
Maltańskie media od wczesnego poranka donoszą o kolejnych konsekwencjach porannego wybuchu w fabryce fajerwerków. Pobliska droga pozostaje zamknięta, a część mieszkańców i turystów ewakuowano. Najważniejsza jest jednak informacja, że na skutek serii eksplozji najpewniej nikt nie ucierpiał.
Malta ma bardzo bogatą kulturę i tradycję dotyczącą produkcji fajerwerków. Choć zajmują się tym wolontariusze, to muszą oni posiadać specjalne licencje wydawane przez państwo na kilka lat. Mimo surowego podejścia do bezpieczeństwa, czasami dochodzi tam do wypadków. Jeden z nich miał miejsce w poniedziałek 1 czerwca o godzinie 6:30 rano. Siła eksplozji była tak duża, że ludzie myśleli, że doszło do trzęsienia ziemi.
Trwa walka z konsekwencjami wybuchu na Malcie. Droga zamknięta
Wiadomo już, że do wypadku doszło w fabryce Ta' Lourdes, zlokalizowanej w Triq tal-Qagħdi, na granicy Magħtab na północy Malty o godzinie 6:30 w poniedziałek 1 czerwca. Maltańskie media informują, że nie ma ofiar i rannych, choć zniszczenia wywołane eksplozją są bardzo poważne.
Media społecznościowe obiegają kolejne zdjęcia pokazujące budynki z wybitymi szybami. W pensjonacie White Star w pobliżu Triq Is-Salini turystów obudził dźwięk tłukącego się szkła. Siła fali uderzeniowej była tam tak duża, że doszło do wyrwania drzwi. Podobnych sytuacji jest znacznie więcej. Na ten moment pełna skala zniszczeń nie jest jeszcze znana, bo eksplozje słychać było jeszcze kilka godzin po głównych wybuchach. Wiadomo jednak, że doszło do ewakuacji mieszkańców, a także turystów z okolicznych hoteli.
"Times of Malta" informuje także o zamknięciu drogi w pobliżu miejsca zdarzenia. Na skutek fali eksplozji doszło do wyrzucenia w powietrze kamieni, które następnie spadły na przejeżdżające tamtędy auta. Ruch zostanie tam wznowiony po opanowaniu sytuacji. Wtedy też na okoliczne farmy będą mogli dotrzeć gospodarze. Na ten moment nie mogą oni sprawdzić, w jakim stanie są hodowane tam zwierzęta.
Zobacz także
To nie pierwszy wybuch w tej fabryce fajerwerków. Premier podziękował służbom
W mediach pojawia się coraz więcej relacji świadków poniedziałkowego zdarzenia. – Usłyszałem eksplozję, coś w rodzaju wybuchu próbnego. Po około 30 sekundach lub dłużej nastąpiły potężne eksplozje, połączone z długim hukiem. Brama garażowa i budynek zadrżały – opowiadał mieszkaniec Naxxar w rozmowie z "Times of Malta".
– Miałem wrażenie, jakby ktoś wziął młotek wielkości ciężarówki i zaczął walić w ścianę mojego domu – opowiadał Edward Mercieca, właściciel i zarządca teatru w pobliskim Magħtab. Ddał on także, że na skutek wybuchu doszło do wyrwania drzwi w budynku jego teatru i biura.
Głos ws. poniedziałkowej eksplozji zabrał już maltański premier Robert Abela, który odniósł zwycięstwo w wyborach, które odbyły się w ostatnich dniach maja. "Nasze myśli są z osobami dotkniętymi wybuchem, do którego doszło dziś rano. Natychmiast wysłano urzędników i pracowników służb krajowych, którzy udzielają pomocy" – napisał w mediach społecznościowych.
Jak podają maltańskie media, nie był to pierwszy tak poważny wypadek w tej fabryce. Do wybuchu doszło tam również w maju 2018 roku. Wówczas poważnie rannych zostało dwóch mężczyzn.
