
Tatry cieszą się coraz większym zainteresowaniem. Na górskie wędrówki udają się Polacy, ale i zagraniczni turyści odwiedzający nasz kraj znacznie częściej szukają tam kontaktu z naturą. Szkoda tylko, że w parze z ciekawością widoków i natury nie idzie szacunek oraz respekt dla przyrody. A oliwy do ognia dorzucają komentujący.
Sezon w Tatrach trwa w najlepsze, a wraz z nim rozpoczął się i festiwal głupoty. Okiełznanie tysięcy turystów, którzy każdego dnia wylewają się na tamtejsze szlaki, jest nierealne, ale i skala wykroczeń wydaje się być coraz większa, albo przynajmniej coraz bardziej nagłaśniana. Tylko w miniony weekend setki tysięcy osób widziały, w jak głębokim poważaniu zagraniczni turyści mają naszą przyrodę.
W Tatrach lato w pełni. Z chronionych stawów zrobili sobie plażę
Tatrzański Park Narodowy to obszar, na którym chroni się przyrodę – jej faunę i florę. Właśnie dlatego nie można schodzić ze szlaków. Kategorycznie zakazane jest również kąpanie się w tamtejszych jeziorach. Tak, nawet moczenie stóp jest tam niedozwolone. Przynajmniej w teorii, bo praktyka nieraz już pokazała, że turyści tej zasady nie respektują.
Profil @Tatry_official na TikToku tylko w ten weekend pokazał dwa rażące naruszenia na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego. W obu przypadkach turyści, ignorując nasze przepisy, w najlepsze opalali się i pływali w tatrzańskich stawach. Pojawił się jednak inny problem. Jak donoszą autorzy wpisów, regulamin parku łamali obcokrajowcy i doskonale wiedzieli, że postępują niewłaściwie.
"Chłopcy na nagraniu byli z Holandii i wiedzieli o zakazie. Prawie każdy polski turysta zwracał im uwagę" – czytamy w opisie filmu, który nagrano w jednym z najważniejszych miejsc w polskich górach, a mianowicie w Dolinie Pięciu Stawów. Kąpiel miała miejsce pod samym schroniskiem, a materiał tylko na tej platformie wyświetlono ponad 600 tys. razy.
Na tym jednak problem się nie skończył. W niedzielę w mediach społecznościowych pojawiło się kolejne nagranie plażujących w Tatrach turystów. "Jeśli możecie kąpać się w swoich górach, róbcie to tam, gdzie jest to dozwolone. W Tatrach kąpiel w tatrzańskich jeziorach jest surowo zabroniona i ten zakaz należy bezwzględnie respektować" – podkreślali autorzy. I tu pojawił się drobny problem. Nawet część Polaków zarzucała, że TPN powinien pozwolić na takie kąpiele, bo za granicą można. Szkoda, że mówią o przepisach, których w pełni nie znają.
Pływanie w Tatrach jest zabronione. W Austrii i Szwajcarii też, ale nie wszędzie
"A może ten absurdalny zakaz po prostu usunąć. Tak blisko nas są Bałkany czy Szwajcaria, wszędzie ludzie wchodzą do górskich jezior. W Tatrach wszystko zabronione i co drugi na szlaku to samozwańczy strażnik parku i ekspert od przygotowania do wyjścia w góry" – brzmiał jeden z licznych komentarzy. Podobnych głosów o pozwolenie na pływanie w tatrzańskich zbiornikach było więcej, a komentujący chętnie przywoływali właśnie przykład Szwajcarii czy Austrii.
Jednak umknął im jeden ważny szczegół. Tatrzański Park Narodowy obejmuje teren pod ścisłą ochroną. Równocześnie nie każdy fragment Alp w Szwajcarii czy Austrii jest objęty tak rygorystycznymi zasadami. I w tym tkwi różnica. Tam, gdzie staw znajduje się poza rezerwatem, kąpiel jest dopuszczalna. Ale na terenie parku narodowego obowiązują już takie same zakazy jak u nas. Ewentualnie zdarza się też, że władze parku wyznaczają jedynie niewielkie kąpieliska na terenach parków, w których można pływać.
Zobacz także
A skąd takie zasady w naszych górach? Tylko w czerwcu 2026 roku w Tatrach sprzedano 558 721 biletów. W lipcu 2025 roku tamtejszymi szlakami wędrowało 794 017 osób posiadających wejściówki na teren parku. I teraz wyobraźcie sobie, że tylko część z nich postanowi wykąpać się w tatrzańskim stawie. Każdy pływak jest pokryty filtrami SPF, żeby się nie spalić, strój kąpielowy lub ubrania ma wyprane w klasycznym proszku do prania, a ciało po wędrówce pokryte potem. To wszystko będzie miało wpływ na zawartość i czystość wody w Tatrach. Ilość bakterii błyskawicznie doprowadzi np. do wykwitu sinic. Tym bardziej że większość tych zbiorników to wody stojące, gdzie tempo namnażania bakterii, glonów itp. jest znacznie szybsze niż w wodach płynących, które stale się mieszają.
Właśnie dla zachowania wysokiej jakości wody i jak najlepszego środowiska dla mieszkających tam gatunków utrzymywany jest zakaz kąpieli w tatrzańskich jeziorach oraz stawach. I to się nie zmieni. Obawiam się jednak, że tak długo, jak maksymalna kara za kąpiel w Tatrach pozostanie na śmiesznie niskim poziomie od 50 do 500 zł, nie zmieni się także podejście turystów. Niektórzy będą woleli zapłacić mandat i cieszyć się własną wygodą i komfortem, niż chronić przyrodę. Mandat w Tatrach Słowackich, gdzie kara sięga nawet 3000 euro (około 12 784,20 zł), odstrasza o wiele skuteczniej. I może to właśnie kary, a nie opłaty dla wszystkich turystów należałoby podnieść?






