Przemysław Kral w rozmowie z naTemat.pl
Przemysław Kral może zostać świadkiem koronnym Fot. Zrzut ekranu / YouTube / naTemat

Przemysław Kral, prezes upadłej giełdy kryptowalut Zondacrypto, który zbiegł za granicę, może zostać świadkiem koronnym. Dla niektórych polityków i biznesmenów to może być fatalna wiadomość. Gra toczy się o wolność dla biznesmena i jednocześnie o rozbicie domniemanego potężnego układu przestępczego.

REKLAMA

Od kilku miesięcy nie było jasne, gdzie przebywa Przemysław Kral, prezes Zondacrypto. Jak podała "Rzeczpospolita", król kryptowalut ma ukrywać się w jednym z państw Zatoki Perskiej, gdzie doszło do jego dyskretnego spotkania z prokuratorem Markiem Wełną z Prokuratury Krajowej. I stawka tej rozgrywki ma być ogromna – status świadka koronnego dla Krala. A dla części polskich polityków i biznesmenów może to oznaczać trudne dni.

Przemysław Kral pęka? Tłumaczymy, o co toczy się gra w aferze Zondacrypto

Człowiek, który kierował giełdą odpowiedzialną za wyprowadzenie kilkuset milionów złotych i szkodę kilkudziesięciu tysięcy Polaków, może dostać pełną bezkarność. W zamian musiałby jednak wydać prawdziwych mocodawców, mafijne zaplecze ze Wschodu i polityków, którzy brali od niego pieniądze.

Jeszcze kilka miesięcy temu Kral obierał zupełnie inną strategię. Wiosną w "Rozmowie naTemat" pytaliśmy go wprost, czy to już upadek zondacrypto i Przemysław Kral wtedy zapewniał: "Nie bankrutujemy". Jak to się skończyło, wszyscy wiemy. W międzyczasie giełda Zondacrypto odpowiadała na kolejne zarzuty, pokazując adres z 4500 bitcoinami o wartości 330 milionów dolarów i mówiąc o "motywowanym politycznie ataku". Dziś postanowił iść na układ z polskim wymiarem sprawiedliwości.

Sonda

Czy sprawa Zondacrypto to afera większa niż Amber Gold?

23 odpowiedzi

Afera Zondacrypto (działającej wcześniej pod marką BitBay) wybuchła na dobre 17 kwietnia, kiedy wszczęto postępowanie w sprawie oszustw wielkiej wartości oraz prania brudnych pieniędzy. Jak przekazał premier Donald Tusk, poszkodowanych zostało co najmniej 30 tys. osób, a kwota strat – początkowo szacowana na 350 mln zł – stale rośnie. Giełda przez lata budowała wizerunek za pomocą wielkiego sponsoringu.

Logo platformy znajdowało się na koszulkach klubów piłkarskich, finansowano prawicową konferencję CPAC w Rzeszowie i Polski Komitet Olimpijski. Jak się okazało, trzej polscy medaliści Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Mediolanie do dziś nie zobaczyli obiecanych przez giełdę nagród o wartości 950 tys. zł. Ostatecznie PKOl podjął decyzję ws. nagród dla sportowców – komitet wypłacił premie w gotówce, zastępując bezwartościowe tokeny upadłej giełdy.

Przemysław Kral. Od lidera rynku kryptowalut po banitę

Giełdę, wtedy jeszcze znaną jako BitBay, założył w 2014 roku Sylwester Suszek. Po latach postanowił oddać ją w ręce Przemysława Krala: prawnika, z którym przez lata współpracował. W marcu 2022 roku Suszek zniknął. Do dziś nie wiadomo, co się z nim stało. Do tego wątku wrócimy.

Zondacrypto pod rządami Krala prężnie funkcjonowała. Formalnie była zarejestrowana w Estonii, w praktyce promowała się głównie w Polsce. Sponsorowała sportowców, w tym polskich olimpijczyków. W 2025 roku głośno było o jej inicjatywie "Matki Olimpijki", która miała pomóc w finansowaniu kobiet-olimpijek, które urodziły dziecko. Do tego giełda wspierała drużynę Rakowa Częstochowa.

W 2026 roku giełda zaczęła mieć problemy z wypłatami środków klientów i regulowaniem faktur, jakie wystawiali jej partnerzy. Ostatecznie wszystko załamało się w kwietniu, kiedy wypłaty całkowicie wstrzymano. A potem prezes Zondacrypto pożegnał się z pracownikami: "Laptopy muszą zostać zwrócone". Do dziś nie jest jasne, co się stało z kryptoaktywami Polaków.

Czy firma po prostu była źle zarządzana? Czy obracała środkami swoich klientów, budując piramidę finansową? To właśnie musi zbadać prokuratura.

Kral świadkiem koronnym. Oto kto ma powody do obaw

Sam Kral zniknął i od kwietnia nikt nie wiedział, gdzie przebywa. Dopiero teraz "Rzeczpospolita" podaje, że ma mieszkać w jednym z krajów Zatoki Perskiej i ponoć rozmawia z polską prokuraturą, która oferuje mu status świadka koronnego. W zamian za to będzie musiał powiedzieć wszystko o mechanizmie działania upadłej giełdy. Od razu dodajmy, że Kral może znać odpowiedzi na wiele pytań, które dotyczą historii Zondacrypto. Może też posiadać wiedzę o tym, co stało się z Suszkiem. A kto może się obawiać tego, że Kral zaczął współpracować z prokuraturą?

Kluczowa zagadka to zaginięcie założyciela BitBaya, czyli późniejszej giełdy Zondacrypto. Sylwestra Suszka ostatni raz widziano 10 marca 2022 roku, kiedy pojechał na spotkanie biznesowe do bazy paliw w Czeladzi. Po południu jego telefon po raz ostatni zalogował się do sieci.

Odpowiedź na pytanie, gdzie jest Sylwester Suszek, jest kluczowa dla klientów jego giełdy. Do Zondacrypto należy bowiem portfel, który zawiera 4,5 tys. bitcoinów. Problem w tym, że – jak podał na wideo opublikowanym 16 kwietnia Kral – klucze prywatne do niego (czyli de facto hasło dostępowe) ma Suszek.

Warto przypomnieć, że jeszcze na początku afery prezes Zondacrypto nie ujawnił cold walletów, a powód nie wszystkich przekonał. Kral tłumaczył zresztą już wcześniej , że to właśnie utrata kluczy prywatnych bywa gwoździem do trumny każdej giełdy.

Politycy też nie mogą spać spokojnie

Kolejny wątek dotyczy współpracy Zondacrypto z politykami i to on może wstrząsnąć najmocniej. Giełda była strategicznym sponsorem Conservative Political Action Conference (CPAC), który zorganizowano w 2025 roku w Rzeszowie. Był to zlot środowisk prawicowych.

Jak podał w swoim komunikacie polski rząd, wszystko było "związane z kampanią prezydencką Karola Nawrockiego", który na miejscu wygłosił przemówienie krytyczne wobec gabinetu Donalda Tuska. W konferencji wziął też udział ówczesny prezydent Andrzej Duda.

Służby specjalne ustaliły, że na przełomie października i listopada 2025 roku – dokładnie w momencie, gdy w Sejmie ważyły się losy rządowej ustawy uszczelniającej i regulującej rynek kryptowalut – z kont związanych z giełdą wypłynęły strumienie gotówki:

  • 450 tys. zł trafiło na konto fundacji Instytut Polski Suwerennej, której prezesem jest były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.
  • 70 tys. euro (ok. 300 tys. zł) zasiliło fundację Dobry Rząd, na czele której stoi poseł Konfederacji Przemysław Wipler.
  • Nieprzypadkowo, gdy analizowano majątek Zbigniewa Ziobry i to, skąd brał pieniądze polityk PiS, powracał wątek Zondacrypto. Za jego kadencji w resorcie sprawiedliwości prokuratury prowadziły blisko 30 zwykle umarzanych postępowań powiązanych z giełdą.

    Media opisywały też rzekome rozmowy prawicowego posła Janusza Kowalskiego (do niedawna w PiS) z przedstawicielami Zondacrypto. Polityk miał odwiedzić katowickie biuro giełdy kilka razy. Wirtualna Polska informowała o rozmowach, do których miało dojść latem 2023, a następnie w maju lub czerwcu 2025. Ponoć w czasie tych spotkań włączano zagłuszarki.

    Pikanterii dodaje fakt, że prawica domagała się odrzucenia rządowego projektu ustawy, który miał uregulować rynek kryptowalut w Polsce – Karol Nawrocki zawetował go już trzy razy, a skutki odczuwają zwykli inwestorzy. Pisaliśmy o tym również, gdy rząd uderzył w rynek kryptowalut, zapowiadając tryb natychmiastowy i kary. Premier Tusk zapowiedział już kolejne podejście do przepisów.

    Czy więc Kral lobbował w tym celu u prawicowych posłów? Tu sprawa staje się bardziej skomplikowana, gdyż Zondacrypto starała się o licencję na prowadzenie kryptowalutowej działalności, ale w Estonii (gdyby ją uzyskała, mogłaby działać w Polsce dzięki tzw. paszportowaniu).

    Sam rządowy projekt ustawy był jednak powszechnie krytykowany przez ekspertów za to, że może przeregulować polski rynek. Poza tym dlaczego kryptofirma miałaby lobbować u posłów opozycji, a nie obozu rządzącego? Dziwne relacje Zondacrypto z prawicą może więc wyjaśnić tylko Kral.

    Co ciekawe, sam biznesmen konsekwentnie zaprzeczał jakimkolwiek naciskom – w rozmowie z naTemat prezes Zondacrypto zapewniał: "nie znam Karola Nawrockiego, nie lobbowałem u niego". Jeśli teraz dostanie status świadka koronnego, zmiażdży linię obrony polityków, gdy ujawni, za co naprawdę płynęły "darowizny" z Zondacrypto dla prawicy i kto inspirował torpedowanie unijnych i krajowych regulacji.

    Polscy mafiosi powiązani z Zondacrypto

    Ale pojawia się jeszcze jedno nazwisko. Onet sugerował, że rzeczywistym twórcą giełdy nie był Suszek, a Marian W. ps. Maniek, oskarżony o kierowanie międzynarodową grupą przestępczą nielegalnie handlującą paliwem. Zarówno Kral, jak i zaginiony Suszek, mieli być "słupami" – figurantami, podczas gdy sznurki pociągał kto inny. Warto dodać, że to do "Mańka" należała baza paliw, na której Suszek był widziany ostatni raz.

    Donald Tusk sugerował, opierając się na ustaleniach Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, że za Zondacrypto miała stać także rosyjska mafia z Tambowa (tzw. mafia tambowska). Z raportu ABW wynika, że gdy giełda miała problemy finansowe kilka lat temu, z pomocą pospieszyli właśnie ludzie z Tambowa. I tę kwestię również powinien wyjaśnić Kral.

    Kiedy w kwietniu tego roku śledczy weszli do spółki, Przemysław Kral spakował walizki i ewakuował się z Monako do Izraela. Dzięki posiadaniu izraelskiego paszportu czuł się zabezpieczony przed polską ekstradycją. Jeśli teraz szuka kontaktu z prokuratorem Markiem Wełną – legendą walki z przestępczością zorganizowaną – może oznaczać to jedno: Kral wie, że w tym świecie paszport przed niczym nie chroni.

    Zondacrypto szkoliła policję i prokuratorów

    W całej sprawie nie brakuje gorzkiego akcentu. Dziennikarze "Rzeczpospolitej" wyciągnęli na światło dzienne fakt, że w przeszłości pracownicy Zondacrypto – w tym sam zaginiony Sylwester Suszek – prowadzili szkolenia dla polskich policjantów i prokuratorów. Uczyli, jak działają mechanizmy przestępcze w świecie kryptowalut, na czym polega pranie brudnych pieniędzy, jak wyglądają cyfrowe oszustwa. Dziś ci sami śledczy muszą wykorzystać tę wiedzę, by dopaść swoich dawnych "nauczycieli".

    Decyzja o przyznaniu Kralowi statusu świadka koronnego będzie wywoływać ogromne kontrowersje – oznacza bowiem darowanie kar człowiekowi, który stał na czele machiny do czyszczenia kieszeni Polaków. Ale jeśli cena, jaką Kral zapłaci, obejmować będzie rozbicie mafijnego układu, wyjaśnienie losu zaginionego Suszka i wsadzenie na ławę oskarżonych korumpowanych polityków, prokuratura z pewnością się nie zawaha.