
W Tatrach hulaj dusza, piekła nie ma. Kolejni turyści jawnie łamią regulaminy, chodzą poza szlakami i stanowią zagrożenie dla siebie oraz otoczenia. A na koniec jeszcze chwalą się tym w sieci. Czy policja i TPN kiedykolwiek zrobią z tym porządek?
Tatry są piękne, majestatyczne, dają możliwość przekraczania własnych granic, ale i wielkie poczucie wolności. Tylko że aby z tego korzystać, trzeba uszanować miejsce, w którym się jest. Tymczasem mam wrażenie, że coraz więcej osób specjalnie łamie podstawowe zasady i chwali się tym w sieci, żeby tylko zabłysnąć. Nie boją się kar ani konsekwencji, bo i szansa na ich złapanie jest niewielka.
Nowy wybryk w Tatrach stawia bezpieczeństwo turystów pod znakiem zapytania
Wraz z rozpoczęciem sezonu na wędrówki po Tatrach powinien ruszać również plebiscyt na najgłupsze zachowanie turystów. W tym roku na razie mocnymi kandydatami byli turyści, którzy po tatrzańskim stawie pływali pontonem. Mocną pozycję mają również panie, które postanowiły nakarmić lisa nad Czarnym Stawem Gąsienicowym.
Teraz sieć obiega kolejne nagranie. Widać na nim młodego mężczyznę, który wspiął się na element konstrukcyjny kolei linowej zabierającej turystów na szczyt Kasprowego Wierchu. Przebiega tamtędy zielony szlak, więc to, że turyści pojawiają się w okolicy, nie jest nowością. Ale wspinanie się na elementy konstrukcyjne jest surowo zabronione.
Wideo pojawiło się w mediach społecznościowych, a w ramach przestrogi udostępnił je profil @Tatry_Official. Podobnie jak autorzy tego profilu zgadzam się, że mężczyzna z nagrania zachował się brawurowo i nieodpowiedzialnie, wspinając się na konstrukcję. Wystarczyła chwila nieuwagi, żeby doszło do wypadku. Dodatkowo dokonał on rzeczy nielegalnej i jeszcze pochwalił się tym w sieci. Najgorsze jest jednak to, że pokazał, że da się to zrobić, i dał sygnał innym. A to już poważne zagrożenie nie tylko dla lekkomyślnych wspinaczy.
Gdzie jest TPN, policja i monitoring? Takie sytuacje zwłaszcza w Tatrach nie powinny mieć miejsca
Żyjemy w bardzo dziwnych i niepewnych czasach. Za naszą granicą trwa wojna, a akty sabotażu jeszcze do niedawna sprawiały, że baliśmy się wsiąść do pociągu czy wyjść na spacer do lasu. Tymczasem okazuje się, że wspięcie się na kolej linową, na którą dziennie wjeżdża ok. 3 tys. osób, nie jest niczym trudnym.
Zobacz także
Tym razem zrobił to młody chłopak, żeby pochwalić się lekkomyślnością w mediach społecznościowych. Ale skąd gwarancja, że następnym razem nie zrobi tego ktoś, kto będzie chciał nam zaszkodzić? I oczywiście na miejscu odbywają się codzienne i sezonowe kontrole, tylko że dla zdeterminowanych może to nie być przeszkoda.
Drugą kwestią, która niezmiennie budzi wątpliwości, jest karanie sprawców takich występków. Schodzenie ze szlaku, pływanie w stawach itp. to problemy Tatr będące niemalże na porządku dziennym. W wakacje w zasadzie nie ma tygodnia, żeby ktoś nie opublikował nagrania z ludźmi kąpiącymi się w stawie. Tak długo, jak nikt nie zajmie się ich karaniem, nie będzie mowy o poprawie sytuacji w górach.
Dokładnie to samo dotyczy łapania osób, które wspinają się na krzyż na Giewoncie czy właśnie konstrukcje będące częścią kolei na Kasprowy Wierch. Łapanie, przykładne karanie i nagłaśnianie udanych akcji to jeden z niewielu sposobów na dotarcie do ludzkiej świadomości i zmianę podejścia. W dzisiejszych czasach, kiedy znaczna część z nas uważa, że wszystko im się należy i mogą wszystko, klasyczne tłumaczenie i rozmowy już niczego nie dadzą. Widać to w działaniach TPN i policji od lat.






