
Sytuacja w Prawie i Sprawiedliwości od kilku dni jest co najmniej nerwowa. A wszystko za sprawą nowego zakazu od kierownictwa partii, dotyczącego przynależenia jej członków do innych stowarzyszeń politycznych. Niektórzy się wyłamali, a Jarosław Kaczyński musiał zacząć apelować o "chwilę oddechu i łyk zimnej wody".
Wszystko zaczęło się w środę, 15 lipca, od nowego postanowienia kierownictwa PiS, które zakazuje pozostałym członkom partii przynależenia do innych politycznych stowarzyszeń. Z polecenia wyłamał się dawny ulubieniec Jarosława Kaczyńskiego – Mateusz Morawiecki. Wszystko wskazuje na to, że były premier nie zamierza rezygnować ze swojego Stowarzyszenia Rozwój Plus, które uruchomił w kwietniu. Teraz prezes PiS musiał więc uderzyć już w mocniejszy ton swoich próśb.
Wymowny wpis prezesa Prawa i Sprawiedliwości
Jarosław Kaczyński próbuje ratować sytuację, ale chyba mu nie wychodzi. W niedzielę 19 lipca prezes PiS zamieścił w mediach społecznościowych wymowny wpis do swoich kolegów partyjnych. Lider ugrupowania postanowił bezpośrednio zareagować na publiczne dyskusje i tarcia, które w ostatnich dniach zaczęły otwarcie dzielić polityków formacji opozycyjnej.
"Apeluję do moich koleżanek i kolegów o chwilę oddechu i łyk zimnej wody. Wróg jest w innym miejscu, a widząc tego rodzaju publiczne dyskusje, zaciera ręce. Czy naprawdę chcemy dostarczać naszym oponentom powodów do satysfakcji?" – rozpoczął Jarosław Kaczyński.
O ile początek wpisu wydawał się być łagodzącym sytuację, to jego kolejna część wygląda już bardziej jak szpila wbita w co poniektórych. Szef Prawa i Sprawiedliwości nie krył rozczarowania postawą części działaczy partii.
"W naszej partii są niestety tacy, którzy tę partię rozbijają, i są tacy, którzy dążą do tego, by nasze środowisko trwało i umacniało się. Trzeba jednak wciąż wierzyć, że istnieje możliwość porozumienia. Tylko zjednoczeni wygramy, a Polska potrzebuje dzisiaj realnego planu naprawy i strategii rozwoju na przyszłość. Polacy nam nie wybaczą, jeśli zaprzepaścimy tę szansę" – apelował.
Na końcu Jarosław Kaczyński dał do zrozumienia, że inicjatywy tworzone przez parlamentarzystów nie muszą się kończyć, ale powinny przyjąć formę zintegrowaną z oficjalną strukturą, zamiast funkcjonować obok niej.
"Uchwalone reguły i decyzje Prezydium Komitetu Politycznego z 15 lipca br. obowiązują, ale nie oznacza to, że aktywność obecnych członków stowarzyszenia nie może przybrać innego, wewnątrzpartyjnego charakteru. Potrzebna jest tylko dobra wola i brak publicznych kłótni" – zakończył swój wpis Jarosław Kaczyński.
Zobacz także
Sprzeciw Morawieckiego i stanowisko Stowarzyszenia Rozwój Plus
Warto przypomnieć, że Mateusz Morawiecki odniósł się do decyzji kierownictwa tuż po jej ogłoszeniu. Były szef rządu nie oświadczył wówczas, że Stowarzyszenie Rozwój Plus kończy działalność. Zamiast tego zaprezentował oficjalny manifest swojego projektu. Według polityka organizacja ta to miejsce, "w którym Polacy chcą rozmawiać o przyszłości, przedstawiać konkretne rozwiązania i docierać do ludzi, którzy dziś oczekują od polityki przede wszystkim rozwoju, bezpieczeństwa i ambitnej wizji państwa”. Swój wpis zakończył jasną deklaracją:
"Mamy unikalną szansę zbudowania Wielkiej Polski, o jakiej marzyły pokolenia. Nie możemy stracić z oczu tego celu tonąc w bagnie konfliktów. Taki jest i pozostanie cel działań Rozwoju Plus".
Postawa byłego premiera jasno pokazuje, że nie ma on zamiaru podporządkować się nowym wytycznym. Podobne stanowisko otwarcie prezentują również inni członkowie stowarzyszenia. Taki opór nie dziwi, biorąc pod uwagę, że już w kwietniu – kiedy projekt dopiero startował – atmosfera wokół niego była niezwykle napięta i wywołała spory popłoch w szeregach PiS. Wewnętrzne dyskusje stają się coraz bardziej jawne, a oficjalne zakazy prezydium partii, jak na razie, nie doprowadziły do wygaszenia tej inicjatywy.






