
Czy prominentni politycy z Warmii i Mazur powinni korzystać z preferencyjnych stawek za wynajem nieruchomości należących do samorządu? Podczas ostatniej sesji sejmiku wybuchła burza. Radna Teresa Astramowicz-Leyk ujawniła nazwiska samorządowców, którzy wynajmują lokale w internacie jednej z olsztyńskich szkół. Za kilkaset złotych miesięcznie.
Sprawę, którą pierwotnie nagłośnił facebookowy profil "Taki jest Olsztyn", wywołała interpelacja radnej Teresy Astramowicz-Leyk. To politolożka i wykładowczyni akademicka, która w 2024 roku ponownie zdobyła mandat z list Koalicji Obywatelskiej. Nie przystąpiła jednak do klubu radnych. Jak opisywała olsztyńska "Gazeta Wyborcza", radna motywowała to "brakiem kompetencji nowego przewodniczącego sejmiku i chaosem".
W swoim wystąpieniu podczas ostatnich obrad sejmiku Astramowicz-Leyk wprost zakwestionowała moralną i prawną stronę całego procederu. Chodzi o lokale mieszkalne znajdujące się w budynku internatu Szkoły Policealnej im. prof. Zbigniewa Religi w Olsztynie. W stolicy regionu już mówi się o nowej aferze z cyklu "salony VIP". To nawiązanie do głośnej sprawy, gdy premier Donald Tusk grzmiał po aferze z domniemanym salonikiem VIP w Szpitalu Południowym w Warszawie.
Komfortowe metraże za grosze dla lokalnych polityków
Z oficjalnych odpowiedzi, jakie radna uzyskała z Urzędu Marszałkowskiego, wynika, że lokalni politycy mogą liczyć na wyjątkowo atrakcyjne warunki mieszkaniowe, w dodatku za niewielką stawkę. W zasobach internatu znajdują się mieszkania o powierzchniach 64 mkw., 54 mkw. i 30 mkw.
Udostępnione przez urząd szczegółowe zestawienia pokazują, że nie są to skromne pokoje jednoosobowe, a pełnowymiarowe mieszkania. Największe z nich składa się z sześciu pomieszczeń, średnie liczy pięć, a najmniejsze dysponuje dwoma pokojami. Miesięczny koszt najmu dla polityków – jak cytował wypowiedź radnej Twój Kurier Olsztyński – ma wynosić zaledwie 850 zł łącznie z kosztami (za dwa większe mieszkania) oraz 750 zł za lokal o powierzchni 30 mkw. Te kwoty mocno odbiegającą od realiów rynkowych w Olsztynie. Wystarczy zresztą sprawdzić, ile kosztuje teraz wynajem mieszkania.
Podczas sesji sejmiku Teresa Astramowicz-Leyk nie gryzła się w język i podała nazwiska osób, w tym zasiadających we władzach województwa, które korzystają z tych przywilejów. Z lokali należących do samorządu mają korzystać wicemarszałkini województwa Katarzyna Sobiech z KO (lokal o powierzchni 64 mkw.), członek Zarządu Województwa Robert Turlej z KO (54 mkw.) i radny sejmiku Jan Bobek (lokal 30-metrowy), który – jak podawała olsztyńska "GW" – w trakcie kadencji opuścił klub PSL, ale na stronie samorządu nadal widnieje jako jego członek.
Zobacz także
Radna ujawnia nazwiska i pyta o konflikt interesów
Radna domaga się jasnych odpowiedzi na pytanie, czy wynajmowanie samorządowych nieruchomości na tak preferencyjnych warunkach przez osoby piastujące wysokie stanowiska w samorządzie jest zgodne z przepisami ustawy o samorządzie województwa. W tle pojawiają się również pytania o potencjalny konflikt interesów oraz standardy etyczne, jakimi powinni kierować się publiczni oficjele.
– Panie marszałku, czy nie jest naruszana ustawa o samorządzie województwa? W dodatku, czy jest to etyczne i moralne? Moim zdaniem jest to naganne, by te osoby, radni, bogacili się z pieniędzy mieszkańców – grzmiała Astramowicz-Leyk w trakcie sesji.
Sprawa wpisuje się w szerszy kryzys zaufania do lokalnych władz – niedawny sondaż ujawnia niewygodną prawdę: po upadku Miszalskiego coś w Polakach pękło.
Dziennikarze z Olsztyna zwrócili się z pytaniami do marszałka województwa Marcina Kuchcińskiego, wicemarszałkini Katarzyny Sobiech, członka Zarządu Województwa Roberta Turleja i radnego Jana Bobka. Do tej pory nie otrzymali odpowiedzi. W komentarzach do podobnych spraw nie brakuje też mocnych tez, że kacykowie ukradli nam samorządy, a naród zaczął się budzić.






