Zamiast tłumów – cisza i spokój
Tradycyjny klimat bez masowej turystyki Fot. Georgios Tsichlis/Shutterstock

Popularne kierunki takie jak Teneryfa, Santorini i Capri przeżywają właśnie najazd turystów. To nie wszystko: ceny na miejscu zwalają z nóg. Na szczęście tuż obok najpopularniejszych kurortów wciąż kryją się ciche wyspy, które oferują te same (o ile nie lepsze) przeżycia za ułamek ceny.

REKLAMA

Europejskie wyspy od lat przyciągają podróżnych szukających słońca i odpoczynku, a przewoźnicy regularnie rozwijają siatki połączeń na najpopularniejszych trasach. Jednak z roku na rok najsłynniejsze wyspy stają się coraz bardziej zatłoczone, tracąc swój dawny urok na rzecz masowej turystyki. W wielu miejscach w Europie zjawisko to wywołuje sprzeciw lokalnej społeczności. Wytypowano już nawet listę krajów, które, choć uwielbiane przez turystów, same nie traktują ich wizyty jako coś przyjemnego.

Wybór mniejszego sąsiada znanego kurortu to prosty sposób na odzyskanie magii wakacji. Zamiast stać w kolejkach do zdjęć i przepłacać na każdym kroku, można cieszyć się lokalną gościnnością bez innych urlopowiczów.

Gdzie szukać spokoju w te wakacje? Wyspy, które zaskakują

Zamiast zadeptanych klasyków, warto postawić na pięć wyspiarskich perełek wytypowanych przez "Euronews" jako świetne alternatywy dla najbardziej popularnych kierunków.

Jeżeli chcielibyście w tym roku jechać na Teneryfę, warto zamiast niej wybrać na przykład La Gomerę. Jest to druga najmniejsza wyspa Kanarów, która zachwyca wulkanicznymi szlakami i czarnym piaskiem bez wielkich hoteli i tłumów. Zamiast popularnej chorwackiej wyspy Hvar, warto dać szansę wyspie Šolta. Jest to położona zaledwie godzinę drogi promem od Splitu wyspa, na której życie wciąż toczy się w powolnym rytmie.

QUIZ: Robisz tak na wakacjach? Sprawdź, czy mogą Cię uznać za "turystę niskiej jakości"

Quiz

1 / 1 Czy na wczasach all inclusive korzystasz tylko z oferty hotelowej? Nie wychodzisz z obiektu, aby zjeść "na mieście", odwiedzić kluby, zakupić pamiątki lub zwiedzić lokalne atrakcje?

Turyści pragnący poczuć klimat Santornini nie zawiodą się, odwiedzając Serifos. Jest to wyspa, na której nie ma lotniska i infrastruktury przygotowanej pod masową turystykę, przez co zachowała ona tradycyjny grecki klimat i biało-niebieską architekturę. Nie zabraknie tam również malowniczych plaż. Procida oferuje z kolei te same widoki co Capri, ale jest też o wiele cichsza i tańsza. Zamiast popularnej Skye w Szkocji miłośnicy natury powinni z kolei sprawdzić, co ma do zaoferowania Luing. Jest to dzika szkocka wyspa w Hebrydach Wewnętrznych, którą zamieszkuje zaledwie kilkaset osób.

Masowa turystyka to problem zarówno mieszkańców, jak i turystów

Masowy najazd turystów potrafi całkowicie odebrać radość z podróżowania, co najbardziej daje się we znaki w szczycie sezonu. Ofiarą własnej popularności pada na przykład albański Ksamil, który został okrzyknięty nowym rajem Polaków. Na całym świecie znajdziemy także mnóstwo miejsc zadeptanych przez tłumy turystów próbujących uchwycić dokładnie ten sam kadr znany z mediów społecznościowych. Świetnym przykładem tego zjawiska jest watykańska dziurka od klucza z widokiem na kopułę Bazyliki św. Piotra, do której turyści ustawiają się w kolejkach. Podobnie dzieje się na Santorini, której ulice co roku są całkowicie blokowane przez urlopowiczów polujących na instagramowe ujęcie z białą architekturą.

Zdjęcia to jednak najmniejszy problem. Niekontrolowane inwestycje w mieszkania na wynajem krótkoterminowy, a także wszechobecny hałas i tłok to zjawiska realnie wpływające na komfort życia osób, którym przyszło na stałe mieszkać w turystycznych miejscowościach.