Książulo skrytykował Hotel Gołębiewski
Hotel Gołębiewski w Pobierowie wywołuje wiele kontrowersji Fot. Gołębiewski Pobierowo

Książulo opublikował nagranie z pobytu w nowo otwartym Hotelu Gołębiewski w Pobierowie, za który zapłacił niemal 5 tysięcy złotych. Z powodu złych warunków twórca zażądał zwrotu kosztów i opuścił obiekt. Afera wywołała reakcję UOKiK-u, który instruuje Polaków, jak walczyć o swoje prawa w podobnych sytuacjach.

REKLAMA

Wizyta Książula nad Bałtykiem miała być testem oferty nowo otwartego hotelu Gołębiewski. Szybko skończyła się jednak skandalem: youtuber, który zapłacił prawie 5 tys. zł za noc, zastał w apartamencie kilka usterek. Najbardziej uciążliwa okazała się niedziałająca klimatyzacja, która zamieniła pokój w rozgrzaną do ponad 30 stopni saunę.

Gdy z kranu zaczęła dodatkowo lecieć brązowa woda, a obsługa nie była w stanie zagwarantować nowego, sprawnego pokoju, influencer zdecydował się na zakończenie pobytu. Hotel zwrócił mu pieniądze, lecz sprawa szybko zaczęła żyć własnym życiem w mediach społecznościowych, wywołując nawet komentarz UOKiK-u.

Hotel Gołębiewski tłumaczy się z afery

Po publikacji filmu na hotel szybko spadła fala krytyki. Komentujący zwracali uwagę na ceny pokoi hotelu w Pobierowie, które wynoszą nawet kilka tysięcy za jedną noc. W sieci pojawiły się też głosy analizujące, czy Książulo przesadził w hotelu Gołębiewski i czy luksusowy hotel padł ofiarą "przypadkowo nakręconej aferki".

Przypomnijmy też, że hotel Gołębiewski zareagował na film Książula i dyrekcja wydała oświadczenie. Przedstawiciele obiektu wyrazili ubolewanie z powodu faktu, że pobyt nie spełnił oczekiwań gości. Jednocześnie zapewniono, że przed udostępnieniem pokoi przeprowadzono testy, które nie wykazały nieprawidłowości.

W rozmowie z naTemat.pl jedna z mieszkanek stwierdziła, że "od kilku tygodni trwa dziwna nagonka na hotel Gołębiewski". Głos zabrał też m.in. sołtys Pobierowa, który starał się rzucić nowe światło na sprawę. Podkreślił, że budynek został uruchomiony niedawno i do tej pory nie funkcjonował przy tak dużym obłożeniu. Nałożyły się na to niespodziewanie wysokie temperatury. Gdy w jednym momencie wielu gości uruchomiło klimatyzatory, system został przeciążony. Zdaniem sołtysa, ze względu na weekendowy czas usterki, sprowadzenie specjalistów na miejsce mogło okazać się wyzwaniem.

UOKiK radzi, jak reklamować pobyt

Do dyskusji włączył się również Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. W komunikacie na Instagramie urzędnicy odwołali się do sytuacji influencera, wskazując jego postawę jako przykład egzekwowania praw konsumenckich. UOKiK przypomniał, że każdy gość, który płaci za nocleg, zawiera z hotelem umowę. Brak klimatyzacji, awaria instalacji wodnej, brudna łazienka czy niespodziewany remont za ścianą są niedopełnieniem warunków tej umowy.

Co zatem należy zrobić, gdy warunki w hotelu odbiegają od zapewnień? UOKiK przygotował specjalną instrukcję. Po pierwsze: zbieraj dowody na miejscu. Pierwszym krokiem powinno być wykonanie dokumentacji, która potwierdzi problem. O wadach należy poinformować recepcję lub menedżera, jasno precyzując swoje oczekiwania.

Jako konsumenci mamy prawo domagać się zmiany pokoju na wolny od wad, obniżenia ceny za pobyt lub jego skrócenia z pełnym zwrotem kosztów za niewykorzystane dni. Sam hotel może również zaoferować alternatywne zadośćuczynienie. Może nim być np. darmowy wstęp do strefy SPA czy kolacja na koszt obiektu. Jeżeli próby polubownego załatwienia sprawy nie przyniosą rezultatu, kolejnym krokiem powinno być złożenie reklamacji w formie pisemnej. Jeżeli reklamacja zostanie odrzucona, pomóc może Rzecznik Konsumentów bądź Europejskie Centrum Konsumenckie.