Rygorystyczne zasady na plażach
Plaże za granicą rządzą się własnymi prawami Fot. Mulevich/Shutterstock

Polacy uwielbiają zagraniczne wakacje nad wodą. Nie wszyscy są jednak świadomi tego, że coś, co uchodzi za normalne nad Bałtykiem, w zagranicznym kurorcie może być surowo karane. Zebraliśmy listę miejsc w Europie, w których panują wyjątkowo rygorystyczne zasady.

REKLAMA

Słoneczna pogoda, szum fal, wypoczynek... tak dla większości wyglądają wymarzone wakacje. Okazuje się jednak, że z powodu napływu turystów i troski o przyrodę, wiele europejskich kurortów wprowadza coraz bardziej rygorystyczne przepisy chroniące miejscową społeczność i środowisko. Za nieznajomość lokalnych zasad można zapłacić od kilkudziesięciu do nawet kilkudziesięciu tysięcy euro, dlatego przed zaplanowaniem wakacji w miejscu, o którym niewiele wiemy, warto skrupulatnie zapoznać się z regulacjami, które tam obowiązują.

Walki o leżaki, maty pod ręcznik i brak muzyki. Najdziwniejsze regulacje w znanych kurortach

Na łamach naTemat wielokrotnie pisaliśmy już o walkach o leżaki. Jest to zjawisko, które obserwuje się w wielu popularnych kurortach. Turyści, chcąc zarezerwować najlepsze miejsca przy basenie czy na prywatnej plaży, już od rana koczują przy leżakach i zostawiają na nich swoje rzeczy osobiste. Na wielu europejskich plażach walka o najlepsze miejsca wkracza jednak na drogę prawną.

W hiszpańskim Calpe za zajmowanie leżaków przed godziną 9:30 grozi mandat w wysokości 250 euro, czyli ponad 1 tys. zł, a pozostawione przedmioty usuwa policja. Z kolei w Grecji na aż 251 plażach wprowadzono zakaz tworzenia na plaży jakichkolwiek konstrukcji (np. parawanowych), w tym wynajmu leżaków i parasoli. Aby sprawdzić, czy plaża, na którą się wybieracie, jest objęta zakazem, najlepiej pobrać aplikację MyCoast stworzoną przez greckie Ministerstwo Cyfryzacji. Posiada ona rozbudowaną rozpiskę plaż w Grecji wraz z listą szczegółowych restrykcji, które obowiązują na każdej z nich.

Dziwne restrykcje dotykają też miłośników opalania na Sardynii. Na plaży Pelosa pod ręcznik trzeba teraz podkładać specjalne maty zapobiegające zabieraniu piasku (za brak maty grozi 100 euro mandatu), a na Punta Molentis wprowadzono limit jednego parasola na całą grupę lub rodzinę. Jeśli z kolei lubisz słuchać muzyki, lepiej uważaj w Portugalii. Tam za zakłócanie spokoju przenośnymi głośnikami grożą indywidualne kary od 200 do 4000 euro, a dla grup nawet do 36 tysięcy euro.

Nie wychodź w bikini do miasta i... uważaj na słonie. Za to także zapłacisz

W wielu miejscach sankcje obowiązują nie tylko na samej plaży, ale również w pobliskich miasteczkach. Warto je znać, bo czasami czynności i zwyczaje, które uchodzą za normalne w Polsce, nie będą tolerowane za granicą. A Polacy wakacje poza krajem planują dziś częściej niż kiedykolwiek. Chodzenie w stroju kąpielowym lub z odkrytą klatką piersiową w Sorrento może skończyć się mandatem dochodzącym do 500 euro, czyli ponad 2 tys. zł. Podobne obostrzenia wprowadzono także m.in. w Barcelonie, Nicei, Splicie czy nad jeziorem Como.

To jednak nie wszystko. Niektóre zakazy potrafią naprawdę zaskoczyć. W hiszpańskich Vigo i Marbelli obowiązują kary (do 750 euro) za załatwianie potrzeb fizjologicznych w morzu. Najbardziej nietypowy przepis odnajdziemy jednak we francuskim Granville, gdzie od 2009 roku obowiązuje zakaz sprowadzania na plażę… słoni. Przepis ten wprowadzono po tym, jak zwierzęta z odwiedzającego miasto cyrku załatwiały swoje potrzeby podczas kąpieli.