
To koniec prawnej niepewności. Sąd Apelacyjny w Krakowie ostatecznie uznał ważność referendum, w wyniku którego Aleksander Miszalski stracił urząd prezydenta miasta. Teraz piłka jest po stronie Donalda Tuska, który musi wyznaczyć termin przedterminowych wyborów. Lista kandydatów jest już długa, ale największe emocje wciąż budzi brak jasnej deklaracji ze strony jednego z faworytów.
Jak wynika z doniesień PAP, Sąd Apelacyjny w Krakowie ostatecznie oddalił protest ws. ważności referendum z 24 maja, w którego rezultacie funkcji prezydenta został pozbawiony Aleksander Miszalski. W tej chwili sąd nie przekazał uzasadnienia swojego postanowienia. Referendum jest więc prawomocnie ważne.
Ważność referendum kwestionował działacz opozycji w okresie PRL, Edward E. Nowak. Powodem protestu było nagminne łamanie ciszy referendalnej za pośrednictwem platform X i YouTube. Łączny zasięg treści agitacyjnych z tych mediów był szacowany na około 3,8 miliona wyświetleń.
Choć sąd niższej instancji ocenił, że pewna część materiałów miała charakter agitacyjny, nie został udowodniony ich wpływ na wynik referendum. W proteście nie został przedstawiony przypadek ani jednej osoby, która pod wpływem agitacyjnych treści poszła na referendum.
Protest wyborczy blokował możliwość wyznaczenia terminu wyborów. Według sędziego Zbigniewa Zguda, który odniósł się jakiś czas temu do tej kwestii w RMF24, powinny się one odbyć w ciągu 60 dni od postanowienia sądu, czyli napóźniej 20 września 2026 roku. Obowiązek niezwłocznego wskazania daty wyborów spoczywa na premierze Donaldzie Tusku. Obecnie miastem zarządza Stanisław Kracik, były zastępca Aleksandra Miszalskiego.
Kto startuje w wyborach w Krakowie?
Wybory na prezydenta Krakowa będą największym wydarzeniem tego typu w 2026 roku. Oficjalnymi kandydatami dużych środowisk politycznych w Polsce są:
Poza tym udział w wyborach zapowiedział m.in. Jan Hoffman, jeden z działaczy na rzecz referendum w Krakowie, Marian Banaś, były szef NIK i patoinfluencerka Marianna Schreiber.
Ewentualny start z ramienia (póki co) stowarzyszenia "Rozwój Plus" wykluczył za to należący do niego Łukasz Kmita. Jego nazwisko bardzo często pojawiało się w kontekście walki o fotel prezydenta przy poparciu Prawa i Sprawiedliwości. "Rozwój Plus" nie poparło jednoznacznie Michała Drewnickiego, członkowie stowarzyszenia deklarują za to chęć poparcia wspólnego prawicowego kandydata.
W kwestii potencjalnych kandydatów należy również zaznaczyć, że jeden z głównych faworytów wciąż wstrzymuje się z odpowiedzią na temat startu.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Czy Łukasz Gibała wystartuje w wyborach w Krakowie?
Kandydat, który w 2024 roku dostał się do drugiej tury, gdzie przegrał z Aleksandrem Miszalskim o zaledwie 5 tys. głosów, unika bezpośredniej odpowiedzi na pytanie o ponowny start. Jego wpis na X zdradza jednak, kiedy podjęta zostanie ostateczna decyzja w tej kwestii.
"O swojej decyzji poinformuję po ogłoszeniu terminu wyborów przez Donalda Tuska" – zapowiedział Łukasz Gibała niedługo po decyzji sądu oddalającej protest Edwarda Nowaka.






