Kanapki na plaży we Włoszech
Plaża we Włoszech Fot. Neirfy/Shutterstock

Włoskie kurorty wypowiedziały wojnę... domowym kanapkom. Służby na plażach zaczęły przyglądać się wczasowiczom, a za wyciągnięcie własnego prowiantu można teraz usłyszeć oficjalne upomnienie.

REKLAMA

Do eskalacji doszło w miejscowości Vieste w regionie Apulia. Jak podaje "The Guardian", trzydziestopięcioletnia kobieta, która wybrała się na plażę z dwójką dzieci, zapłaciła za leżaki oraz parasol, myśląc, że zapewniła sobie spokój na cały dzień. Jednak gdy w porze lunchu wyciągnęła zrobione w domu kanapki, podeszła do niej obsługa kąpieliska. Kobieta została upomniana, ponieważ na terenie plaży wprowadzono zakaz wnoszenia własnego jedzenia.

Kanapki szkodzą wizerunkowi. Branża nie chce plażowych pikników

W całej tej aferze chodzi o prywatną plażę. Sprawa szybko trafiła do mediów i wywołała awanturę, w której głos zabrało nawet włoskie stowarzyszenie branży turystycznej Assoturismo Capitanata.

Przedsiębiorcy nie chcą przepraszać za swoje zasady. Uważają, że tradycja przynoszenia własnego prowiantu niszczy to, na co pracowali latami. Przewodniczący organizacji, Nicola Ragno, stwierdził, że domowe posiłki „szkodzą wizerunkowi” nowoczesnych ośrodków. Zauważył przy tym, że turyści wnoszą na plaże całe obiady. Zdaniem właścicieli, którzy inwestują miliony w infrastrukturę, takie zachowanie jest niedopuszczalne.

Kto ma prawo do morza? Awantura o plaże we Włoszech

Gdy wydawało się, że turyści zostaną zmuszeni do kupowania dań w plażowych barach, do akcji wkroczyły władze. W obronie kobiety i milionów innych plażowiczów stanął sam prezydent regionu Apulia, Antonio Decaro. W opublikowanym na Facebooku nagraniu nie krył zaskoczenia i oburzenia argumentami przedsiębiorców.

Decaro przypomniał właścicielom kurortów, że ceny wynajmu samych leżaków są już i tak wygórowane. "Nikt nie może ci zabronić jedzenia na plaży posiłków, które przyniosłeś z domu", mówi.

Kontrowersyjne zakazy na plaży to nic nowego

Sytuacja z jedzeniem na włoskiej plaży nie jest pierwszą aferą, która wywołała duże kontrowersje. Jakiś czas temu w innym regionie poszło jednak o zarządzenia nie przedsiębiorców, lecz samego burmistrza.

Na plaży Punta Molentis w gminie Villasimìus władze zdecydowały, że w szczycie upałów plażowicze nie mogą rozstawiać na piasku parasoli przeciwsłonecznych ani innych osłon. Zakaz miał jednak swoje wyjątki – z cienia legalnie mogli korzystać wyłącznie seniorzy powyżej 65. roku życia oraz rodziny z dziećmi poniżej 10 lat. Pozostali turyści zostali skazani na wypoczynek w pełnym słońcu. Jak donosił włoski serwis "RaiNews", to nie był koniec utrudnień na tej plaży: za sam wstęp na Punta Molentis trzeba zapłacić 10 euro od osoby, a na teren kąpieliska nie wolno było wchodzić z plecakami ani lodówkami turystycznymi.

Powodem tych kroków była chęć ratowania ekosystemu po pożarach, które nawiedziły wyspę w 2025 roku. Jednak w mediach społecznościowych bardzo szybko wybuchła burza i fala komentarzy na temat tych absurdalnych restrykcji. Krytyka była tak potężna, że władze musiały skapitulować: burmistrz podpisał rozporządzenie wycofujące limity i obecnie każdy może przynieść na plażę jeden własny parasol.