
Mirra Andriejewa jest zwyciężczynią tegorocznego finału Roland Garros w Paryżu. 19-letnia Rosjanka, która pokonała w sobotę Maję Chwalińską, dostała na konferencji prasowej pytanie o wojnie w Ukrainie. Postanowiła udzielić na nie odpowiedzi.
Maja Chwalińska przegrała z Mirrą Andriejewa 3:6, 2:6. 19-latka wygrała aż dziewięć gemów z rzędu i była nie do pokonania. Rosjanka od początku była faworytką spotkania – zajmowała przed finałem Roland Garros 8. miejsce w rankingu kobiet WTA. To dla niej pierwszy wielkoszlemowy tytuł w karierze. Nie przeszkodził jej nawet wiejący w Paryżu wiatr, a po wygranej nie szczędziła Polce miłych słów. I z wzajemnością – Chwalińska rozbroiła widownię jednym zdaniem.
Mirra Andriejewa w wojnie w Ukrainie. Trzy lata temu polubiła antyukraińskie wpisy
Na konferencji prasowej po wygranej zawodniczka została zapytana o wojnę w Ukrainę, którą jej ojczyzna wywołała w 2022 roku. Odpowiedź Mirry, która podczas startu pełnoskalowej inwazji, miała zaledwie 15 lat, była wymijająca i dyplomatyczna.
– Oczywiście uważam, że nikt na świecie nie chce wojny. Mogę powiedzieć, że kiedy gram w tenisa, myślę tylko o tym, jak grać i wygrać, jak dobrze rywalizować. I naprawdę nie myślę o tym, kiedy gram, bo mam w głowie tyle rzeczy, na których staram się skupić. Nigdy nie myślę o tych sprawach, kiedy gram – mówiła Rosjanka, która konsekwentnie unika tego tematu.
Mirra Andriejewa pochodzi z Syberii, a potem mieszkała w Moskwie, skąd przeniosła się na Lazurowe Wybrzeże we Francji, gdzie mieszka do dziś. Jak przypomina portal WP Sportowe Fakty, w 2023 roku tenisistka polubiła antyukraińskie wpisy w mediach społecznościowych. Z kolei rok później otrzymała wraz z Dianą Sznajder (którą Maja Chwalińska pokonała w pólfinale Roland Garros) order od prezydenta Władimira Putina za zdobycie srebrnego medalu igrzysk olimpijskich.
Przypomnijmy, że Mirra nie grała w Roland Garros w kolorach Rosji. Rosyjscy i białoruscy tenisiści od marca 2022 roku grają w turniejach międzynarodowych pod neutralną flagą. Ich symbole narodowe oraz hymny w ogóle nie pojawiają się podczas sportowych wydarzeń.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Maja Chwalińska nie wygrała Roland Garros, ale osiągnęła największy sukces w karierze
Maja Chwalińska była sensacją tegorocznego Roland Garros. Przed rozpoczęciem turnieju nikt nie dawał 24-letniej Polce szans na finał. W rankingu WTA zajmowała dopiero 114. miejsce. Zawodniczka szła jednak przez wszystkie mecze jak burza, pokonywała kolejne rywalki i dotarła do finałowego meczu na korcie im. Phiippe'a Chatriera (co przełożyło się również na pokaźną premię finansową).
Chwalińska jest pierwszą kwalifikantką w erze open i najniżej notowaną tenisistką w historii rankingu WTA, która zakwalifikowała się do finału singla kobiet na paryskich kortach. Co ciekawe, wcześniej finalistką z najniższą pozycją była Iga Świątek w 2020 roku (54. miejsce), która wygrała wówczas cały turniej. Łącznie triumfowała w Paryżu aż cztery razy, niestety w tym roku odpadła znacznie wcześniej.
Pochodząca z Dąbrowy Górnicznej tenisistka odniosła więc spektakularny sukces. Jako finalistka otrzyma nagrodę finansową w wysokości 1,4 miliona euro brutto oraz 1300 punktów do rankingu WTA. Najpewniej awansuje w nim ze 114. na 21. miejsce, co otworzy 24-latce drogę do największych turniejów i zmieni jej sportowe życie.




