Blokada policyjna.
Rosyjski artysta, Siemion Skrepetski, został zastrzelony w Białej Podlaskiej. Policja zatrzymała dwóch Białorusinów. Fot. Shutterstock

W związku ze śmiertelnym postrzeleniem Siemion Skrepetskiego w Białej Podlaskiej policja zatrzymała dwóch Białorusinów. Do 44-letniego Rosjanina oddano aż 5 strzałów. Choć oficjalnych zarzutów nie ma, prokuratura "bada ich związek" ze zdarzeniem.

REKLAMA

W poniedziałek 15 czerwca w Białej Podlaskiej zastrzelony został mężczyzna. Policji udało się ustalić tożsamość ofiary. "Ustaliśmy tożsamość mężczyzny, który zmarł po strzałach oddanych z broni palnej dziś przed godziną 10:00 na ul. Królowej Jadwigi w Białej Podlaskiej. Ofiara to 44-letni obywatel Rosji" – przekazali policjanci.

W sprawie zostali zatrzymani dwaj mężczyźni. Jak poinformowali przedstawiciele policji i prokuratury w trakcie briefingu prasowego, są to obywatele Białorusi – 33-latek i 37-latek. Zostali oni ujęci przez funkcjonariuszy w okolicy konsulatu kraju zarządzanego przez dyktatora Aleksandra Łukaszenkę. Zatrzymanie odbyło się wkrótce po zabójstwie, przed godziną 12:00.

W tej chwili mężczyznom nie postawiono zarzutów, natomiast trwają intensywne czynności śledcze mające ustalić ich potencjalny związek z morderstwem Rosjanina. Policja odwołała posterunki kontrolujące drogi wyjazdowe z miasta.

Funkcjonariusze wciąż apelują do mieszkańców, którzy w godzinach porannych przebywali w okolicy ul. Królowej Jadwigi, by przekazywali nagrania z wideorejestratorów na maila komendy. Ma to ułatwić działania śledczych.

Morderstwo z przyczyn politycznych?

Jak przekazała prokuratura, ofiarą jest Robert K., obywatel Rosji. Jak z kolei ustaliły media, mężczyzna działał pod pseudonimem Siemion Skrepetski. Do mężczyzny oddano łącznie pięć strzałów. Napastnik najpierw strzelił do Roberta K. trzy razy, by później podejść do niego i wykonać dodatkowe dwa strzały z bezpośredniej odległości.

Jeden z funkcjonariuszy zaznajomionych ze sprawą z Białej Podlaskiej stwierdził w rozmowie z Onetem, że zdarzenie mogło mieć wymiar egzekucji. Przedstawiciel prokuratury unikał jednak używania słowa egzekucja, a zwracając uwagę na charakter sprawy zasugerował: "wnioski pozostawiam państwu".

W tej chwili morderca Skrepetskiego jest ścigany z Artykułu 148 Kodeksu karnego. Według oficjalnego komunikatu policji i prokuratury, sprawa angażuje struktury państwowe. W sprawie nie został potwierdzony udział ABW.

Siemion Skrepetski był rosyjskim aktywistą i artystą

Siemion Skrepetski zaangażowany był w krytykę Kremla. W Polsce szukał azylu przed represjami ze strony rosyjskich władz. Wielokrotnie uderzał w moskiewską wierchuszkę ironicznymi happeningami. Tworzył również karykaturalne obrazy rosyjskich watażków.

Niedawno Siemion Skrepetski przeprowadził happening w Berlinie, gdzie przechadzał się niedaleko ambasady Federacji Rosyjskiej z karykaturą Putina i flagą Rosji przyczepioną do spodni. Artysta wyśmiewał zresztą nie tylko obecne działania Rosji i Władimira Putina. Narazić się on mógł również Ramzanowi Kadyrowowi, który bywa określany "katem Czeczenii", ponieważ jego grafiki wymierzone były również w przywódcę Czeczenii.

Dalsza część artykułu poniżej.

Jak informuje Onet, Siemion Skrepetski miał stale otrzymywać groźby, właśnie w związku z krytyką Ramzana Kadyrowa. Treść tych pogróżek publikował na swoim kanale na Telegramie. W trakcie briefingu prasowego przedstawiciele prokuratury nie odnieśli się do tych doniesień.

Czeczeński watażka dysponuje tzw. "szwadronami śmierci", którym przypisywane są liczne zabójstwa na terenie UE. W kontekście "czeczeńskiej listy śmierci" wskazywane są nazwiska takie jak: Mamichan Umarow, Umar Israiłow czy Zelimchan Changoszwili.

Szef Republiki Czeczeńskiej został także oskarżony w kontekście rosyjskiej inwazji o popełnienie zbrodni wojennych. Na temat jego działalności od lat wypowiadają się także organizacje zajmujące się kwestią praw człowieka. W 2006 roku ukazał się raport Human Rights Watch "Gorsze niż wojna: zaginięcia w Czeczenii – zbrodnia przeciwko ludzkości", który dotyczył m.in. stosowania tortur i porwań zlecanych właśnie przez Ramzana Kadyrowa i jego "kadyrowców".