PSG–Arsenal odbył się w Budapeszcie. Zresztą, w stolicy Węgier również odnotowano zamieszki i bójki. W ruch poszły też race.

Nie wszyscy kibice okazywali zadowolenie z sukcesu PSG w tak "wybuchowy" sposób. Radość ze zwycięstwa udzieliła się nawet strażakom na Tahiti (Polinezja Francuska), którzy zdecydowali się na uczczenie sukcesu poprzez wywieszenie flagi klubu przed swoją remizą. Da się? Da się.