
Szczerze? Kiedy czytam o kolejnych elektrykach, które mają zbawić świat, a potem w połowie trasy na narty muszę szukać ładowarki, to trochę tęsknię za starym, dobrym zasięgiem liczonym w tysiącach kilometrów. I chyba nie jestem w tym odczuciu sam, bo z Ingolstadt właśnie wjechała premiera, która udowadnia jedno: pogłoski o rychłej śmierci silników spalinowych są mocno przesadzone.
Trzecia generacja Audi Q7 stawia na potężnego diesla. I wiecie co? W takim wielkim rodzinnym krążowniku to ma po prostu sens. Audi doskonale wie, że ten samochód rzadko służy do samotnego kręcenia się po mieście w drodze po bułki (choć system "trained parking" sam wjedzie do waszego ciasnego garażu, jeśli go tego nauczycie).
Nowe Audi Q7 to król autostrad, którego pokochasz w długich trasach
To auto zostało stworzone do połykania setek kilometrów za jednym zamachem, bez zmęczenia kierowcy. Dlatego pod maskę trafił świetnie znany, ale mocno zmodernizowany silnik V6 TDI o pojemności trzech litrów. Wybierać będziemy mogli między wersją o mocy 245 KM lub potężniejszą, generującą 299 KM i aż 630 Nm momentu obrotowego.
Ktoś zapyta: "Zaraz, zaraz, a co z ekologią i normami?". Bez nerwów, inżynierowie odrobili lekcje. Niemcy wpakowali tu zaawansowaną technologię MHEV plus. Znajdziemy w niej specjalny generator, który dorzuca do pieca swoje 24 KM, oraz elektryczną sprężarkę, która całkowicie zabija zjawisko turbodziury. Efekt na drodze jest taki, że wciskasz gaz, a ten ponad dwutonowy kolos po prostu wyrywa do przodu z płynnością i ciszą, której spodziewalibyście się po autach w pełni elektrycznych.
Co więcej, wstępne zużycie paliwa w nowym Audi Q7 zapowiada się wręcz rewelacyjnie, bo producent obiecuje okolice 7-8 litrów na "setkę". Biorąc pod uwagę gabaryty tego wozu, jest to wynik doskonały.
Wnętrze nowego Audi Q7: fotele kapitańskie i ogromny bagażnik
Zawsze uważałem, że prawdziwą klasę premium w SUV-ach poznaje się po tym, jak się w nich czujesz po pokonaniu pierwszych 500 kilometrów. Wsiadasz i od razu wiesz, na co poszły twoje pieniądze. Wnętrze nowego Audi Q7 nie rozczarowuje, a producent nareszcie posłuchał klientów i dorzucił kilka fantastycznych opcji. Po raz pierwszy flagowego SUV-a można zamówić w wariancie sześcioosobowym z dwoma przepastnymi, niezależnymi fotelami w drugim rzędzie, zwanymi kapitańskimi.
Oczywiście, jeśli macie większą rodzinę, na liście opcji wciąż znajdziecie klasyczną wersję dla 7 osób, a standardem pozostaje sprawdzony układ pięciomiejscowy. Jeśli chodzi o to, ile paczek zmieścicie do kufra w drodze na wakacje, to pojemność bagażnika w Audi Q7 jest gigantyczna. Złożona kanapa robi z niego niemal luksusową bagażówkę o pojemności ponad 2075 litrów.
Panoramiczny dach i nagłośnienie Bang & Olufsen 4D
Prawdziwy efekt wow robią jednak gadżety. Nowością jest olbrzymi szklany dach panoramiczny, w którym nie znajdziecie już tradycyjnej, materiałowej rolety. Powlekane szkło samo odbija promienie UV, a wy możecie strefami zmieniać jego przezroczystość przyciskiem. Wieczorem z kolei wtopione w szybę LED-y tworzą klimat jak w luksusowym klubie. Dodajcie do tego nagłośnienie Bang & Olufsen 4D, gdzie przednie fotele wibrują na plecach zgodnie z basem z waszej ulubionej playlisty.
Zobacz także
To auto "gada" z innymi na drodze. Światła w samochodach Audi przestały tylko świecić. Reflektory digital Matrix LED potrafią teraz dosłownie rysować przed autem świetlny dywan, prowadząc kierowcę po pasie ruchu. Gdy nocą wrzucisz kierunkowskaz, na asfalcie obok wyświetli się specjalna animacja, ostrzegająca np. rowerzystów jadących w martwym polu.
Z tyłu jest równie kosmicznie, bo światła digital OLED pełnią teraz funkcję drogowego komunikatora. Wyobraźcie to sobie: stoicie spokojnie na końcu korka na autostradzie, a z tyłu pędzi auto, którego kierowca właśnie odpisuje na SMS-a. Q7 zorientuje się, że pojazd zbliża się za szybko, i w ułamku sekundy rozświetli wszystkie możliwe segmenty z tyłu, żeby obudzić zagapionego delikwenta.
To jedna z tych funkcji, które na papierze brzmią jak fajny gadżet, ale na drodze mogą uratować życie. Z tym zawieszeniem zapomnisz o dziurach w drodze Najnowsze Audi Q7 w ogóle ma tendencję do myślenia za kierowcę. Standardowe stalowe sprężyny ustępują miejsca adaptacyjnemu zawieszeniu pneumatycznemu, które w połączeniu z tylną osią skrętną maskuje gabaryty wozu na parkingu w galerii handlowej.
Cena nowego Audi Q7 w Polsce
Co więcej, "pneuma" czerpie dane z nawigacji GPS i uczy się trasy. Jeśli komputer wie, że za 100 metrów są wyboiste tory kolejowe, sam zmieni charakterystykę tłumienia, żeby nikt w środku nawet nie poczuł wstrząsu. Gigant z Ingolstadt przeszedł kawał solidnej ewolucji. Producent dorzucił tonę technologii tam, gdzie miała ona sens, nie psując jednocześnie tego, co w autach na długie dystanse najważniejsze – wygody i pewnego, mocnego napędu.
Czekamy teraz tylko, aż polski oddział marki zdradzi nam to, co najważniejsze. Mianowicie, jaka będzie cena nowego Audi Q7 nad Wisłą. Obstawiam, że tanio nie będzie, ale umówmy się – za taką uniwersalność po prostu warto zapłacić.






