
Miał być chroniony przez prawo i decyzję prezydenta Warszawy. Zamiast tego stracił pracę. Sygnalista z warszawskiego Zarządu Dróg Miejskich został zwolniony mimo przyznanego statusu i ustawowej ochrony. To kolejny w ostatnich tygodniach problem wizerunkowy, z którym będzie musiał zmagać się Rafał Trzaskowski.
Jak podaje Zero.pl, pracownik ZDM, "pan Piotr", który informował o możliwym marnotrawieniu publicznych pieniędzy i działaniach odwetowych wobec pracowników, otrzymał formalny status sygnalisty (przyznany przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego) 17 listopada 2025 roku.
Okazało się jednak, że ustawowa ochrona nie zdała egzaminu. Pracownik należącego do Warszawy zarządu został zwolniony niedługo później, 16 stycznia 2026 roku.
Warto przypomnieć, że nie dalej jak wczoraj, w czwartek 25 czerwca, prezydent Warszawy tłumaczył się przed Radą Warszawy z afery w Szpitalu Południowym i przypominał o wadze zgłaszania nieprawidłowości oficjalnymi kanałami.
Oficjalne kanały to kanał
Z relacji pana Piotra wynika, że w ZDM dochodziło do marnotrawienia miejskich pieniędzy. Po zgłoszeniu tego faktu do dyrektora Łukasza Puchalskiego, zespół pracowników, którego częścią był pan Piotr, zaczął być przez ZDM represjonowany.
Według tekstu Patryka Słowika i Jakuba Styczyńskiego sam sygnalista miał się spotkać z blokadą oprogramowania komputerowego, obniżeniem oceny związanej z dodatkiem motywacyjnym i ograniczeniem samej kwoty dodatku.
Co więcej, całemu zespołowi miało zostać narzucone niewykonywalne zadanie przygotowania systemu e-licytacji samochodów. Żadna z osób z zespołu nie posiada programistycznych kompetencji.
Ostatecznie, pomimo przyznanej ochrony, dyrektor ZDM wypowiedział panu Piotrowi umowę o pracę, po pięcioletniej współpracy. Jeśli chodzi o inne osoby z represjonowanego zespołu – jedna z nich samodzielnie się zwolniła, a druga została zdegradowana ze stanowiska biurowego do obsługi Strefy Płatnego Parkowania.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Jeśli doniesienia Patryka Słowika i Jakuba Styczyńskiego się potwierdzą, co zresztą ma szansę się wydarzyć, bo sprawa jest skierowana obecnie do sądu pracy, mówimy tu o poważnych naruszeniach wobec ustawy z dnia 14 czerwca 2024 r. o ochronie sygnalistów. Do sprawy nie odniósł się jeszcze Rafał Trzaskowski, który do późnych godzin nad ranem był obecny na Radzie Warszawy.
To kolejna duża afera, z której będzie musiał tłumaczyć się Rafał Trzaskowski
Prezydent Warszawy w związku z aferą wokół Szpitala Południowego ma za sobą kilka bardzo trudnych dni. Od czystek w rzeczonym szpitalu, przez kwestię "ginących ludzi" na SOR, "pokoiku VIP", "ośmiornicy Kierwińskiego", aż po gigantyczne spadki poziomu zaufania w sondażach – sytuacja wokół polityka robi się coraz bardziej gorąca. Ten się jednak nie poddaje.
O godzinie 3:27 w nocy z czwartku na piątek Rafał Trzaskowski poinformował bowiem o udzieleniu mu wotum zaufania i absolutorium przez warszawskich radnych. Obrady Rady miasta trwały do późnych godzin nocnych, w ich trakcie poruszone były tematy związane ze Szpitalem Południowym i dalszych działaniach w ramach rozwoju stolicy.






