Leżaki z włoskim logo w Albanii
Włoskie leżaki znalazły się na plaży w Albanii Fot. Ms VectorPlus/Shutterstock

Setki leżaków o wartości dziesiątek tysięcy euro zniknęły dwa lata temu z włoskiego klubu sportowego. Niespodziewanie odnalazły się po drugiej stronie morza na albańskiej plaży. Afera wyszła na jaw przez media społecznościowe i właśnie nabiera kolorów.

REKLAMA

O leżakach w obiektach hotelowych głośno robi się zazwyczaj w kontekście odwiecznej "wojny rezerwacyjnej" i walki o leżaki na all inclusive. Tym razem wojna o leżaki przybrała jednak zupełnie inny wymiar. Historia brzmi niemal jak komedia, jednak właścicielom włoskiego klubu sportowego Onde Chiare wcale nie jest do śmiechu. Latem 2024 roku z ich obiektu w niewyjaśnionych okolicznościach zniknęło ponad 300 leżaków. Wyparowały bez śladu, a straty opiewały na pokaźną sumkę.

Z Włoch do Albanii. Sprzęt wart 45 tysięcy euro i bezsilne prawo

Jak informuje albański serwis informacyjny vna.al, przełom w sprawie nastąpił dzięki znajomej właścicieli włoskiego obiektu, która spędzała wakacje nad morzem w Albanii. Na plaży blisko przylądka Rodon (na północ od Durrës) kobieta dostrzegła znajomo wyglądający sprzęt z rozpoznawalnym logo. Zrobiła mu zdjęcia i zawiadomiła właścicieli włoskiego klubu. Choć logo nie pozostawiało żadnych wątpliwości, sprzęt do dziś służy klientom lokalnego baru.

Wartość wszystkich skradzionych przedmiotów przekracza 45 tys. euro (ok. 195 tys. zł). Włoscy właściciele początkowo rozważali nawet przyjazd na bałkańską plażę i odzyskanie leżaków na własną rękę, ale zdecydowali się zaufać procedurom. Jednak mimo przekazania dowodów w postaci zdjęć i wideo, albańskie służby nie zabezpieczyły mienia. W teorii leżaki powinny zostać skonfiskowane przez władze, jednak z niewyjaśnionych przyczyn obiekt w Albanii wciąż bez przeszkód z nich korzysta.

"Jesteśmy wściekli". Pozdrowienia przez Instagrama

Frustracja prawdziwych właścicieli sprzętu przeradza się już w rezygnację, zwłaszcza że niedawne nagrania przesłane przez kolejnych turystów potwierdziły, że leżaki wciąż stoją na plaży. Mimo zawiadomień sprawa utknęła w martwym punkcie. Właścicielom pozostały już tylko próby nagłośnienia sprawy w mediach społecznościowych. Na swoim profilu na Instagramie opublikowali apel do urlopowiczów: "Jeśli ktoś spędza wakacje na przylądku Rodon i zobaczy nasze leżaki, pozdrówcie je od nas!".

Co ciekawe, nie jest to pierwszy raz, gdy firmowe leżaki znikają masowo z kurortów. Podobne sprawy są nagłaśniane już od 2009 roku. To wtedy aż 110 leżaków miało zostać zabranych z płatnej plaży w Policoro w południowych Włoszech. Złodzieje przybyli po nie nocą i odpłynęli z łupem łodziami. Następnie sprzęt prawdopodobnie trafił na sprzedaż.

Cóż, chociaż z hoteli turyści regularnie zabierają różne przedmioty, w zestawieniach najczęściej zabieranych "pamiątek" nie było jeszcze przedmiotów tak dużych i spektakularnych jak leżaki plażowe.