
Sezon wakacyjny kojarzy nam się z beztroskimi podróżami, smacznym jedzeniem i błogim relaksem. Jednak cała ta sielanka może zostać przerwana w momencie, kiedy lotnisko zostaje zamknięte, a loty masowo odwołane. Właśnie taki los spotkał Polaków wybierających włoską wyspę.
Etna pokazała całą swoją potęgę i już na początku wakacji sparaliżowała ruch lotniczy na Sycylii. Port został zamknięty w niedzielę 5 lipca, a po nocnych wyrzutach pyłów i dymu jego pracy nie udało się wznowić także w poniedziałek 6 lipca. To doprowadziło do odwołania setek lotów, w tym kilku do Polski. Wtorek 7 lipca także nie zapowiada się optymistycznie.
Lotnisko w Katanii we Włoszech zamknięte do odwołania
Sytuacja na Sycylii miała zmieniać się dynamicznie, a pozostaje równie zła, co była. Pierwotnie władze portu miały nadzieję, że jego pracę uda się wznowić już w poniedziałek 6 lipca. Pierwszy komunikat mówił o powrocie lotów o godzinie 12:00, później przeniesiono to na godzinę 14:00, a ostatni komunikat mówił o godzinie 18:00.
Niestety warunki nie pozwoliły na ponowne przywrócenie lotów, a samoloty zostały uziemione. W najnowszym komunikacie przekazano, że pierwsze maszyny odlecą z lotniska w Katanii najwcześniej we wtorek o godzinie 10:00.
"W związku z działaniami wulkanicznymi przerwanie wszystkich przylatujących operacji lotów oraz kompletna blokada odlotów pozostaje na chwilę obecną do jutra do godziny 10:00 czasu lokalnego. Pasażerowie proszeni są o nie wybieranie się na lotnisko, chyba że po zweryfikowaniu z linią lotniczą stanu lotu" – przekazało w oficjalnym komunikacie lotnisko w Katanii.
Zobacz także
Wizz Air i Ryanair masowo odwołują loty. Polacy utknęli we Włoszech
Tylko wczoraj z powodu wyrzutu chmury dymu i popiołu z krateru Etny odwołano aż siedem lotów do Polski. Oznacza to, że swój pobyt na wyspie musiało przedłużyć ok. 1200 osób, a nawet więcej, bo Włochy (w tym Sycylia), to jeden z naszych ulubionych kierunków wakacyjnych. A dodajmy, że odwołane loty zdarzały się także w niedzielę i nie dotyczyły wyłącznie Polaków, co tylko nawarstwia problem. Wtorkowe przedłużenie się utrudnień także nie ułatwi sytuacji.
O godzinie 8:45 miał wystartować samolot linii Wizz Air do Katowic. Lot został odwołany. O godzinie 9:05 był zaplanowany lot Ryanair do Warszawy-Modlina. Ten lot także anulowano. Kolejny samolot Irlandczyków miał o godzinie 9:35 polecieć do Krakowa. Jego pasażerowie także nie oderwą się dzisiaj od płyty.
Przewoźnicy chyba nie wierzą w to, że lotnisko zostanie otwarte o godzinie 10:00. W systemie portu widać bowiem, że odwołane są niemalże wszystkie loty do godziny 12:50. Polakom zostaje więc spoglądanie w kierunku nieba i Etny. Na wtorek zaplanowane są bowiem loty Wizz Air do Warszawy o godzinie 17:15 i do Gdańska o godzinie 22:55. Przyszłość tych połączeń pozostaje niepewna. Ważną kwestią będzie także zorganizowanie lotów powrotnych dla wszystkich, którzy już teraz utknęli na Sycylii.
Z niepokojem na rozwój sytuacji patrzą również ci, którzy dopiero mieli lecieć na tę piękną wyspę. Lotnisko pozostaje całkowicie zamknięte, co oznacza, że nie można stamtąd wystartować, ale i nikt nie może tam wylądować. Alternatywą pozostają loty do i z Palermo lub Trapani, ale ich przepustowość jest ograniczona. Natomiast na lądzie można polecieć do lub z Lamezii Terme, którą od Sycylii dzieli ok. 275 kilometrów. Warto też pamiętać, że na Sycylii często dochodzi do wstrzymania lotów po wybuchu Etny.






