Mateusz Morawiecki
Morawiecki stawia Kaczyńskiemu ultimatum? Screen: Mateusz Morawiecki/X

Mateusz Morawiecki opublikował 9-minutowe wideo, w czasie którego tłumaczy, dlaczego powstał jego ruch Rozwój Plus. Chwalił się osiągnięciami swojego rządu, ale też wskazywał, że PiS musi się szybko zmienić i ponownie "stać wielką partią". Wiele wskazuje na to, że na Nowogrodzkiej idą już na noże.

REKLAMA

Mateusz Morawiecki nie zamierza się zatrzymać: odwinął się Jarosławowi Kaczyńskiemu, a jego nowe oświadczenie to swego rodzaju ultimatum dla prezesa PiS. Były premier podkreśla w nagraniu, jakie trafiło na jego profil na X, ile dokonał: przypomniał, że jego gabinet wprowadził 500 plus, zerowy PIT dla młodych, zmniejszył podatki, zlikwidował bezrobocie i zaczął modernizację polskiej armii.

Morawiecki wrzucił nagranie do sieci. Tłumaczy, co chce osiągnąć

Przeszedł szybko do problemów PiS, która to partia, jak zasugerował, traci swój potencjał. On sam chce, by ugrupowanie ponownie było "wielkie" (słowo to padło parę razy). – Możemy docierać do różnych grup wyborców. Jedni mogą skuteczniej walczyć o wyborców prawej flanki, inni mogą skutecznie rozmawiać z przedsiębiorcami i z pracownikami, z młodymi samorządowcami, z NGO-sami czy z mieszkańcami wielkich miast – tłumaczył Morawiecki.

Dodał, że rywale PiS "potrafią działać różnymi skrzydłami", więc i Nowogrodzka nie może "bać się różnorodności". Powstać ma "jeden wielki obóz patriotyczny". Sugerował, że już teraz tworzy fundamenty pod taki ruch. – Spotkania z przedsiębiorcami, pikniki merytoryczne, otwarte spotkania z samorządowcami, ekspertami i obywatelami nie są działalnością przeciwko Prawu i Sprawiedliwości. Wręcz przeciwnie. Tylko tak z powrotem możemy nasz obóz rozbudować. Właśnie dlatego powstał Rozwój Plus. Nie po to, aby dzielić prawicę. Powstał po to, aby bronić dorobku naszych rządów, niszczonego czasem z wewnątrz – podkreślił.

Ostrzegł swoich przeciwników, że "nie zatrzyma" go "żadna intryga", a szczególnie "ludzie, którzy zamiast wielkiej partii zdolnej wygrywać wybory, chcieliby mieć partię ciasną, ale własną". – Prawo i Sprawiedliwość nie jest własnością żadnej grupy ani żadnej frakcji. Jest wspólnym domem milionów Polaków, którzy uwierzyli, że Polska może być dumna. Polska może być silna, sprawiedliwa i ambitna. Nie możemy być partią hermetyczną i wsobną. Bądźmy wielkim obozem polskich spraw – dodał, a wszystko podsumował stwierdzeniem, że nadal chce być częścią PiS.

W co gra Morawiecki?

Niektórzy nadal sugerują, że to wszystko "ustawka" i wspólna, cyniczna gra Morawieckiego i Jarosława Kaczyńskiego – w końcu wiosną Kaczyński i Morawiecki wyszli do ludzi i mówili o partii z "dwoma płucami". Jej celem ma być zbudowanie szerokiego obozu, który miałby walczyć o głosy, które dziś mogą zgarnąć Grzegorz Braun i Konfederacja Sławomira Mentzena oraz Krzysztofa Bosaka – a obie Konfederacje rosną w siłę. W takim scenariuszu były premier miałby zbudować centroprawicowe ugrupowanie albo pokazać, że w PiS jest skrzydło o takim zabarwieniu ideologicznym.

W rozmowie z Polsat News prof. Antoni Dudek zasugerował jednak, że nie jest to prawda i na Nowogrodzkiej faktycznie jest gorąco. – Mogę sobie wyobrazić taką sytuację, że w czwartek wieczorem, kiedy upływa ultimatum [dotyczące rozwiązania stowarzyszenia Morawieckiego Rozwój Plus], rzecznik czy współpracownik [prezesa] PiS wyjdzie na konferencję i ogłosi decyzję o zawieszeniu [byłego premiera] – powiedział politolog.

Jego zdaniem były premier chce zostać wyrzucony z partii. Jednocześnie Kaczyński boi się wykonać tak drastyczne działanie. – Jedno jest natomiast pewne, Mateusz Morawiecki nie będzie kandydował z list PiS w przyszłorocznych wyborach, a tym bardziej nie będzie po nich w PiS. To wydaje mi się już nierealne – podsumował prof. Dudek.

Można więc uznać, że obecnie to były szef rządu postawił liderowi PiS ultimatum: albo wzmacnia ponownie jego pozycję w partii, albo traci jego i część ważnych polityków. Murem stać mają za nim m.in. Michał Dworczyk (były szef Kancelarii Premiera), Waldemar Buda (były minister rozwoju i technologii) czy Grzegorz Puda (były minister funduszy i polityki regionalnej).

Partia Morawieckiego weszłaby do Sejmu

Z sondażu United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski wynika, że potencjalne ugrupowanie Morawieckiego mogłoby wejść do Sejmu.

Pierwsze miejsce zajęłaby KO z wynikiem 29 proc., drugie PiS z 18,9 proc. głosów. Konfederacja nadal domyka podium (z 12 proc.), tuż za nią czai się Konfederacja Korony Polskiej z wynikiem 10,9 proc. głosów.

Quiz: Kto to powiedział – Kaczyński czy Tusk?

Quiz

1 / 20 Przepraszam bardzo, panie marszałku, ale ja bez żadnego trybu...

Na Lewice chce zagłosować 8,3 proc. osób, a na "partię Mateusza Morawieckiego" 6,9 proc. ankietowanych, co oznaczałoby, że to ugrupowanie dałoby radę wprowadzić do Sejmu posłów. Z podziału mandatów, jaki wykonano, wynika, że w izbie niższej spotkalibyśmy 26 posłów związanych z ex-premierem. W kolejnych badaniach Polacy dają Morawieckiemu jasny sygnał.

Czarnek odpowiada

Ostatnie nagranie Morawieckiego skomentował już kandydat PiS na premiera, Przemysław Czarnek. W czasie briefingu prasowego powiedział, że "jeżeli ktokolwiek chce wyjść z PiS-u, to niech wyjdzie z niego teraz, natychmiast i nie robi bałaganu". Jego zdaniem zachowanie Morawieckiego "jest żenujące".

– To oświadczenie przyjmuję nawet z zadowoleniem, bo jest w nim jedna bardzo ważna refleksja: pan Mateusz Morawiecki, co mnie bardzo cieszy, chce być w PiS-ie – powiedział były szef MEN. – Ja się bardzo cieszę, bo ja czerwiec spędziłem z premierem Morawieckim w terenie i byłem z tego dumny, że mogę z premierem rządu PiS, rządu polskiego (...) mówić o tym co było i o tym co będzie. I chciałbym dalej to robić. Ale do tego potrzebne jest minimum lojalności wobec partii PiS – dodał.