Na Zakrzówku upolowali i ugrillowali chronionego węża. Więcej griilla nikt tam nie odpali
Polska Chorwacja zamknęła strefę grillową. Czarę goryczy na Zakrzówku przelał wąż z grilla Fot. Nahlik.Shutterstock

Polska kultura grillowania sięga bardzo daleko, ale i pozostawia wiele do życzenia. To, co za granicą często jest miłym spotkaniem w gronie rodziny i przyjaciół, u nas potrafi zmieniać się w głośne i wielogodzinne libacje. A nawet polowania na zagrożone gatunki. Zakrzówek miał tego dość.

REKLAMA

Zakrzówek w Krakowie, nazywany też Polską Chorwacją ze względu na lazurowy kolor wody, to fenomen na skalę europejską. Dawny kamieniołom zmienił się w malownicze kąpielisko z pływającymi pomostami i przepiękną scenerią do wypoczynku. Niestety część tego miejsca pokonała polska mentalność.

Koniec grillowania na Zakrzówku w Krakowie. Po polowaniu na węża była to jedyna słuszna decyzja

Kąpielisko otwarto w tym miejscu kilka lat temu. Od tego momentu Zakrzówek stał się letnią perełką Krakowa, która jednak budzi wiele dyskusji. W tym sezonie może tam wypoczywać maksymalnie 300 osób równocześnie. To oburza mieszkańców, którzy stają w ogromnych kolejkach, nie mogąc skorzystać z atrakcji, za którą płacą podatkami każdego roku grube miliony.

Kolejki generowane są przez krakusów, ale i turystów krajowych oraz zagranicznych. Miejsce to zyskało bowiem międzynarodowy rozgłos i w upalne dni po prostu każdy chce się nim nacieszyć. Przy twardych limitach prowadzi do licznych spięć i utrudnień. To klasyczny przykład problemu masowej turystyki. Przyczyną awantur na Zakrzówku była również znajdująca się w okolicy strefa grillowa.

Mieszkańcy miesiącami narzekali na hałas, który utrudniał im życie. Długie grillowanie dużych grup popijających alkohol kończyło się często pozostawieniem na miejscu masy śmieci, ale i biwakowaniem, które jest jawnym łamaniem lokalnego regulaminu. Jednak dzicz (zwana też grillującymi znajomymi) poszła tam znacznie dalej. Grillujący upolowali tam bowiem gniewosza plamistego, węża objętego ścisłą ochroną w Polsce. Jeden z najrzadszych gatunków w kraju trafił na ruszt, ale jego ofiara nie poszła na marne.

Polacy nie potrafią zachować się przy grillu. Strefy potrzebne, ale rodzą problemy

To właśnie ofiara złożona z węża – a dodajmy, że Zakrzówek znajduje się w granicach Bielańsko-Tynieckiego Parku Krajobrazowego – przypieczętowała decyzję o stałym usunięciu tam strefy grillowej. Zarząd Zieleni Miejskiej w Krakowie poinformował o usunięciu stamtąd całej infrastruktury.

W komunikacie dodano jednak, że przyszłość kolejnych stref grillowych w Krakowie pozostaje trudnym tematem. Zainteresowanie nimi jest bowiem ogromne. Każde takie miejsce jest bardzo licznie odwiedzane. Z drugiej jednak strony hałas, alkohol, śmieci i zapach dymu od rana do nocy stały się ich wizytówkami, przez co mieszkańcy kolejnych dzielnic nie chcą ich powstania. Nawet Zarząd Zieleni przyznaje, że to wyjątkowo trudny temat.

I nareszcie mamy punkt, który łączy warszawiaków i krakusów. W stolicy strefy grillowe budzą równie wiele kontrowersji co pod Wawelem. Bo z jednej strony każdy lubi wyjść i spędzić czas ze znajomymi w plenerze, a z drugiej – dzicz, która potrafi rozgościć się w takich punktach, jest straszna.

Idealnym przykładem takiego czarnego grillowego punktu na mapie Warszawy jest Park Bródnowski. Strefa najpierw była w pobliżu komendy, a później przeniesiono ją w okolice ulicy Chodeckiej. Utworzenie strefy z betonowymi grillami było elementem Budżetu Obywatelskiego i okazało się równocześnie sukcesem i porażką.

Inicjatywa ta przyciąga tłumy. W gorące dni wszystkie miejsca są zajęte, a grillowanie trwa od wczesnego ranka do późnych godzin nocnych. Efekt? Smród dymu, śmieci i hałas, które utrudniają życie okolicznym mieszkańcom. W czerwcu ruszyła nawet specjalna ankieta, która zbierała opinie na temat tego miejsca. Może to wstęp do zaproponowania zmian, które ułatwią wszystkim funkcjonowanie w tej okolicy.