
Sezon wakacyjny trwa w najlepsze, ale trudne warunki pogodowe nie ułatwiają zabawy harcerzom przebywającym na obozach. Tylko w niedzielę 2 sierpnia ratownicy GOPR z Grupy Jurajskiej interweniowali aż na dwóch takich imprezach. Jedną trzeba było ewakuować.
Sierpień przywitał nas ekstremalną pogodą. Zaczęło się od fali upałów, która dawała się we znaki zwłaszcza za granicą, ale i u nas rozgrzała atmosferę. Chwilę później przyszły gwałtowne burze. To natomiast doprowadziło do niebezpiecznych sytuacji na obozach harcerskich, które zakończyły się interwencjami służb.
120 harcerzy ewakuowanych. 7 dzieci w szpitalach
O interwencjach na obozach harcerskich poinformowali ratownicy z Grupy Jurajskiej GOPR. W nocy z 2 na 3 sierpnia przekazali oni, że wraz ze strażakami, policjantami i ratownikami medycznymi weszli na teren dwóch obozów. Sytuacja była tam naprawdę trudna. Obie imprezy odbywały się w Podlesicach i Kostkowicach na Jurze Środkowej.
W przypadku tego w Kostkowicach największym problemem okazały się upały, które poważnie wpłynęły na stan zdrowia części uczestników. Od końca lipca afrykańskie upały nacierają na Polskę, a termometry w części kraju pokazywały nawet 37 st. C. Pomocy udzielono tam w sumie 11 osobom. "5 z nich, z objawami udaru cieplnego, odwodnienia oraz paniki, wymagało hospitalizacji. Obozowicze zostali przekazani zespołom ratownictwa medycznego. Jedna z harcerek, karetką GOPR, została przewieziona do szpitala w Zawierciu" – poinformowali ratownicy w swoim komunikacie.
Zaledwie kilka godzin później czekała ich znacznie poważniejsza interwencja. Nawałnica zniszczyła bowiem obóz harcerzy w Podlesicach. Zapowiadana pogoda na pierwszy weekend sierpnia nie pozostawiała złudzeń – jedni mieli się smażyć, inni uciekać przed burzą. Sytuacja była tam na tyle poważna, że ratownicy wraz ze strażakami i policjantami zdecydowali, że uczestników imprezy trzeba ewakuować. Zadanie nie było proste, bo na miejscu było 120 osób.
"Obozowicze zostali przetransportowani do szkoły w pobliskich Kroczycach, gdzie pomocy medycznej udzielono 10 z nich. Jedna z małych harcerek, jeszcze na terenie obozowiska została przekazana przez ratowników GOPR zespołowi ratownictwa medycznego i trafiła do szpitala" – przekazali ratownicy GOPR.
Zobacz także
Obozy harcerskie ewakuowane już kilka razy w te wakacje
Ratownicy GOPR przypomnieli, że Jura jest piękna, ale bywa też bardzo niebezpieczna. Największym problemem bywa tam zmienna pogoda. Ekstremalne upały, a także nawałnice nie ułatwiają wypoczynku na obozach harcerskich. Problem nie dotyczy zresztą wyłącznie lasów – w czasie takich fal gorąca polskie miasta wpadają w pułapkę pogody. Niestety kolejne dni również nie będą łatwe dla harcerzy. W prognozach nadal nie brakuje dni z bardzo wysoką temperaturą sięgającą nawet 36 st. C. W takich momentach nawet cień lasu może nie wystarczyć jako schronienie przed upałem.
Przypomnijmy też, że interwencje na obozach w Jurze nie były pierwszymi tego typu akcjami w tym roku. W lipcu 121 harcerzy musiało opuścić teren imprezy w Grójcu Wielkim z powodu burz i gradu. Silne wichury zmusiły do ewakuacji także obozy na Warmii, Mazurach i Pomorzu. IMGW ogłaszał wtedy alerty na pół Polski, a wiatr uderzał z siłą 120 km/h. Szybkim opuszczeniem lasów zakończyły się m.in. wyjazdy we Fromborku, Rucianem-Nidzie i Piaskach. Ostatecznie więc ewakuacja obozu harcerskiego stała się częstym tematem tegorocznych wakacji.






