
Drewniane fronty odchodzą w cień, a ich miejsce zajmuje... len. Zasłonki montowane zamiast drzwiczek szafek to jeden z najciekawszych trendów we wnętrzach. Choć wymagają nieco więcej pielęgnacji, potrafią całkowicie odmienić charakter kuchni czy łazienki, dodając im ciepła, lekkości i sielskiego uroku niczym z tolkienowskiego Hobbitonu. To jeden z najprostszych sposobów, by zamienić deweloperski Mordor w przytulne lokum.
Lniane "spódniczki" z powodzeniem sprawdzają się w polskich wnętrzach. To idealne rozwiązanie dla osób, które rozważają rezygnację z nudnych frontów kuchennych szafek na rzecz czegoś bardziej interesującego i budującego indywidualny charakter wnętrza.
Zasłonki zamiast frontów to odważny zabieg aranżacyjny, ale także bardzo wdzięczny dla oka, jeśli wdrożony w odpowiedni sposób. Ułatwia go obecna sytuacja na rynku – dostępne są bardzo różnorodne wzory tkanin, w różnych rozmiarach, wykonane z wysokiej jakości lnu. Zasłonki tego typu są bardzo lekkie i łatwe w montażu – wystarczy domontować do szafki odpowiedni drążek. Tkaniny mają też jeszcze jedną zaletę – elastyczne przysłony zamiast sztywnych drzwiczek pozwalają na bezproblemowe otwieranie szafek, które są mniej dostępne lub znajdują się w ciasnych przestrzeniach (np. w spiżarni).
Nowa moda jest więc szansą na poprawę ergonomii wnętrza, całkowitą zmianę jego charakteru i wprowadzenie czegoś silnie przykuwającego oko. Nie jest to bez znaczenia w dobie deweloperskiej degrengolady, która wygląda wszędzie tak samo, jest maksymalnie generyczna i tak naprawdę jej największą zaletą jest, nazwijmy to po imieniu, zrównanie kosztów wykończenia z ziemią. Korzyść to jednak ważna przede wszystkim z perspektywy sprzedawcy danego lokalu.
Zasłony zamiast frontów z drewna. Jak to w ogóle wkomponować we wnętrze?
Na pierwszy rzut oka wydawać się może, że to odważny zabieg aranżacyjny, który może "gryźć" się z większością aranżacji i odbierać im nieco prestiżu. To prawda, fronty z lnu nie nadają się zbyt dobrze do wnętrz minimalistycznych, skandynawskich i loftowych, które wciskane są nam m.in. przez deweloperów, ale także katalogi popularnych sklepów.
Rozwiązanie to nie jest też idealne pod względem pragmatycznym. Zasłonki trzeba regularnie prać, a w przypadku lnu również zadbać o odpowiednie ich wyprasowanie. Choć len jest jednym z najlepszych materiałów, jakie można zastosować we wnętrzu, nie daje on żadnej taryfy ulgowej pod względem zagnieceń. Włókna tego typu są potwornie sztywne i nie są sprężyste. Zagniecenia, które tworzą się na tkaninie w trakcie prania, są naprawdę trudne do usunięcia. A "domowe sposoby" z parownicami i "grawitacyjnym" suszeniem niekoniecznie działają.
Pytanie brzmi tylko, czy próby ujarzmienia lnu mają jakiekolwiek znaczenie. Wróćmy tu na moment do aranżacji jako spójnej całości. Ktoś, kto decyduje się na ten materiał, raczej nie przedkłada sterylności i idealnej "gładkości" kompozycji ponad "domowy", niedoskonały, autentyczny i przytulny styl. A o to bardzo często chodzi osobom, które decydują się na wybór tkaniny zamiast drewnianego frontu.
Kompozycje, które celują w taką estetykę, mają zresztą swoją nazwę. Od kilku lat w mediach społecznościowych do głosu dochodzą fani niecodziennego stylu wnętrzarskiego, który "karmi się" właśnie lnem, ale też koronkami, ceramiką, lekkim drewnem i akcesoriami z wikliny. Styl ten nazywa się "cottagecore" – "cottage" od wiejskiej, sielskiej chaty, "core" jako taki popkulturowy, lekko żartobliwy przyrostek dodawany często do nazw danych estetyk.

Estetyka "cottagecore" – prostota i tradycja
Od razu warto zaznaczyć, że styl cottagecore nie jest tożsamy ze stylem rustykalnym. Choć mogą wydawać się podobne. W przypadku cottagecore mówimy jednak o estetyce nawiązującej do estetyki życia na angielskiej prowincji. Jest to styl bogaty w nostalgię, nawiązujący do sielskości wiejskiego życia, który stara się w zaszyć w sobie również lekko baśniowy sznyt. Baśniowy, ale nie w stylu słowiańskim, a bardziej irlandzkim lub angielskim – delikatnie wręcz tolkienowskim.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Cottagecore to gra kolorów i nietypowych dla współczesnych wnętrz materiałów, w tym tekstyliów. We wnętrza tego typu łatwo wkomponować kolory o "pudrowym" charakterze, barwy nawiązujące do zielarstwa, ale też wyblakłe biele i niektóre delikatne wybarwienia drewna (ale nie tak intensywne jak w przypadku rustykalnych kompozycji).
Ten styl nie musi być "masywny", autentyczny i zbudowany na akcesoriach wykonanych przez rzemieślników. Sprawia to też, że jest znacznie tańszy niż jego klasyczny odpowiednik. Elementy wystroju wnętrz nawiązujące do cottagecore można już nabyć w popularnych skandynawskich marketach meblowych. Staje się więc nie tylko modny, ale też dostępny.
I jeszcze jedno – choć wydaje się, że lniane fronty to rozwiązanie przede wszystkim sprawdzające się w kuchniach, nie do końca jest to prawdą. Len świetnie sprawdza się także w łazience – jest odporny na wilgoć (szybko wysycha), wykazuje się znakomitą trwałością, a jego naturalne właściwości sprawiają, że znacznie lepiej radzi sobie z bakteriami i grzybami (które w łazience czują się jak u siebie w domu) niż np. bawełna. Fronty szafek w łazience również można z powodzeniem zastąpić lnianymi zasłonkami. Warto jednak zadbać o to, by nie dochodziło do sytuacji, w których są narażone na bezpośredni strumień wody.






