
Mimo bardzo niepewnej pogody turyści nad Bałtykiem dopisują. Chłodna i deszczowa aura sprawia, że szukamy ciepłych lokalnych przysmaków. Kuszący aromat bardzo często prowadzi wówczas do lokalnych wędzarni ryb. I tu zaczyna się największa pułapka.
Wakacje nad Bałtykiem mają kilka stałych punktów. Nie liczą się bez kręconych lodów, gofrów i oczywiście "świeżej" rybki, która nad naszym morzem w zasadzie nie istnieje. W tej ostatniej kategorii jest jednak rozłam na turystów preferujących wersję smażoną i wędzoną. "Fakt" o ten drugi przypadek spytał ekspertkę ds. żywności, która jednoznacznie wskazała, że wybierając taką pozycję, możemy bardzo sobie zaszkodzić.
Wędzona ryba nad Bałtykiem to samo zdrowie? Tak, dopóki kupujecie ją w dobrym miejscu
Wokół wędzonych ryb przez lata narosło wiele mitów, z którymi postanowił rozprawić się "Fakt". Dziennikarze o ten wakacyjny przysmak sprzedawany nad Bałtykiem spytali mgr inż. Joannę Kuśmierczyk, technolożkę żywności i żywienia człowieka. Ekspertka wprost przyznała, że wędzona ryba może być zdrowa, dopóki trzymamy się kilku zasad.
Znaczenie dla naszego zdrowia ma przede wszystkim sposób wędzenia. Najlepiej jest sięgnąć po rybę wędzoną na ciepło. W temperaturze 60-90 st. C giną bowiem niebezpieczne dla człowieka pasożyty. W przypadku wędzenia w niskiej temperaturze (do 30 st. C) kluczowe jest, aby wcześniej produkt głęboko zamrozić. Niska temperatura bywa równie zabójcza dla pasożytów co wysoka.
Drugą ważną kwestią jest to, w jaki sposób dochodzi do wędzenia. I tu ekspertka wprost odradza korzystanie z przydrożnych i małych wędzarni. Brak kontroli nad temperaturą, a także tłuszcz skapujący na palące się drewno sprawiają, że ryby z takich miejsc zawierają wiele niebezpiecznych składników, w tym rakotwórczych. – Taka ryba jest dosłownie oblepiona toksyczną smołą – zaznaczyła Kuśmierczyk.
Zobacz także
Jak kupić smaczną i zdrową wędzoną rybę? Nad Bałtykiem to nadal możliwe
Ekspertka poleca kupowanie ryb u sprawdzonych dostawców, którzy zajmują się nimi w sposób przemysłowy. Współczesne wędzarnie posiadają kontrolę temperatury i dymu, dzięki czemu w procesie wędzenia do minimum ogranicza się proces wytwarzania szkodliwych dla człowieka wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych (WWA), w tym rakotwórczego benzopirenu.
Ważne jest także, aby dobrze wybrać rybę. Dobra sztuka będzie miała gładką, suchą skórę w jednolitym kolorze. Wszelkie przebarwienia, smoliste naloty czy śliskość powinny ją od razu dyskwalifikować. Zwróćcie też uwagę na zapach – ryba ma pachnieć rybą i drewnem, a wszelkie kwaśne, amoniakowe i sztuczne aromaty powinny was zniechęcić do zakupu. W dotyku ryba powinna być sprężysta i nie może rozpadać się pod palcem. A biały nalot soli w okolicy brzucha i ości jest dobrym znakiem, bo to najpewniej sól użyta do konserwowania ryby. Podobnej czujności wymaga zresztą świeży dorsz w smażalni, którego nad Bałtykiem trudno dziś uświadczyć.
Dodatkowo jeśli już o dobrych rybach mowa, to w smażalniach i restauracjach nie sięgajcie po pangę i tilapię. Oba te gatunki to hodowlane ryby słodkowodne, które z Bałtykiem nie mają nic wspólnego. Dodatkowo jest w nich bardzo mało witamin, a druga ma niekorzystny stosunek kwasów omega-6 do omega-3, co może sprzyjać stanom zapalnym. Zamiast tego wybierajcie zdrowe ryby nad Bałtykiem, takie jak halibut, morszczuk czy przystępny cenowo mintaj.






