Pasażer wyssany z pokładu Ryanaira nie może mówić
Wiadomo, co z pasażerem Ryanaira wyssanym z pokładu. Żona opowiedziała, co się stało Fot. DyziO/Shutterstock

O pasażerze Ryanaira, który został wyssany przez wybite okno samolotu, w ostatnich dniach rozpisywał się cały świat. 4 dni po tych przerażających wydarzeniach do sytuacji na pokładzie wróciła jego żona. To ona jako pierwsza robiła wszystko, aby uratować jego życie.

REKLAMA

Takie rzeczy widuje się tylko na filmach, ale osoby lecące z Salonik w Grecji do Memmingen w Niemczech przeżyły to na własnej skórze. Chwilę po starcie w samolocie doszło do awarii silnika. Jego fragment oderwał się i uderzył w okno, przy którym siedział 61-letni Ljubisa Karovic z Serbii. Mężczyznę od razu wyssało z pokładu, a na pomoc ruszyła mu żona. Po chwili dołączyli do niej inni pasażerowie.

Pasażer Ryanaira wyssany przez okno. Żona opowiada, co się działo

Do szokujących i bardzo niebezpiecznych scen na pokładzie Ryanaira doszło 10 lipca. Podczas przelotu nad Macedonią Północną doszło do awarii silnika. Później wszystko działo się już błyskawicznie. Część maszyny uderzyła w okno, wybiła szyby, a ciśnienie i dekompresja sprawiły, że mężczyzna znalazł się za oknem. Samolot był wtedy 6 kilometrów nad ziemią. Świadkowie mówią, że przez dziurę mężczyźnie wystawała głowa, ręce i ramiona. Inni mówią, że wyssało go do połowy.

Teraz głos zabrała żona 61-latka, Swietłana Grković, która siedziała obok niego i jako pierwsza ruszyła mu z pomocą. – Natychmiast zareagowałam i złapałam go za nogi. Pomyślałam: "Jeśli mamy umrzeć, to umrzemy razem". To było straszne – opowiedziała kobieta w rozmowie z serbską telewizją Nova.

Kobieta dodała, że ogromnym ułatwieniem w całej sytuacji był fakt, że jej mąż nie zdążył odpiąć pasów bezpieczeństwa. To one przytrzymywały go na siedzeniu. Po dłuższej chwili z pomocą przyszli jej także inni pasażerowie i wspólnymi siłami wciągnęli mężczyznę na pokład. Później próbowali też zasłonić okno walizką, ale bagaż został błyskawicznie wyssany na zewnątrz.

Stan pasażera Ryanaira jest bardzo poważny. Szok odebrał mu mowę

– Troje z nas wciągało go do samolotu. Wszyscy płakali, panowała panika. Mój mąż zemdlał trzy razy – mówiła kobieta w rozmowie z serbskimi mediami. Zdradziła też, że bardzo chciałaby się spotkać z osobami, które pomogły w ratowaniu jej męża, żeby im podziękować.

Równocześnie sytuacja na pokładzie była bardzo nerwowa. Wypadły maski tlenowe, pilot ogłosił alarm, a wiele osób obawiało się, że dojdzie do katastrofy. Ostatecznie maszyna wylądowała bezpiecznie, a do akcji wkroczyły służby ratunkowe. 61-latek został przewieziony do szpitala. Prewencyjnie pod opiekę lekarzy trafiła także ciężarna kobieta, która leciała tym samolotem.

Stan Serba pozostaje bardzo poważny. Jak podaje serwis protothema.gr, mężczyzna nadal przebywa w szpitalu. Ma uszkodzoną rękę, oparzenia i otarcia. Jest też w szoku, przez co od momentu wypadku nie może mówić.

Sprawę w rozmowie z "Daily Mail" skomentował także rzecznik Ryanaira. – Lot Ryanaira z Salonik do Memmingen w piątek rano zawrócił do Salonik krótko po starcie, gdy w samolocie oderwało się okno przy fotelu pasażera. Samolot wylądował normalnie, a pasażerowie wrócili do terminalu. Jeden z pasażerów poprosił o pomoc medyczną i ją otrzymał na ziemi w Salonikach – przekazał w krótkim oświadczeniu.

Piątkowy wypadek to jedna z kilku głośnych spraw dotyczących Ryanaira i jego pasażerów. W Polsce szeroko komentuje się awanturę kobiet lecących na wieczór panieński do Chorwacji. 5 z nich usiało opuścić pokład. Irlandczycy znaleźli się także daleko w rankingu uwzględniającym jakość posiłków na pokładach. Przewoźnik szeroko komentował również nowe przepisy lotnicze. Niektóre zapisy zostały przez nich wprost nazwane głupimi.